Międzynarodowa agencja Standard & Poor’s utrzymała rating Krakowa na poziomie „A-” z perspektywą stabilną. W tle tej oceny znajduje się ujęta w miejskim wykazie umów pozycja na 760 tys. zł za nadzór nad ratingiem.
Informację o utrzymaniu ratingu przekazał w mediach społecznościowych prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Napisał, że jest to najwyższa ocena, jaką może uzyskać polski samorząd. Według jego relacji raport agencji ma potwierdzać stabilność finansową miasta, ostrożne zarządzanie wydatkami oraz skuteczne prowadzenie inwestycji. Wpis został przedstawiony nie tylko jako informacja o ocenie finansowej, ale też jako argument w dyskusji o kondycji budżetu miasta.
W komunikacie prezydenta akcent położono przede wszystkim na znaczenie samego ratingu. To zrozumiałe, bo dla samorządu taka ocena jest ważnym sygnałem dla rynku finansowego, inwestorów i instytucji kredytowych. Pokazuje, jak zewnętrzna agencja ocenia zdolność miasta do zarządzania finansami, obsługi zobowiązań i prowadzenia polityki inwestycyjnej. Problem w tym, że poza samym komunikatem pozostaje jeszcze pytanie o koszty i warunki utrzymywania takiej oceny.
Tu zaczynają się wątpliwości wynikające z miejskiego wykazu umów. Najważniejsza pozycja dotyczy spółki S & P Global Ratings Europe Ltd. W rejestrze figuruje ona pod numerem -W/I/437/BM/4/2022, z kwotą 760 000 zł brutto, a przedmiot umowy opisano jako „Nadzór nad ratingiem Krakowa”. Sam wpis pokazuje więc jasno, że współpraca z agencją ratingową ma również bardzo konkretny wymiar finansowy.
Kluczowe jest jednak to, że przy tej samej pozycji wpisano datę 8 maja 1997 roku jako datę zawarcia oraz datę obowiązywania od. I właśnie ten element rodzi najwięcej pytań. Bo z jednej strony umowa została ujęta w wykazie za 2025 rok, z drugiej zaś widnieje przy niej data sprzed blisko trzech dekad. Dodatkowo sam numer umowy sugeruje rok 2022. Rejestr nie tłumaczy, jak należy to rozumieć. Nie wiadomo więc, czy chodzi o dawny kontrakt nadal wykazywany przez magistrat, o umowę, która była wielokrotnie zmieniana, czy o techniczną konstrukcję wpisu w systemie ewidencji.
To nie jest drobiazg formalny, ale kwestia istotna dla oceny całej sprawy. Bez tej wiedzy nie sposób odpowiedzieć, czy 760 tys. zł to koszt jednorazowy, wartość całej wieloletniej umowy czy może kwota odnosząca się do określonego etapu współpracy. Nie wiadomo również, ile Kraków płaci za rating w ujęciu rocznym, czy warunki współpracy zmieniały się w czasie oraz czy do umowy podpisywano aneksy. Wykaz pokazuje kwotę i krótki opis, ale nie odsłania mechanizmu współpracy między miastem a agencją ratingową.
Znaczenie ma też sam charakter rejestru. To „Wykaz umów zawartych przez Urząd Miasta Krakowa za rok 2025”, który obejmuje nie tylko nowe umowy i porozumienia, ale także zmiany, czyli aneksy do obowiązujących kontraktów. Sam fakt, że pozycja z S&P pojawia się właśnie w tym zestawieniu, nie oznacza więc automatycznie, że została zawarta w 2025 roku. Może chodzić również o umowę wcześniejszą, nadal obowiązującą albo modyfikowaną w tym okresie. Właśnie dlatego rozbieżność między datą 1997 a numerem sugerującym rok 2022 jest tak istotna i wymaga wyjaśnienia.
W tym samym wykazie znajdują się też inne pozycje powiązane z oceną ratingową. Jedna z nich dotyczy umowy zawartej z firmą Lingua Lab s.c. Weronika Szyszkiewicz, Małgorzata Dembińska. Jej wartość wynosi 1 771,20 zł brutto, a przedmiot opisano jako „wykonanie usługi tłumaczenia ustnego konsekutywnego – coroczna ocena ratingowa miasta”. Z rejestru wynika, że umowę zawarto 7 lipca 2025 roku. Ten wpis pokazuje, że procedura ratingowa obejmowała także organizacyjną obsługę spotkań i rozmów związanych z oceną miasta.
Druga dodatkowa pozycja dotyczy umowy z Firmą Niko Łukasz Gajdek na kwotę 1 390 zł brutto. W opisie wpisano: „Catering podczas spotkania z agencją ratingową Standard & Poor’s”. Umowa została zawarta 31 lipca 2025 roku. Sam wykaz nie wyjaśnia jednak, czego dokładnie dotyczyło to spotkanie, kto w nim uczestniczył i czy było elementem standardowej procedury oceny ratingowej. Można jedynie stwierdzić, że miasto zorganizowało spotkanie z przedstawicielami agencji i poniosło przy tej okazji koszt obsługi cateringowej.
Jeżeli zsumować trzy pozycje odnoszące się bezpośrednio do ratingu lub jego obsługi, wychodzi 763 161,20 zł brutto. Na tę kwotę składa się główna pozycja dotycząca nadzoru nad ratingiem Krakowa, koszt tłumaczenia ustnego oraz koszt cateringu podczas spotkania z agencją. Taki rachunek pokazuje skalę wydatków widocznych w rejestrze, ale nadal nie daje pełnego obrazu. Nie wiadomo bowiem, czy są to wszystkie koszty związane z ratingiem, czy tylko część wydatków ujawnionych w tej konkretnej ewidencji.
Właśnie dlatego skierowaliśmy do Urzędu Miasta Krakowa szczegółowe pytania. Poprosiliśmy o wyjaśnienie, jaki jest dokładny mechanizm współpracy między miastem a firmą ratingową, czy umowa widniejąca w wykazie z datą 8 maja 1997 roku nadal obowiązuje, czy była aneksowana, jaki jest jej aktualny zakres oraz ile Kraków płaci za rating w ujęciu rocznym. Zapytaliśmy również, czego konkretnie dotyczyło spotkanie, do którego odnosi się umowa cateringowa, oraz czy było ono częścią standardowej procedury związanej z coroczną oceną ratingową.
To pytania ważne nie tylko z formalnego punktu widzenia. Rating ma dla miasta znaczenie wizerunkowe i finansowe, dlatego równie istotna powinna być przejrzystość zasad współpracy z agencją ratingową. Skoro władze Krakowa wykorzystują utrzymanie tej oceny jako argument w debacie o stanie miejskich finansów, naturalne jest oczekiwanie, że mieszkańcy poznają także koszty, zakres i warunki tej współpracy.
Sam prezydent zakończył swój wpis mocnym politycznym akcentem. Napisał: „Najnowszą ocenę wiarygodności finansowej Krakowa chciałbym zadedykować wszystkim tym, którzy dla własnych korzyści politycznych starają się budować obraz miasta, które stoi na skraju upadku czy bankructwa.”





















