Kilkadziesiąt osób wzięło udział w niedzielnym proteście przeciwko dorożkom konnym na Rynku Głównym. Akcja rozpoczęła się o godz. 14 i trwała do godz. 19. Jej uczestnicy domagali się zakończenia wykorzystywania koni do przewozu turystów oraz wprowadzenia alternatywnych, elektrycznych pojazdów.
Na Rynku pojawiły się transparenty i banery. Z głośników można było usłyszeć hasła takie jak: „Dorożki konne to nie atrakcja”, „Konie czują ból” czy „To ich ciała, nie nasze”. Organizatorzy prowadzili także akcję informacyjną i zbierali podpisy pod apelem o zakaz funkcjonowania dorożek konnych w Krakowie. Jak podkreślali, ich celem jest zebranie co najmniej 500 głosów poparcia.
Uczestnicy protestu przekonywali, że konie pracujące przy obsłudze ruchu turystycznego są narażone na hałas, wysokie temperatury, stres oraz wielogodzinne przebywanie w zatłoczonym centrum miasta. Zwracali również uwagę na los zwierząt po zakończeniu ich pracy. Ich zdaniem powinny mieć zagwarantowaną odpowiednią opiekę i możliwość spokojnego życia po latach wykorzystywania w transporcie turystycznym.
Aktywiści przypominali, że Kraków pozostaje jednym z niewielu europejskich miast, w których nadal funkcjonują dorożki konne. Wskazywali, że z takiej formy transportu turystycznego zrezygnowały już m.in. Rzym, Barcelona, Praga, Londyn i Paryż. Według organizatorów protestu rozwiązaniem mogłyby być dorożki elektryczne, które nadal pełniłyby funkcję atrakcji turystycznej, ale bez udziału zwierząt.
Temat powrócił do publicznej debaty po głośnym nagraniu z targu koni w Pajęcznie. Na filmie opublikowanym w internecie widać było mężczyznę znęcającego się nad koniem. Później okazało się, że jest on dorożkarzem pracującym na krakowskim Rynku Głównym. Na sprawę zareagował wówczas ówczesny prezydent Krakowa Aleksander Miszalski – Nie ma i nie będzie mojej zgody na przemoc wobec zwierząt. Dobrostan koni i bezpieczeństwo zwierząt muszą być priorytetem, a nie pustym zapisem w regulaminie. W takich sprawach nie będzie taryfy ulgowej – oświadczył.
Miasto rozwiązało umowę z dorożkarzem. Organizacje prozwierzęce podkreślają jednak, że pojedyncza decyzja nie rozwiązuje problemu. Wskazują, że od lat zgłaszane są przypadki dotyczące stanu zdrowia i kondycji koni pracujących przy obsłudze turystów na Starym Mieście. Organizatorzy protestu przekonywali, że konie nie powinny być traktowane jako element atrakcji turystycznej, lecz jako zwierzęta wymagające warunków życia i pracy dostosowanych do ich potrzeb.





















