Kto montuje fotopułapki przy znakach SCT? Policja i ZDMK zaprzeczają. Miasto milczy

źródło: Blade Runners SCT Kraków

Przy znakach Strefy Czystego Transportu w Krakowie pojawiły się tajemnicze skrzynki przypominające fotopułapki. Miały najprawdopodobniej chronić oznakowanie przed wandalami, ale – jak widać na zdjęciach krążących po sieci – same padły ofiarą sabotażu. Policja i ZDMK twierdzą, że nie mają z nimi nic wspólnego, a Urząd Miasta nie odpowiada na pytania.

Przy znakach Strefy Czystego Transportu w Krakowie pojawiły się tajemnicze skrzynki przypominające fotopułapki. Miały najprawdopodobniej chronić oznakowanie przed wandalami, ale – jak pokazują zdjęcia krążące w sieci – same też zostały skutecznie unieszkodliwione. Policja i ZDMK zaprzeczają, by miały z nimi cokolwiek wspólnego. Miasto nie odpowiada.

Wczoraj opisaliśmy niewielkie, ciemne skrzynki, które zaczęły pojawiać się przy znakach SCT w różnych częściach Krakowa przy granicy strefy. Zawsze zamontowane parami – jedna skierowana wzdłuż jezdni, druga na sam znak. Nieoznakowane, bez żadnych informacji, bez właściciela. Wyglądem przypominają fotopułapki używane np. do obserwacji przyrody albo ochrony posesji.

Układ tych urządzeń sugerował, że mają rejestrować drogę oraz wszystko, co dzieje się w bezpośrednim otoczeniu znaków. A tych od początku stycznia systematycznie ubywa. Odkąd zaczęła obowiązywać Strefa Czystego Transportu, tablice informujące o jej granicach są zdejmowane, przestawiane albo znikają całkowicie. Ekipy ZDMK codziennie przywracają po kilka znaków – często w tych samych lokalizacjach.

Logiczne więc wydawało się założenie, że nowe skrzynki miały pełnić funkcję odstraszającą lub dokumentującą. Problem w tym, że nikt się do nich nie przyznaje. Krakowska policja odpowiada wprost: – Za montaż tych urządzeń nie odpowiada policja. Równie jednoznaczne stanowisko przedstawia Zarząd Dróg Miasta Krakowa: – ZDMK współpracuje w tej sprawie z Policją i Strażą Miejską. Sami nie montujemy takich urządzeń – przekazał nam Dział Komunikacji i Rozwoju.

Pytanie trafiło do Urzędu Miasta Krakowa. I tam utknęło. Do chwili publikacji artykułu – brak odpowiedzi. Nie wiadomo więc, czy urządzenia były testem, inicjatywą zewnętrzną, zleceniem ratusza, czy może jedynie atrapą zamontowaną przez kogoś z pomysłem. Pewne jest tylko jedno: pojawiły się po cichu i równie cicho zaczęły znikać.

Jak wynika z postów publikowanych w mediach społecznościowych, część tych urządzeń została już zniszczona lub unieszkodliwiona. Na grupach przeciwników SCT – m.in. na liczącej ponad 35 tysięcy członków stronie „Blade Runners SCT Kraków” – pojawiły się zdjęcia zasłoniętych taśmą, zamalowanych i zdemontowanych skrzynek. W niektórych przypadkach urządzenia miały zostać rozbite lub odcięte. Czy działały? Nie wiadomo. Ale wygląda na to, że miały pełnić rolę obserwatorów. I szybko zostały zneutralizowane.

To właśnie ta grupa staje się dziś centrum koordynacji działań wymierzonych w SCT. To tam użytkownicy informują się o lokalizacji znaków, wymieniają zdjęciami, relacjonują próby obchodzenia przepisów i komentują działania władz. Ich zarzuty są wciąż te same: Strefa narusza zasadę równości wobec prawa, dyskryminuje osoby dojeżdżające spoza Krakowa, a jej zasięg – obejmujący ponad 60 proc. powierzchni miasta – nie znajduje ich zdaniem realnego uzasadnienia.

W sobotę 10 stycznia w Krakowie zaplanowano dwie demonstracje przeciwko Strefie Czystego Transportu (SCT). Obie mają pokojowy charakter i – jak podkreślają organizatorzy – są oddolnymi inicjatywami mieszkańców, bez zaplecza partyjnego. Protesty odbędą się w dwóch różnych lokalizacjach i o różnych porach.

Pierwsza demonstracja rozpocznie się w godzinach 10:00–12:00 pod siedzibą Zarząd Dróg Miasta Krakowa przy ul. Centralnej 53. Organizatorzy wskazują, że protest jest odpowiedzią na – ich zdaniem – pomijanie głosu mieszkańców, rad dzielnic oraz gmin sąsiadujących z Krakowem w procesie przygotowania i przyjęcia uchwały o SCT. Podnoszą również, że podczas konsultacji społecznych złożono dziesiątki tysięcy opinii krytycznych wobec strefy, które – w ich ocenie – nie zostały uwzględnione. Sprzeciw wobec SCT miały wyrazić także rady kilku krakowskich dzielnic oraz kilkanaście gmin z Małopolski. Protest zapowiadany jest hasłem: „Polacy! Albo my, albo oni!”.

Tego samego dnia o godzinie 12:00 odbędzie się druga manifestacja, tym razem pod Muzeum Narodowym w Krakowie . Jak podkreślają inicjatorzy, jest to inicjatywa mieszkańców sprzeciwiających się – ich zdaniem – wadliwej, niesprawiedliwej i dzielącej miasto uchwale o SCT. W zapowiedzi wydarzenia wskazują na poczucie nieuwzględnienia głosu mieszkańców, pozorne lub niewystarczające konsultacje oraz decyzje podejmowane ponad głowami krakowian.

– Spotykamy się mimo mrozu i niesprzyjających warunków, bo sprawa dotyczy realnego życia tysięcy ludzi – podkreślają organizatorzy, zapraszając także osoby spoza Krakowa. Jak dodają, SCT w obecnym kształcie może prowadzić do wykluczenia części mieszkańców i – w ich ocenie – reglamentowania dostępu do stolicy Małopolski.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry