Liszki dołączają do samorządów, które krytycznie oceniają krakowską Strefę Czystego Transportu. Rada Gminy przyjęła uchwałę kierunkową, zobowiązując wójta do zainicjowania prac nad wprowadzeniem podobnych rozwiązań na swoim terenie. Celem ma być ochrona interesów mieszkańców i zwrócenie uwagi na brak równego traktowania w aglomeracji krakowskiej.
Rada Gminy Liszki 29 października 2025 roku przyjęła uchwałę w sprawie ustalenia kierunków działania dla wójta w zakresie opracowania projektu Strefy Czystego Transportu. W dokumencie wskazano, że wójt ma podjąć działania zmierzające do przygotowania projektu zgodnego z ustawą o elektromobilności. Propozycja zakłada m.in. ograniczenie wjazdu pojazdów niespełniających określonych norm emisji spalin oraz wyjątki dla mieszkańców gminy, służb publicznych i lokalnych przedsiębiorców. W uzasadnieniu rada napisała:
„Powietrze lisieckie zasługuje na taką samą ochronę jak powietrze krakowskie.”
Radni podkreślili, że decyzja Krakowa o wprowadzeniu SCT – szczególnie z różnicami w traktowaniu kierowców spoza miasta – ma realne skutki dla całego regionu. Ich zdaniem, jeśli stolica Małopolski może wprowadzać ograniczenia dla sąsiadów, to gminy ościenne mają prawo reagować w podobny sposób.
Przypomnijmy, Rada Miasta Krakowa 12 czerwca 2025 roku przyjęła uchwałę, która od 1 stycznia 2026 roku wprowadzi Strefę Czystego Transportu obejmującą niemal całe miasto w granicach IV obwodnicy. Zgodnie z przepisami, do strefy bez opłat nie wjadą samochody benzynowe sprzed 2005 roku ani diesle sprzed 2014. Kierowcy spoza Krakowa będą mogli korzystać z miasta po uiszczeniu opłaty – od 100 zł miesięcznie w 2026 roku do 500 zł od 2028 roku. Pod Krakowem najwięcej kontrowersji budzi jednak przepis, który bezterminowo zwalnia z opłat mieszkańców Krakowa, o ile ich auta zostały zarejestrowane przed 26 czerwca 2025 roku. Dla kierowców z sąsiednich gmin – codziennych dojeżdżających do pracy, szkół i urzędów – takich ulg nie przewidziano.
Liszki nie są w tym odosobnione. W ostatnich miesiącach do dyskusji o SCT włączyły się niemal wszystkie szczeble samorządu. Rada Powiatu Krakowskiego w czerwcu przyjęła rezolucję wzywającą wojewodę do uchylenia krakowskiej uchwały, wskazując m.in. brak konsultacji, zbyt krótki okres wdrożenia i dyskryminację mieszkańców spoza miasta. Sejmik Województwa Małopolskiego w lipcu poprosił wojewodę o analizę zgodności przepisów z zasadą równości. Poseł Andrzej Adamczyk w sierpniu zaskarżył uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, podnosząc 14 zarzutów, w tym brak proporcjonalności i naruszenie praw obywateli. Wieliczka we wrześniu wystosowała rezolucję, w której wprost zarzuciła Krakowowi dyskryminację przyjezdnych. PSL w październiku zaproponowało zmniejszenie zasięgu strefy, zniesienie różnic między mieszkańcami miasta i regionu oraz przesunięcie terminu wejścia w życie przepisów o rok. Nawet w samym Krakowie, Rada Dzielnicy I Stare Miasto przyjęła negatywną opinię o projekcie SCT, wskazując m.in. na pośpiech procedury, brak analizy skutków społecznych i „fiskalny charakter” wprowadzonych opłat.
Warto przy tym zauważyć, że zarówno w Powiecie Krakowskim, jak i w Wieliczce, większość mają radni Koalicji Obywatelskiej – tej samej, która w Krakowie głosowała za SCT. To dowód, że nie chodzi o konflikt partyjny, lecz merytoryczny spór o budzącą kontrowersje strefę.
Teraz radni z Liszek postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. W uzasadnieniu uchwały zawarli wezwanie do „przywrócenia równowagi w dostępności infrastruktury publicznej w ramach aglomeracji krakowskiej”. Liszki zwracają uwagę, że decyzje Krakowa zostały podjęte bez konsultacji z gminami ościennymi, a ich skutki – takie jak większy ruch czy obciążenie lokalnych dróg – spadły właśnie na nie. W ten sposób zwrócili uwagę na ważny, a nieporuszany dotychczas aspekt – jeśli nie uda się wypracować wspólnych zasad, każda gmina może próbować chronić swoje interesy we własnym zakresie.
Zanim radni przegłosowali uchwałę, wójt Gminy Liszki przedstawił swoją opinię krytyczną wobec pomysłu stworzenia lokalnej SCT. Wskazał, że jej wprowadzenie byłoby trudne z powodów zarówno prawnych, jak i praktycznych. W opinii z 8 października 2025 roku zaznaczył, że gmina nie ma kompetencji do objęcia regulacjami dróg wojewódzkich i powiatowych. Zdaniem wójta Wojciecha Starowicza, brak uzgodnień z Zarządem Dróg Wojewódzkich i Zarządem Dróg Powiatu Krakowskiego może doprowadzić do chaosu komunikacyjnego. Bez zgody tych instytucji strefa mogłaby obowiązywać wyłącznie na drogach gminnych, co czyniłoby projekt iluzorycznym.
Wójt ostrzegł również, że podobna uchwała mogłaby zostać zakwestionowana przez wojewodę – tak jak miało to miejsce w przypadku krakowskiej SCT. Zwrócił też uwagę na aspekt społeczny – w dłuższej perspektywie ograniczenia dotknęłyby także mieszkańców Liszek, zmuszając ich do wymiany samochodów. „W perspektywie kilku lat znaczna część mieszkańców zostałaby zmuszona do wymiany swoich pojazdów, co stanowi ogromne obciążenie finansowe dla rodzin o niższych dochodach i osób starszych” – napisał.
W ocenie wójta koszty wdrożenia SCT byłyby nieproporcjonalnie wysokie, a efekty środowiskowe znikome: „Głównym źródłem zanieczyszczeń na naszym terenie pozostaje emisja z gospodarstw domowych, a nie transport. Środki, które miałyby zostać przeznaczone na SCT mogłyby zostać efektywniej wykorzystane na kontynuację programu wymiany pieców czy termomodernizację budynków publicznych.”
Z opinią wójta nie zgadza się radny Patryk Słowiński, który był jednym z inicjatorów podjęcia uchwały kierunkowej. Podkreśla wagę uchwały, która ma pokazać, że Rada Gminy Liszki nie akceptuje sytuacji, w której Kraków wprowadza jednostronne ograniczenia, a skutki tych decyzji ponoszą mieszkańcy Liszek.
„To uchwała kierunkowa, która jedynie zobowiązuje Wójta do opracowania projektu, przeprowadzenia konsultacji i przedstawienia Radzie możliwych rozwiązań. Nie ma więc mowy o żadnym chaosie czy dezorganizacji” – napisał Słowiński. Radny przypomniał, że celem inicjatywy jest obrona interesu mieszkańców. „Nie oczekujemy od Pana rewolucji, tylko konsekwencji. Jeśli był Pan przeciwny decyzjom Krakowa w Metropolii, to dziś, tu na miejscu, prosimy o to samo: by wspólnie stanąć po stronie Liszek.” Z jego wypowiedzi wynika jasno, że Rada oczekuje rozpoczęcia faktycznych prac nad strefą – nawet jeśli w praktyce ich wprowadzenie zajmie czas. Chodzi o to, by pokazać Krakowowi, że decyzje miasta mogą mieć skutki także poza jego granicami. „Liszki nie są bierne. Liszki potrafią się bronić. Liszki nie godzą się na to, by decyzje podejmowane w Krakowie ograniczały życie naszych mieszkańców.”
Lektura powyższych stanowisk prowadzi do wniosku, że zarówno Wójt, jak i Rada Gminy negatywnie oceniają krakowską Strefę Czystego Transportu, a różnią się w ocenie co do dalszych działań w tym zakresie.
Przyjęcie uchwały przez Radę Gminy Liszki nie kończy tematu. Teraz inicjatywa w tej sprawie należy do Wójta Gminy Liszki. Jeśli Liszki zdecydują się faktycznie na opracowanie i przyjęcie własnej strefy, może to stworzyć precedens – pierwszy przypadek w Polsce, gdy gmina sąsiadująca z dużym miastem wykorzystuje identyczne narzędzie prawne w odpowiedzi na miejskie regulacje. Spór o Strefę Czystego Transportu coraz mniej przypomina debatę o przepisach drogowych, a coraz bardziej test na dojrzałość samorządową. Debatę i wątpliwości, które rozpoczęły się w Krakowie.























