Kraków Airport bije kolejne rekordy i jeszcze w tym roku może obsłużyć 15 milionów pasażerów. Za rosnącą liczbą podróżnych muszą jednak nadążyć inwestycje – obecny terminal jest zbyt mały, dlatego lotnisko realizuje największy program rozbudowy w swojej historii. O nowym terminalu, który docelowo pomieści 20 milionów pasażerów, modernizacji systemu ułatwiającego lądowanie podczas mgły oraz planach rozwoju siatki połączeń rozmawiamy z Łukaszem Strutyńskim, prezesem Kraków Airport.
Pulsu Krakowa: W 2025 roku Kraków Airport po raz pierwszy przekroczyło granicę 13 milionów pasażerów. W tym roku również notujecie bardzo dobre wyniki – od stycznia do lipca z lotniska skorzystało już ponad 8,4 miliona osób, czyli o ponad milion więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Rekord goni rekord, więc z pewnością możemy mówić o dużym sukcesie. Czy te wyniki jeszcze Państwa zaskakują?
Łukasz Strutyński, Prezes Zarządu Kraków Airport: Sukces nie może nas zaskakiwać. Musimy być przygotowani na różne warianty, a planując rozwój lotniska, myślimy w dłuższej perspektywie. Oczywiście ważne jest to, co tu i teraz, ale ze względu na specyfikę branży efekty obecnie podejmowanych decyzji zobaczymy dopiero za kilka lat. To są kosztowne, długoletnie projekty, więc trzeba patrzeć do przodu.
Ten ruch na naszym lotnisku rzeczywiście rośnie bardzo mocno. Myślę, że ważne są nie tylko rekordy, chociaż wiem, że one zawsze przyciągają uwagę. Jest magia tych okrągłych liczb – 10 milionów przekroczyliśmy 2 września, a rok być może zakończymy 15. milionami pasażerów. Natomiast jeszcze istotniejsza jest dynamika i pewne osadzenie rozwoju krakowskiego lotniska na tle zmian w całej branży. Bo to też nie jest tak, że ruch lotniczy rośnie na całym świecie. W Europie dopiero w 2024 roku wrócił do poziomu sprzed pandemii.
Kraków rośnie bardzo szybko, ale nie jest przecież wyjątkiem. Co sprawia, że Polacy latają dziś coraz więcej?
To wynika z pewnych zaszłości. Jesteśmy już krajem zamożnym i bardzo silnym ekonomicznie, a jednocześnie nasza skłonność do latania jest relatywnie mała. W zeszłym roku mieliśmy 66 milionów rejsów lotniczych przy około 37 milionach mieszkańców. To daje niespełna 1,8 rejsu na Polaka. Wciąż jest to dużo poniżej wartości typowych dla podobnie rozwiniętych krajów. Mamy więc naturalną przestrzeń do wzrostu. Znaczenie ma też to, że bilety lotnicze stały się dostępniejsze cenowo. Musimy mieć jednak na względzie, że z jednej strony rośnie siła ekonomiczna i siła nabywcza Polaków, ale z drugiej maleje liczba mieszkańców. Demografia jest nieubłagana i te zmiany będą miały znaczenie w przyszłości. Dojdziemy do pewnego punktu równowagi.
Kraków bardzo szybko pnie się w europejskich statystykach. Jak wygląda obecnie jego pozycja na tle porównywalnych lotnisk?
Kraków w zeszłym roku rozwijał się najszybciej w Europie w swojej kategorii, czyli wśród lotnisk obsługujących od 10 do 25 milionów pasażerów rocznie. W tym roku jesteśmy bardzo blisko Malty – w pierwszym półroczu odnotowaliśmy wzrost na poziomie 15 procent, a Malta około 15,5 procent Można więc powiedzieć, że jesteśmy niemal ex aequo. Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś powiedział, że Kraków będzie się zastanawiał, czy wyprzedzi Neapol albo Birmingham, pewnie bym nie uwierzył. Po pierwszym półroczu wiemy już, że pod względem liczby pasażerów jesteśmy przed tymi lotniskami.

lotnisko Kraków – Airport
A jak zmieniła się struktura pasażerów Kraków Airport? Kto dziś najczęściej korzysta z lotniska – mieszkańcy Krakowa i regionu czy turyści przyjeżdżający do Polski?
To bardzo dobre pytanie, dlatego że widzimy tutaj zmianę, która nastąpiła na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze przed pandemią, w dużym uproszczeniu, prawie dwie trzecie pasażerów stanowili turyści przyjeżdżający do Polski. Po COVID-zie proporcje się odwróciły i w tym momencie prawie dwie trzecie pasażerów to pasażerowie wyjazdowi, czyli w dużym uproszczeniu mieszkańcy Krakowa i okolic. Te okolice rozumiemy szeroko. W branży lotniczej przyjmuje się, że obszar oddziaływania lotniska obejmuje mniej więcej dwie godziny jazdy samochodem. W przypadku Krakowa jest on duży i gęsto zaludniony – mówimy o około 12 milionach ludzi. To cała Małopolska, znaczna część Śląska, część Świętokrzyskiego i Podkarpacia, a także fragmenty Czech i Słowacji. Głównym motorem wzrostu są więc obecnie mieszkańcy tego regionu.
Skoro głównym motorem wzrostu są mieszkańcy regionu, to kim właściwie jest dzisiejszy pasażer Kraków Airport?
Prowadzimy badania dotyczące naszych pasażerów. Modelowy pasażer to młoda osoba – prawie 70 procent pasażerów ma mniej niż 44 lata. To częściej kobieta, podróżująca bez bagażu rejestrowanego i latająca kilka razy w roku. To nie jest już więc sporadyczna podróż, ale element stylu życia. Latamy, bo otwiera nam to świat i daje możliwość zdobywania nowych doświadczeń. To właśnie jest jednym z silników napędzających ruch lotniczy.
W naszej ofercie mamy chociażby szereg włoskich miast, do których jesteśmy w stanie polecieć rano, spędzić tam dzień i wrócić wieczorem, a wszystko w bardzo atrakcyjnej cenie. Są to Bolonia, Mediolan i Rzym. W ten sposób chcemy budować naszą siatkę połączeń – od punktu do punktu. Kraków Airport nie jest lotniskiem, które będzie liderem cargo czy ruch czarterów, chociaż oczywiście chcemy, żeby te obszary także rosły.
Właśnie ruszyła budowa nowego terminalu. Dlaczego właśnie teraz?
Bardzo nowego terminalu potrzebujemy. Mamy świadomość, że ten, który mamy obecnie, nie jest adekwatny do ruchu na lotnisku. Dlatego w tym roku otworzyliśmy w ekspresowym tempie terminal wspierający. Od pomysłu do realizacji minęło dziewięć miesięcy. Powstał on z naszego starego terminalu cargo, przekształconego w terminal pasażerski. Mamy tam sześć dodatkowych gate’ów, które zasiliły dotychczasowe 18. Zyskaliśmy nową przestrzeń, a w niej sale dla dzieci, miejsca dla osób z niepełnosprawnościami, miejsce modlitwy, palarnię i kilkaset nowych miejsc siedzących. Ten projekt mocno zwiększył nam zdolności operacyjne i otrzymujemy bardzo dobre opinie od pasażerów, którzy z niego korzystają. Natomiast nowy terminal to nasza największa inwestycja w historii. Jest częścią planu składającego się z 19 zadań o łącznej wartości 4,2 mld zł. To są potężne pieniądze z punktu widzenia lotniska regionalnego. Terminal jest jednym z dwóch najważniejszych elementów tej inwestycyjnej układanki, obok drogi startowej.
Powiedzmy sobie o nowym terminalu coś więcej. Kiedy pasażerowie będą mogli z niego korzystać?
Przede wszystkim uznaliśmy, że ruch rośnie tak szybko, że budowa terminalu pierwotnie planowanego na 12 milionów pasażerów po prostu nie ma sensu. Podjęliśmy więc ryzyko przeprojektowania budynku. Docelowo będzie więc obsługiwał 20 milionów pasażerów, natomiast po pierwszym etapie, który zakończy się w 2029 roku, przepustowość wzrośnie do 16 milionów. Budowa już ruszyła i idzie zgodnie z harmonogramem. Na placu budowy widać już skalę tej inwestycji. Co też bardzo ważne, inwestycja będzie kosztowała o ponad pół miliarda złotych mniej niż wynikało z pierwotnych szacunków. Będzie więc taniej, szybciej i więcej.

lotnisko Kraków – Airport
Czasami jesteśmy pytani, czy ten ruch u nas nie jest już za duży i czy nie lepiej byłoby rozwijać go wolniej, żeby było bardziej komfortowo. Jednak zarówno Kraków, jak i Małopolska potrzebują dużego lotniska, a nasi kluczowi partnerzy, czyli Ryanair, Wizz Air i LOT, szybko się rozwijają. Jeżeli teraz prześpimy ten okres, później będzie bardzo ciężko wrócić na rynek z taką dynamiką. Świat nie lubi próżni. Jesteśmy bardzo konkurencyjną branżą. Inne lotniska chętnie przyjmą każdy samolot. Jeżeli czekalibyśmy z budową nowego terminala, pozostalibyśmy w tyle.
Czy ta budowa będzie w jakiś sposób dokuczliwa dla pasażerów?
Oczywiście robimy wszystko, żeby była jak najmniej dotkliwa. Mamy też już doświadczenie jako firma i jako zespół dużej przebudowy lotniska w latach 2013–2016. Wiemy, z czym to się wiązało. Z jednej strony jest nam więc łatwiej, z drugiej – skala tych projektów jest teraz dużo większa. Nie jest tak, że utrudnień nie będzie. Będziemy jednak starali się je minimalizować. Z tego względu przenosimy chociażby terminal VIP w inne miejsce. Mamy świadomość, że dla tego typu klienta odgłosy dużego placu budowy nie są tym, co chciałby słyszeć, płacąc za obsługę na wysokim poziomie. O niedogodnościach będziemy uczciwie pasażerom komunikować i zrobimy wszystko, żeby były odczuwalne jak najmniej. Cały czas prowadzimy prace „pod ruchem” – lotnisko normalnie funkcjonuje.
Przejdźmy do systemu ILS. Czym właściwie jest ten system i dlaczego jego modernizacja jest tak ważna dla pasażerów?
System ILS wspiera pilotów podczas lądowania w trudnych warunkach atmosferycznych, przy ograniczonej widzialności. Do tej pory Kraków Airport działał w pierwszej kategorii tego systemu, teraz przechodzimy do drugiej. Wymieniliśmy dotychczasowe, ponad 20-letnie urządzenie na nowe i zmodernizowaliśmy oświetlenie drogi startowej. To jest wieloetapowy proces, wymagający spełnienia wymogów formalnych, wprowadzenia zmian proceduralnych i odpowiednich testów. Jednak wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem i zakładamy, że w pierwszym kwartale przyszłego roku będziemy już operować w drugiej kategorii.
Dla pasażera będzie to bardzo duża zmiana. W pierwszej kategorii, żeby wylądować, pilot, będąc 60 metrów nad drogą startową, musi widzieć 550 metrów. W drugiej kategorii ten wymóg spada do 350 metrów przy wysokości 30 metrów. Z naszych danych wynika, że w trudnych warunkach, takich jak te, które mieliśmy ostatniej zimy, co najmniej 70–80 procent samolotów, które nie mogły lądować w Krakowie, mogłoby zrobić to przy drugiej kategorii. Oznacza to mniej przekierowanych lotów i mniejszy wpływ pogody na podróż pasażerów.
W jaki sposób właściwie powstaje siatka połączeń Kraków Airport? To lotnisko analizuje potrzeby pasażerów i szuka przewoźników, czy to przewoźnicy decydują, gdzie chcą latać?
Przede wszystkim Kraków jest największym lotniskiem regionalnym w Polsce. Nasza siatka na tle innych lotnisk europejskich jest naprawdę bogata – mamy ponad 180 połączeń rocznie i wciąż pojawiają się nowe. Głównym źródłem wzrostu ruchu jest jednak intensyfikacja tego, co już mamy. Czyli albo połączenia są wydłużane – na przykład z sezonu letniego na zimowy – albo zwiększana jest ich częstotliwość.
My analizujemy ruch lotniczy i podpowiadamy przewoźnikom, jakie połączenia można uruchomić, pokazujemy im możliwości biznesowe. W ciągu roku mamy z nimi trzy główne spotkania – jedno o wymiarze globalnym i dwa o wymiarze europejskim. Natomiast przewoźnicy nie podejmują decyzji wyłącznie na podstawie ruchu. Znaczenie mają też na przykład opłaty w danym kraju czy budowanie lotnisk bazowych. Pewnym ograniczeniem staje się też flota. W najbliższych latach przewoźnicy będą ją powiększać, bo wszyscy teraz kupują samoloty.
A skoro mówimy o rozwoju siatki – czy są jeszcze kierunki, o których Państwo marzą i które chcielibyście zobaczyć w Krakowie? Czekają nas jakieś nowe połączenia?
Oczywiście mamy takie nasze postulowane kierunki. Z pewnością widzimy przestrzeń do rozwoju połączeń transatlantyckich. Obecnie mamy dwa – do Chicago i Nowego Jorku. Od lat rozmawiamy więc z przewoźnikami amerykańskimi. Byliśmy bardzo blisko uruchomienia połączenia z American Airlines, ale pandemia zmieniła tamtejszy rynek i widzimy, że jest to raczej perspektywa dalsza niż najbliższy rok czy dwa.
Chcielibyśmy też mieć więcej połączeń do Niemiec czy Hiszpanii. Mamy również marzenia związane z połączeniami długodystansowymi. W dalszej perspektywie Daleki Wschód także nie jest dla Krakowa nieosiągalny. Przykładem jest Japonia – ruch między Polską a tym krajem nie jest jeszcze na tyle duży, żeby takie połączenie było naturalne, ale widzimy potencjał. W Krakowie mamy coraz więcej japońskich turystów, jest też silna współpraca kulturalna między naszymi państwami. Poza tym rozmawiamy z przewoźnikami z krajów Zatoki. Nie jest tajemnicą, że brakuje nam jeszcze Kataru – mamy nadzieję, że Qatar Airways w przyszłości pojawi się w Krakowie. Ciekawym rynkiem jest również Oman, gdzie rozwój połączeń jest możliwy, ale w tym przypadku pojawiają się kwestie regulacyjne.

Tegoroczna nowość wśród przewoźników – inauguracja Etihad
Na koniec powiedzmy sobie o projekcie „Kierunek Małopolska”. Skąd wziął się ten pomysł i co chcecie dzięki niemu pokazać pasażerom Kraków Airport?
To sięgnięcie do genezy naszej spółki, która w tym roku kończy 30 lat. W naszej umowie jest zapisane, że lotnisko ma również promować Kraków i region. Uznaliśmy więc, że nie będziemy czekać na nowy terminal, tylko już teraz wykorzystamy przestrzeń, którą mamy, żeby pokazywać bogactwo kulturowe Małopolski. W pierwszej turze osiem powiatów będzie miało okazję zaprezentować się u nas, każdy przez dwa tygodnie. Chcemy zachęcić turystów, żeby wyszli poza najbardziej znane miejsca w regionie, ale też pokazać Małopolanom, co ciekawego mają blisko siebie. To na razie pilotaż, ale jeśli spełni oczekiwania naszych partnerów, będziemy go kontynuować.





















