Litery pisane na drzwiach, zapach kadzidła unoszący się w mieszkaniach i barwne orszaki przechodzące ulicami miast oraz wsi – 6 stycznia w wielu miejscach w Polsce wciąż wygląda podobnie. Choć zwyczaje związane z uroczystością Objawienia Pańskiego są powszechnie znane, ich znaczenie bywa uproszczone lub sprowadzane do ludowej tradycji. O tym, czym naprawdę są kreda, kadzidło i napis C+M+B, opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, liturgista i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.
Choć współcześnie 6 stycznia najczęściej nazywany jest świętem Trzech Króli, pierwotnie Kościół wspominał tego dnia trzy wydarzenia: pokłon Mędrców ze Wschodu, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie one wskazywały na Jezusa jako obiecanego Mesjasza i Syna Bożego.
– Epifania oznacza ukazanie się. To święto Boga, który daje się poznać człowiekowi i wchodzi w jego historię – wyjaśnia ks. dr Stanisław Szczepaniec. Jak podkreśla liturgista, znaki towarzyszące tej uroczystości mają szczególną moc, ponieważ nie są jedynie dodatkiem do tradycji. – One mówią o Bogu obecnym pośród ludzi. Te tradycje trwają, bo pomagają ludziom przeżywać wiarę – zaznacza.
W uroczystość Objawienia Pańskiego wielu wiernych sięga po poświęconą kredę. Sama w sobie nie posiada ona rozbudowanej symboliki. – Kreda nabiera sensu dopiero wtedy, gdy służy do oznaczenia drzwi mieszkania – mówi konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Na drzwiach pojawia się napis C+M+B lub K+M+B. W pobożności ludowej bywa on kojarzony z imionami mędrców, jednak – jak wskazuje liturgista – istnieje głębsze, teologiczne znaczenie. – Najpełniejsze odczytanie to Christus Mansionem Benedicat, czyli: „Niech Chrystus błogosławi temu domowi” – podkreśla.
Kreda nawiązuje także do darów złożonych przez Mędrców Dzieciątku Jezus. – Podobnie jak mirra, także kreda ma sens dopiero w odniesieniu do Chrystusa. Służy do oznaczenia mieszkania, które staje się Jego świątynią – wyjaśnia ks. dr Stanisław Szczepaniec. Pisanie liter na drzwiach nie jest więc jedynie dekoracją. – Ten znak powinien być modlitwą i wyrażeniem pragnienia, aby Chrystus błogosławił domowi i mieszkającym w nim ludziom – zaznacza liturgista.
Przepisy liturgiczne nie regulują szczegółowo tego, co zrobić z poświęconą kredą po zakończeniu uroczystości. – Nie ma tu ustalonych wskazań ani sztywnych zwyczajów – wyjaśnia przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego. Obowiązuje jednak zasada szacunku. – Rzeczy pobłogosławionych nie wyrzuca się po prostu do śmietnika. Jeśli przestają być potrzebne, najlepiej je spalić albo złożyć w ziemi – podkreśla ks. Szczepaniec.
Najważniejsze jest, by pamiętać, że były one związane z modlitwą. Kadzidło od wieków zajmuje ważne miejsce w Piśmie Świętym i w liturgii Kościoła. – To jeden z najbogatszych treściowo znaków w całej historii zbawienia – zauważa ks. dr Stanisław Szczepaniec. Dym unoszący się ku górze symbolizuje modlitwę wznoszącą się do Boga, a jego woń przypomina o Jego obecności. Liturgista zwraca uwagę, że w czasach prześladowań spalenie kadzidła na cześć bożków było próbą wiary – wielu chrześcijan wybierało wówczas męczeństwo – Dlatego także dziś okadzanie domu nie jest czynnością „na szczęście”. Ten znak ma sens tylko wtedy, gdy łączy się z modlitwą i wiarą – podkreśla. – Wyraża przekonanie, że Bóg jest obecny w tym miejscu i że chcemy oddać Mu cześć. Jak dodaje, podobna logika dotyczy okadzania osób w liturgii. – Okadzamy nie samą osobę, ale Boga, który w niej mieszka. Człowiek jest świątynią Boga – wyjaśnia ks. dr Stanisław Szczepaniec. Tak samo jest z mieszkaniem. Okadzany dom nie staje się „magicznie chroniony”, ale zostaje powierzony Bogu. – To wyznanie wiary i oddanie czci Bogu obecnemu w naszej codzienności – zaznacza.
Nie potrzeba go wiele. Najczęściej spala się je podczas rodzinnej modlitwy, zwłaszcza w uroczystość Objawienia Pańskiego. Kluczowe jest jednak to, by znak ten był połączony z modlitwą – Musi to być modlitwa spójna ze znakiem. Znak mówi: wierzę, że tu jest Bóg i że chcę oddać Mu cześć – wyjaśnia ks. dr Stanisław Szczepaniec. Liturgista odnosi się także do pytania o złoto, które bywa sprzedawane wraz z kredą i kadzidłem. – Dziś nie błogosławi się złota, bo trudno byłoby nadać mu realną funkcję religijną, a rzeczy pobłogosławionych nie traktuje się jak zwykłego towaru – tłumaczy.
Uroczystość Objawienia Pańskiego przypomina, że wiara nie zatrzymuje się na znakach, ale prowadzi głębiej – do relacji z Bogiem. Kreda, kadzidło i związane z tym dniem zwyczaje mają jeden cel: pomóc człowiekowi odkryć, że Bóg jest blisko i że Jego obecność obejmuje także dom, codzienność i najprostsze sprawy życia – Te gesty mają sens tylko wtedy, gdy stają się modlitwą i świadomym wyborem serca – podsumowuje ks. dr Stanisław Szczepaniec.





















