Kraków płaci składki za „Zdrowe Miasto”. Inne miasta mówią wprost: żadnych korzyści

Kraków od lat należy do Stowarzyszenia Zdrowych Miast Polskich. W tym samym czasie część samorządów – jak Szczecin czy Legnica – zdecydowała się z tej organizacji wystąpić, uznając po latach, że przynależność nie przynosi miastom wymiernych korzyści.

Stowarzyszenie Zdrowych Miast Polskich powstało w latach 90. jako inicjatywa mająca promować działania samorządów na rzecz zdrowia mieszkańców i poprawy jakości środowiska. Do organizacji należy kilkadziesiąt miast z całego kraju. W założeniu ma ona być platformą współpracy między samorządami, wymiany doświadczeń oraz promocji idei tzw. zdrowych miast.

W statucie organizacji zapisano między innymi działania na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego w gminach, poprawy zdrowia mieszkańców, wdrażania polityk zdrowotnych oraz popularyzowania dobrych praktyk w samorządach. Stowarzyszenie organizuje także spotkania, konferencje i wydarzenia, w których uczestniczą przedstawiciele miast.

Jednym z członków organizacji jest Kraków. Miasto od lat utrzymuje przynależność do stowarzyszenia i opłaca składkę członkowską. Obecnie wynosi ona 7,5 tysiąca złotych rocznie. Sama składka nie jest wysoka, zwłaszcza w skali wielomiliardowego budżetu Krakowa. Członkostwo oznacza jednak również udział przedstawicieli miasta w spotkaniach i wydarzeniach organizowanych przez stowarzyszenie, co wiąże się z dodatkowymi kosztami delegacji służbowych. W pojedynczym roku nie są to znaczące wydatki. Jednak gdy przynależność trwa kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, z takich niewielkich składek i kosztów wyjazdów urzędników zbiera się już wyraźnie większa suma.

Nie wszystkie miasta uznały jednak, że taka forma współpracy przynosi konkretne efekty. Jednym z przykładów jest Szczecin, który należał do Stowarzyszenia Zdrowych Miast Polskich od połowy lat 90. Po latach działalności miasto zdecydowało się zakończyć członkostwo. W uzasadnieniu tej decyzji wskazywano, że działania prowadzone w ramach organizacji nie przełożyły się na konkretne rezultaty w polityce zdrowotnej czy środowiskowej miasta.

W 2025 roku radni Legnicy zdecydowali o zakończeniu niemal trzydziestoletniego członkostwa miasta w tej organizacji. Legnica przystąpiła do stowarzyszenia w 1995 roku i przez kolejne lata opłacała składkę członkowską. Po analizie miejskich wydatków uznano jednak, że przynależność do organizacji nie przynosi żadnych widocznych efektów dla miasta. Władze Legnicy wskazywały, że mimo wieloletniego udziału w strukturach stowarzyszenia nie pojawiły się konkretne korzyści, które można byłoby wskazać jako rezultat tej współpracy. Choć sama składka była stosunkowo niewielka, uznano, że nawet małe wydatki publiczne powinny mieć uzasadnienie w realnych działaniach lub efektach.

Tymczasem w tym miesiącu prezydent Krakowa Aleksander Miszalski podpisał zarządzenie dotyczące opłacenia składki członkowskiej miasta w Stowarzyszeniu Zdrowych Miast Polskich. Dokument przewiduje przekazanie na ten cel 7,5 tysiąca złotych za rok 2026. Pieniądze mają zostać przekazane do połowy kwietnia, a środki zostały zaplanowane w budżecie miasta w ramach wydatków związanych z przynależnością Krakowa do krajowych organizacji samorządowych.

Zwróciliśmy się do magistratu z prośbą o szczegółowy wykaz korzyści wynikających z udziału Krakowa w tego typu stowarzyszeniach. Zapytaliśmy m.in., jakie konkretne efekty przynosi członkostwo miasta w takich organizacjach, w jaki sposób przekłada się ono na funkcjonowanie Krakowa oraz czy ma realny wpływ na życie mieszkańców – na przykład w obszarach takich jak zdrowie publiczne, jakość usług miejskich czy pozyskiwanie dodatkowych środków dla miasta. Interesowało nas także, czy urząd jest w stanie wskazać konkretne projekty, decyzje lub rozwiązania, które powstały dzięki tej współpracy.

To nie pierwszy przypadek, gdy opisujemy udział Krakowa w różnego rodzaju organizacjach i stowarzyszeniach samorządowych, które kosztują miasto setki tysięcy złotych rocznie, a których realne efekty dla mieszkańców są trudne do zauważenia. W tym tygodniu opisaliśmy na łamach „Pulsu Krakowa” członkostwo miasta w Unii Metropolii Polskich im. Pawła Adamowicza. Z informacji przekazanych przez magistrat wynika, że w latach 2023–2026 Kraków przeznaczy na składki i koszty związane z działalnością w tej organizacji ponad 2,48 mln zł. Sama składka członkowska przekroczy w tym roku 638 tys. zł.

Zapytaliśmy Urząd Miasta Krakowa o konkretne efekty tej współpracy – przede wszystkim o finansowe korzyści lub projekty, które przełożyły się na codzienne funkcjonowanie miasta. W odpowiedzi magistrat wskazał głównie udział przedstawicieli Krakowa w pracach komisji, analizach, konsultacjach oraz opiniowaniu dokumentów strategicznych. Nie pojawiły się natomiast przykłady inwestycji czy programów miejskich, które powstały bezpośrednio dzięki działalności tej organizacji ani konkretne kwoty dodatkowych środków pozyskanych dla miasta.

W praktyce oznacza to, że Kraków – podobnie jak inne duże miasta – uczestniczy w pracach eksperckich, spotkaniach i konsultacjach na poziomie krajowym i europejskim. Problem polega jednak na tym, że dla mieszkańców efekty takich działań są trudne do uchwycenia, podczas gdy koszty są bardzo konkretne i co roku rosną. Więcej w naszym artykule:

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry