Krakowska prokuratura bada pożar zakładu produkującego części do dronów. „Możliwe działanie obcego wywiadu”

Krakowski wydział Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo po pożarze zakładu WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej. Według śledczych ogień został podłożony celowo. Sprawdzają oni, czy za zdarzeniem stoi obcy wywiad. Straty wynoszą co najmniej 15 mln zł.

Ogień pojawił się krótko po północy z 30 na 31 sierpnia w zakładzie przy ul. Obuwniczej. Przedsiębiorstwo należy do Grupy WB, jednego z największych prywatnych koncernów obronnych w Polsce. Wytwarzane są tam elementy systemów bezzałogowych oraz urządzenia wykorzystywane na polu walki. Zakład był wówczas nieczynny. Nikt nie został poszkodowany. W akcji uczestniczyło pięć zastępów straży pożarnej. Ratownicy odłączyli zasilanie, ugasili ogień i oddymili pomieszczenia. Następnie sprawdzili budynek kamerą termowizyjną oraz detektorami. Nie stwierdzili obecności niebezpiecznych substancji.

Pierwsze czynności na miejscu wykonywali prokuratorzy ze Skarżyska-Kamiennej i Kielc. Ze względu na charakter zdarzenia postępowanie przejął następnie Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie – Prokurator wszczął śledztwo w sprawie brania udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i dopuszczenia się przestępstwa o charakterze terrorystycznym – poinformował rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak. Z ustaleń przekazanych przez prokuraturę wynika, że pożar został wywołany celowo. Na terenie przedsiębiorstwa podłożono ładunek zawierający materiały łatwopalne. Ogień zniszczył pomieszczenia magazynowe, a straty oszacowano wstępnie na co najmniej 15 mln zł. Postępowanie dotyczy czynów zagrożonych karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Kamery zarejestrowały zamaskowaną osobę

Tuż przed wybuchem pożaru na terenie zakładu uruchomiła się czujka antywłamaniowa. Monitoring zarejestrował osobę, która mogła mieć związek ze zdarzeniem. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński potwierdził, że była ona zamaskowana. Śledczy zabezpieczyli także nagrania z kamer znajdujących się w okolicy. Na ich podstawie próbują odtworzyć trasę, którą potencjalny sprawca dostał się na teren zakładu, a następnie z niego uciekł. W pobliżu przedsiębiorstwa znaleziono również przedmioty mogące mieć znaczenie dla śledztwa. Minister nie ujawnił jednak, co dokładnie zabezpieczono.

– Z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że tak – powiedział Marcin Kierwiński w Polsat News, pytany, czy pożar był wynikiem podpalenia. Szef MSWiA zastrzegł, że ostateczne wnioski należą do prokuratorów i biegłych. Przyznał jednak, że zabezpieczone materiały mogą wskazywać na akt dywersji. Na obecnym etapie służby nie informują, kto mógł zlecić podpalenie. Nie wskazują również, czy za zdarzeniem stoją służby konkretnego państwa.

W postępowaniu uczestniczą ABW i policja

Śledztwo krakowskiej prokuratury prowadzone jest wspólnie z funkcjonariuszami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Służby zabezpieczają ślady, analizują monitoring i próbują ustalić tożsamość osoby zarejestrowanej przez kamery.

Postępowanie nadal prowadzone jest „w sprawie”. Oznacza to, że nie zostało skierowane przeciwko konkretnej osobie. Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów. Nie poinformowano także o zatrzymaniu potencjalnego sprawcy.

Przedstawiciele Grupy WB zapewnili, że pożar nie powinien wpłynąć na terminowość dostaw realizowanych dla Wojska Polskiego.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry