Kraków Airport wycofał pozew przeciwko stowarzyszeniu „Nasza Olszanica”, ale spór wokół Potoku Olszanickiego trwa dalej. Mieszkańcy ponownie alarmują o pianie na wodzie i chemicznym odorze unoszącym się nad potokiem. Społecznicy mówią o kolejnym zgłoszeniu zanieczyszczenia, lotnisko podkreśla, że nie można wskazywać winnych bez wyników badań.
Sprawa dotyczy konfliktu, który od miesięcy narasta wokół potoku wypływającego z terenów lotniska w Balicach. Stowarzyszenie „Nasza Olszanica” od lat zwraca uwagę na zanieczyszczenia pojawiające się w wodzie, szczególnie w okresie zimowym i wczesnowiosennym. Chodzi przede wszystkim o pianę na powierzchni potoku oraz charakterystyczny chemiczny zapach przypominający zgniłą cebulę.
Jak informował wcześniej Tomasz Fiszer ze stowarzyszenia, pozew ze strony Kraków Airport miał dotyczyć wpisów publikowanych w mediach społecznościowych po zgłoszeniu zanieczyszczenia z 25 kwietnia ubiegłego roku. Lotnisko miało domagać się przeprosin oraz wpłaty 15 tys. zł na rzecz fundacji – Opisywaliśmy w nich, że na całej długości potoku pojawiła się gigantyczna piana. Powrócił też chemiczny odór, który przypomina nieco zapach zgniłej cebuli – mówił Tomasz Fiszer. Społecznicy przekonywali również, że problem może mieć związek ze środkami wykorzystywanymi przy utrzymaniu lotniska zimą – Kraków Airport zarzuca nam, że nazywamy ich trucicielami. A przecież pojawienie się piany i odoru ma związek z obecnością w potoku substancji, które pochodzą z rozkładu mrówczanów sodu i potasu, używanych do utrzymania zimowego lotniska, oraz glikolu propylenowego do odladzania samolotów, które z wodami opadowymi dostają się od lat do potoku – dodawał Fiszer.
Władze lotniska odpowiadają, że pozew nie miał na celu ograniczania krytyki, ale wymuszenie debaty opartej na faktach i wynikach badań. Rzeczniczka Kraków Airport Monika Chylaszek podkreśla, że badania wykonane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie potwierdziły, by w kwietniu ubiegłego roku doszło do zanieczyszczenia potoku środkami do odladzania samolotów.
Nowy terminal na lotnisku Kraków Airport już otwarty. Za kilka lat zostanie zburzony (Galeria)
Lotnisko zwraca też uwagę, że wiosna nie jest okresem stosowania takich preparatów. Chylaszek zaznacza jednocześnie, że w ostatnich dniach ponownie zauważono pianę niewiadomego pochodzenia w potoku, ale tym razem – jak podkreśla – przedstawiciele stowarzyszenia wypowiadali się ostrożniej i nie wskazywali jednoznacznie źródła zanieczyszczeń przed otrzymaniem wyników badań.
– Daje to nadzieję, że apele kierowane przez Zarząd Międzynarodowego Portu Lotniczego do Stowarzyszenia „Nasza Olszanica” przyniosły skutek i od tej pory dyskusja prowadzona w przestrzeni publicznej, dotycząca wpływu portu lotniczego na środowisko i realizowanych przez Kraków Airport inwestycji, będzie się odnosiła do faktów – przekazała rzeczniczka lotniska.
Tymczasem mieszkańcy Olszanicy twierdzą, że problem nie znika, a wręcz pojawia się częściej niż wcześniej. Jak relacjonują społecznicy, tylko w obecnym sezonie od listopada 2025 roku do wiosny 2026 roku mieli zgłaszać zanieczyszczenia już 17 razy. W poprzednim sezonie takich zgłoszeń było osiem.
Kilka dni temu ponownie alarmowali o „gigantycznej pianie” pojawiającej się na Potoku Olszanickim. Informacje o zanieczyszczeniu trafiły m.in. do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Wód Polskich, Straży Miejskiej, Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – Wszystkie te instytucje informujemy za każdym razem, gdy na potoku widzimy zanieczyszczenia. Przyjeżdżają, często pobierają próbki. Bywa, że pojawiają się zbyt późno, nie zdążą pobrać i zanieczyszczenia się rozpłyną w wodach potoku. Wyniki badań mamy po miesiącu, a zdarzało się, że po dwóch – mówił Tomasz Fiszer.
Przedstawiciele lotniska nie ukrywają, że podczas zimowego utrzymania portu substancje używane do odladzania mogą trafiać wraz z wodami opadowymi do potoku. Podkreślają jednak, że środki są biodegradowalne, a ich charakterystyczny zapach wynika właśnie z procesu rozkładu – W tym sezonie ostatni raz droga startowa odladzana była 18 lutego 2026 r. I trzeba podkreślić fakt, że środki do odladzania samolotów nie mają prawa się pienić – zaznacza Monika Chylaszek. Rzeczniczka zapewnia również, że wody ze zbiorników retencyjnych nie są odprowadzane do potoku, lecz wywożone do oczyszczalni ścieków w Krakowie.
Jednocześnie Kraków Airport przyznaje, że problem wpływu działalności lotniska na Potok Olszanicki istnieje. Port ma pozwolenie wydane jeszcze w 2017 roku przez marszałka województwa małopolskiego na odprowadzanie do potoku ścieków deszczowych ze swojego terenu. Lotnisko przyznawało też wcześniej, że dochodziło do przekroczeń parametrów jakości wody – Zdajemy sobie sprawę z przekroczeń parametrów. Na bieżąco zapoznajemy się z wynikami badań i współpracujemy z Wodami Polskimi i WIOŚ w sprawie ograniczenia wpływu odladzania na potok Olszanicki – deklarowała Monika Chylaszek. W ostatnim czasie lotnisko otrzymało również mandat w wysokości 7 tys. zł po planowej kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Potok Olszanicki ma około czterech kilometrów długości. Wypływa z terenów lotniska w Balicach, przepływa przez Olszanicę i wpada do Rudawy. Mieszkańcy okolicy od lat skarżą się, że szczególnie zimą spacery wzdłuż potoku są trudne do wytrzymania z powodu chemicznego zapachu unoszącego się nad wodą. Część osób mówi także o podrażnieniach oczu i problemach z oddychaniem.





















