Kraków czeka na „Wyzwolenie”

źródło: Teatr w Krakowie - im. Juliusza Słowackiego

28 lutego, w 123. rocznicę prapremiery dramatu Stanisława Wyspiańskiego, na Dużej Scenie Teatru im. Słowackiego odbędzie się premiera „Wyzwolenia” w reżyserii Mai Kleczewskiej. To ostatnia część narodowego tryptyku po głośnych inscenizacjach „Dziadów” i „Wesela”.

Maja Kleczewska po raz trzeci sięga po klasykę polskiego dramatu, ale nie po to, by ją odtwarzać – tylko by prowadzić z nią spór. „Wyzwolenie” w jej interpretacji to teatr w teatrze, miejsce rozliczenia z mitami narodowymi, z polskością i z samym teatrem jako instytucją. Spektakl powstaje na tej samej scenie, na której Wyspiański w 1903 roku po raz pierwszy wystawił swój dramat. Ta symbolika – jak zapowiadają twórcy – nie będzie jedynie rocznicowym tłem. Będzie punktem wyjścia do pytań: co znaczy dziś „narodowy teatr”? Kogo ma reprezentować? Przed czym może jeszcze „wyzwalać”?

W centrum opowieści ponownie pojawia się Konrad – postać znana z „Dziadów”, ale też z całego romantycznego imaginarium. Tym razem jednak nie jest mesjaszem, tylko aktorem. Albo kimś, kto wciela się w rolę aktora. Wchodzi na pustą scenę, by kwestionować: formę, instytucję, siebie samego. Burzy teatr, odpiera Erynie, spiera się z Geniuszem i – jak pisał Wyspiański – „ogląda Polskę współczesną i współczesnych Polaków”. Kleczewska wykorzystuje ten gest, by opowiedzieć o współczesnych napięciach – nie tylko politycznych, ale i społecznych. Wyzwolenie przestaje być aktem symbolicznym, a staje się procesem: długim, bolesnym, pełnym niepewności.

– Jeśli staniemy na scenie Teatru Słowackiego, na której nic się nie zmieniło pod względem jej rozkładu od czasu, kiedy wystawiał tu swój dramat Wyspiański, i uświadomimy sobie, że robimy coś w tej samej przestrzeni, to w jakiś metafizyczny sposób łączymy się z tym, co działo się tu 123 lata temu. Chcemy po raz kolejny wywołać te duchy – mówił dyrektor Krzysztof Głuchowski podczas inauguracji sezonu.

Spektakl zyskał dodatkowy ciężar symboliczny – stanie się nie tylko domknięciem tryptyku Kleczewskiej (po „Dziadach” i „Weselu”), ale także teatralnym komentarzem do stanu polskiej wspólnoty. „Naród się zgubił” – głosi hasło sezonu w Teatrze Słowackiego, zaczerpnięte właśnie z „Wyzwolenia”. Twórcy nie ukrywają, że nie chodzi im o kolejną inscenizację tekstu z kanonu lektur, ale o ryzykowny eksperyment ze zbiorową pamięcią. O teatr, który zamiast „pocieszać i jednoczyć”, zmusza do stanięcia przed lustrem.

W obsadzie spektaklu znaleźli się m.in. Lidia Bogaczówna, Karolina Kamińska, Karolina Kazoń, Dorota Godzic, Tomasz Augustynowicz, Mateusz Janicki, Paweł Smagała, Wojciech Skibiński, Rafał Szumera i Jerzy Światłoń. To aktorzy znani z wcześniejszych realizacji Kleczewskiej – wielu z nich grało już w „Dziadach” lub „Weselu”.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry