Łukasz Gibała spotkał się z pracownikami magistratu, zapewniając, że po jego ewentualnym zwycięstwie w wyborach zwykli urzędnicy mogą być spokojni o zatrudnienie. Zapowiedział jednocześnie weryfikację najwyższych stanowisk i konkursy, w których szansę na awans mają otrzymać również obecni pracownicy.
W środę, 30 września, od godz. 7 rano Gibała wraz z Janem Hoffmanem rozmawiali z pracownikami przed budynkiem Urzędu Miasta Krakowa przy al. Powstania Warszawskiego 10. Rozdawali też list, w którym kandydat przedstawiał swoje podejście do zmian w magistracie. O porannym spotkaniu Gibała poinformował na swoim profilu w mediach społecznościowych.
– Od 7 rano jesteśmy pod Urzędem Miasta i rozmawiamy z pracownikami magistratu. Chcę przede wszystkim uspokoić tych, do których w ostatnich dniach docierały nieprawdziwe informacje o rzekomych „czystkach” – mówił . Zapewnił, że nie planuje zmian kadrowych obejmujących zwykłych pracowników urzędu. Zapowiadana przez niego weryfikacja ma dotyczyć osób zajmujących najwyższe stanowiska. Jak zadeklarował, sprawdzone zostanie, czy o ich zatrudnieniu i awansach decydowało przygotowanie do pracy, czy powiązania polityczne – Powtarzam jasno: jeśli zostanę prezydentem, zwykli pracownicy urzędu mogą być spokojni o swoją pracę. Zmiany będą dotyczyły najwyższych stanowisk, na których sprawdzimy, czy o zatrudnieniu i awansach rzeczywiście decydowały kompetencje, czy partyjne powiązania — podkreślił Gibała.
Odniósł się także do możliwości awansu wewnątrz magistratu. Zapowiedział, że zwalniające się stanowiska będą obsadzane w konkursach. Mają w nich uczestniczyć również doświadczeni urzędnicy, którzy od lat pracują na rzecz miasta – Tam, gdzie powstaną wakaty, będą uczciwe i transparentne konkursy. Szansę na awans dostaną również doświadczeni pracownicy, którzy od lat znają miasto i wykonują swoją pracę dla mieszkańców — zadeklarował.
Gibała przekonywał, że pracownikom nie powinien zamykać drogi do wyższych stanowisk brak znajomości lub przynależności partyjnej. To właśnie do takich barier nawiązał, pisząc o „szklanych sufitach” w urzędzie – Chcę skończyć z sytuacją, w której kompetentny urzędnik trafia na szklany sufit, bo nie ma odpowiednich znajomości czy partyjnej legitymacji. Koniec ze szklanymi sufitami. O awansie mają decydować kompetencje, doświadczenie i dobra praca — napisał.
Podobne zapewnienia znalazły się w rozdawanym pracownikom liście. Gibała podkreślał w nim, że magistrat „nie potrzebuje rewolucji, tym bardziej personalnej”, lecz jasnych i uczciwych zasad. Wskazywał również na znaczenie stabilności oraz bezpieczeństwa zatrudnienia w miejscu, w którym podejmowane decyzje wpływają na codzienne życie mieszkańców.





























