Na osiedlu Kalinowym w Nowej Hucie mieszkańcy jednej z klatek przeżywają horror. Jeden z lokatorów od dwóch tygodni dewastuje części wspólne budynku – maluje ściany, rozrzuca śmieci, a ostatnio zaczął… kuć tynki. Zaniepokojeni sąsiedzi alarmują na osiedlowych grupach, że mężczyzna dobiera się już do kanału instalacyjnego, w którym biegną przewody elektryczne i gazowe. Boją się, że dojdzie do tragedii.
Wpisy mieszkańców pojawiają się regularnie w lokalnych mediach społecznościowych. Wynika z nich, że sytuacja eskaluje, a służby i zarządca budynku są bezradni. „Demolka trwa od dwóch tygodni. Policja przyjeżdża, zabiera go, po kilku godzinach jest z powrotem. Nikt nic nie może zrobić” – piszą sąsiedzi. Na początku miało się skończyć na bazgrołach i śmieciach. Potem przyszła kolej na wykuwanie dziur w ścianach. Teraz – jak alarmują mieszkańcy – mężczyzna próbuje dostać się do przewodów instalacyjnych.
Największe obawy budzi ryzyko uszkodzenia instalacji gazowej lub elektrycznej. Mieszkańcy mówią wprost – boją się o swoje życie i zdrowie. Obawiają się, że jeśli nikt nie zareaguje skutecznie, może dojść do poważnego wypadku. Nie kryją też frustracji wobec braku realnych działań. Z ich relacji wynika, że mimo wielu zgłoszeń, służby porządkowe mogą jedynie chwilowo odizolować sprawcę, a po kilku godzinach wraca on do bloku i kontynuuje dewastację. Administracja – jak podają mieszkańcy – rozkłada ręce, tłumacząc, że bez decyzji sądu nie może usunąć lokatora ani powstrzymać jego działań.
W związku z sytuacją, redakcja zwróciła się do Komendy Miejskiej Policji w Krakowie z pytaniami, czy faktycznie dochodziło do interwencji pod wskazanym adresem, jakie były ich efekty i czy możliwe są skuteczniejsze środki działania. O komentarz poprosiliśmy również spółdzielnię mieszkaniową zarządzającą budynkiem.
źródło: Puls Krakowa





















