Kraków wobec zagrożeń. Mieszkańcy pytają o schrony, prezydent odpowiada o planach

Nocny incydent z rosyjskimi dronami, które wtargnęły w polską przestrzeń powietrzną, odbił się szerokim echem także w Krakowie. Prezydent Aleksander Miszalski apelował o spokój i powoływał się na oficjalne źródła, ale pod jego wpisem w mediach społecznościowych rozpętała się burzliwa dyskusja. Mieszkańcy pytali nie tylko o same wydarzenia, ale przede wszystkim o przygotowanie miasta na ewentualny kryzys. Padały pytania o schrony, system alarmowy i metro jako potencjalne zabezpieczenie. Odpowiedzi prezydenta okazały się dość ogólne i dotyczyły głównie planów na przyszłość.

„W nocy rosyjskie drony wtargnęły na terytorium Polski. Był to efekt kolejnego haniebnego i zmasowanego ataku na terytorium Ukrainy. To bezprecedensowa sytuacja we współczesnej historii. Pamiętajcie, by zachować spokój. Korzystajcie tylko z oficjalnych informacji. Wspólnie jako naród jesteśmy silni i nie możemy dać się podzielić” – napisał Miszalski. Wpis miał ton uspokajający, jednak szybko pojawiły się pytania o to, jak Kraków poradziłby sobie w sytuacji realnego zagrożenia.

Najobszerniejszy komentarz opublikował Adam Jan Zwierzyński, który stwierdził, że miasto nie jest przygotowane na wypadek kryzysu. „Gdzie są przygotowane schrony, gdzie są zgromadzone leki, gdzie maski przeciwgazowe, gdzie zabezpieczona woda butelkowana? Gdzie budowa metra jako schronu przeciwatomowego i przeciw broni chemicznej?” – pytał. W dalszej części komentarza wskazywał, że metro w Krakowie mogłoby pełnić podwójną funkcję: komunikacyjną i ochronną. „Metro w naszej sytuacji powinno być budowane w trybie pilnym – są różne możliwości jego sfinansowania. Ale Kraków podobnie jak rząd centralny jest nieudolny i przez wiele miesięcy niewiele robił” – napisał.

Tym żyje Kraków: Prezydent krytykowany po ulewie. Polecenia dla jednostek dopiero rano

Prezydent nie odniósł się bezpośrednio do tych zarzutów. Nie padły odpowiedzi o schronach, zapasach czy zabezpieczeniach. Miszalski koncentrował się na samej sytuacji z dronami i przypominał, że podobne prowokacje dotykały także innych państw wschodniej flanki NATO.

W komentarzach pojawiły się również głosy mieszkańców, którzy wprost łączyli budowę metra z kwestiami bezpieczeństwa. Wskazywali, że w wielu miastach Europy Wschodniej stacje podziemne pełnią rolę schronów przeciwlotniczych i chronią mieszkańców w czasie zagrożenia. W Krakowie temat metra od lat pojawia się przede wszystkim w kontekście komunikacyjnym, jednak sytuacja na wschodzie sprawia, że coraz częściej traktowany jest także jako potencjalne zabezpieczenie dla ludności cywilnej.

Duża część dyskusji dotyczyła samego incydentu i pochodzenia dronów. „Skąd pewność, że to rosyjskie rakiety? Słyszeliście o Przewodowie?” – pytał Cyprian Lelito, przypominając sytuację z listopada 2022 roku. W innym komentarzu pisał: „Pana koledzy mówili, że dwóch Polaków w Przewodowie zabili Rosjanie, tylko dlatego że tak to wtedy wyglądało. Nie chcemy eskalacji nienawiści, prawda?”. Marek Węgiel dodawał: „Ile te drony leciały? Ile taki dron leci km/h? Wciskanie nas w wojnę jest bez sensu dla naszego kraju”.

Na te wątpliwości odpowiadali inni. Krzysztof Bednarczyk pisał: „Były to drony typu Geran, produkowane obecnie jedynie w Rosji. Rosja dronów nie eksportuje na Ukrainę, choć nieustannie je tam wysyła”. Prezydent Miszalski również reagował: „Drony nadleciały z kierunku Białorusi, a nie Ukrainy. Był to element kolejnego ataku Rosji na Ukrainę. Z podobnymi naruszeniami przestrzeni powietrznej mierzą się już od dawna inne kraje wschodniej flanki NATO”.

W całej dyskusji jedyną zapowiedzią dotyczącą bezpieczeństwa samego Krakowa była informacja o planie budowy nowego systemu syren. „Obecnie syrenami w mieście zarządza Wojewoda z wyłączeniem syren PSP. W przyszłym roku planuję stworzyć nowy system alarmowania, który pokryje cały Kraków. Obecnie trwa analiza obiektów, na których będą instalowane syreny alarmowe” – napisał Miszalski. Oznacza to, że obecnie Kraków nie ma własnej, jednolitej sieci ostrzegania, a mieszkańcy muszą polegać na syrenach zarządzanych przez wojewodę i na komunikatach RCB.

Warto przeczytać: Między promocją a karykaturą. Prezydent Łukasz Sęk na paradzie dresów

Kwestia syren alarmowych i schronów pojawia się w Krakowie od lat. W 2022 roku Najwyższa Izba Kontroli zwracała uwagę, że system obrony cywilnej w Polsce w praktyce nie funkcjonuje. W samym Krakowie tylko część schronów z czasów PRL jest utrzymana w stanie umożliwiającym wykorzystanie, a wiele obiektów dawno przestało spełniać swoją funkcję. Temat wraca za każdym razem, gdy napięcie w regionie rośnie, ale jak dotąd nie przełożył się na spójne działania.

Na zakończenie prezydent ponowił apel o korzystanie wyłącznie z oficjalnych źródeł. „Czasami lepiej po prostu niczego nie pisać. Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, a nasi sojusznicy ze wschodniej flanki NATO już wielokrotnie mierzyły się z podobnymi naruszeniami i prowokacjami ze strony Federacji Rosyjskiej” – podkreślał.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry