Po blisko 20 latach od śmierci Jerzego Ziobry i wieloletnim procesie zapadł prawomocny wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw medycznych w Polsce. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał uniewinnienie trzech lekarzy Szpitala Uniwersyteckiego, a wobec czwartego oskarżonego umorzył postępowanie z powodu przedawnienia.
W czwartek Sąd Okręgowy w Krakowie zakończył trwające od lat postępowanie dotyczące okoliczności śmierci Jerzego Ziobry – ojca byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Wyrok jest prawomocny.
Sąd utrzymał wyrok uniewinniający wobec trzech lekarzy Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. W przypadku Dariusza Dudka uchylił wcześniejsze uniewinnienie, jednak jednocześnie umorzył postępowanie z uwagi na przedawnienie karalności czynu. Orzeczenie ogłosił sędzia Sławomir Noga.
Jerzy Ziobro trafił do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie w czerwcu 2006 roku. Zmarł 2 lipca tego samego roku. Początkowo prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo, jednak w 2011 roku rodzina zmarłego skierowała do sądu własny akt oskarżenia przeciwko czterem lekarzom. Wśród oskarżonych znaleźli się: ówczesny kierownik II Oddziału Kliniki Kardiologii prof. Jacek Dubiel, lekarz tego oddziału i wiceszef Pracowni Hemodynamiki prof. UJ Dariusz Dudek, lekarka dyżurna Katarzyna S. oraz ordynator sali monitorowanej Andrzej K.
Sprawa wielokrotnie trafiała do kolejnych instancji. W 2016 roku do procesu przystąpiła prokuratura, a rok później Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia uniewinnił wszystkich oskarżonych. Sąd uznał wówczas, że nie wykazano związku pomiędzy działaniami lekarzy a śmiercią pacjenta. Od tego wyroku wniesiono apelacje.
Postępowanie odwoławcze zostało na kilka lat przerwane m.in. z powodu oczekiwania na opinię ekspertów z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Proces wznowiono dopiero w czerwcu tego roku.
Szwajcarscy biegli ocenili, że zgodnie z obowiązującymi zaleceniami korzystniejszą metodą leczenia mogło być wykonanie operacji wszczepienia bypassów zamiast angioplastyki z użyciem stentów. Jednocześnie podkreślili, że były to jedynie rekomendacje, a ostateczny wybór metody leczenia należał do lekarzy prowadzących. Wskazali również, że operacja wiązałaby się z wysokim ryzykiem krwawienia, co mogło mieć wpływ na decyzję o zastosowaniu mniej inwazyjnego leczenia.





















