Łukasz Gibała rozpoczął zbiórkę podpisów w sprawie Szpitala Narutowicza

źródło: Puls Krakowa

Łukasz Gibała rozpoczął zbiórkę podpisów pod petycją przeciwko planowanemu połączeniu Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza z 5. Wojskowym Szpitalem Klinicznym. Lider klubu Kraków dla Mieszkańców apeluje o wstrzymanie decyzji do czasu wyboru nowego prezydenta Krakowa i pozostawienie lecznicy przy ul. Prądnickiej w strukturach miasta.

Pomysł połączenia Szpitala Narutowicza z 5. Wojskowym Szpitalem Klinicznym pojawił się na początku czerwca. Zakłada on utworzenie Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego, który miałby powstać na bazie obu placówek, jeśli zgodę wyrażą miasto i Rada Miasta Krakowa. Rozmowy rozpoczęto przede wszystkim z powodu trudnej sytuacji finansowej miejskiej lecznicy. Według danych przedstawionych podczas spotkań z pracownikami jej zadłużenie wynosi około 323 mln zł.

Projekt od początku budzi kontrowersje. Zwolennicy przekonują, że pozwoli stworzyć jeden z największych ośrodków medycznych w regionie, zwiększyć możliwości inwestycyjne i skuteczniej pozyskiwać środki na rozwój – Stwierdziliśmy, że współpracując, jesteśmy w stanie dużo więcej osiągnąć – mówił podczas czerwcowego posiedzenia Komisji Zdrowia dyrektor 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego prof. Bartłomiej Guzik. Jak podkreślał, nowy instytut byłby ważnym ośrodkiem medycznym i naukowym oraz wzmocniłby pozycję Krakowa w strukturach wojskowej służby zdrowia. Zaznaczał również, że projekt nie jest uzależniony od decyzji samorządu – Instytut i tak powstanie, ale wyłącznie na bazie Szpitala Wojskowego – deklarował.

Przeciwko temu rozwiązaniu wystąpił teraz Łukasz Gibała. W opublikowanej petycji przekonuje, że połączenie obu placówek oznaczałoby bezpowrotną utratę przez Kraków jednego z dwóch miejskich szpitali – Kraków może bezpowrotnie stracić jeden z dwóch miejskich szpitali. Bez pytania mieszkańców o zdanie, bez wyboru i w pośpiechu, a to wszystko jeszcze przed przedterminowymi wyborami prezydenckimi – napisał w mediach społecznościowych.

Gibała uważa, że połączenie doprowadziłoby do przekazania kontroli nad placówką Ministerstwu Obrony Narodowej. W petycji podkreśla, że nowy instytut miałby zostać utworzony na podstawie specustawy, a organem prowadzącym byłby minister obrony narodowej. W jego ocenie oznaczałoby to, że to resort obrony, a nie Kraków, decydowałby o kierunkach rozwoju placówki, strukturze oddziałów i wykorzystaniu majątku – To decyzja na pokolenia, której nie będzie dało się cofnąć – podkreśla.

Lider Krakowa dla Mieszkańców zwraca również uwagę na kwestię majątku Szpitala Narutowicza. W petycji wskazuje, że wraz z połączeniem do nowej jednostki miałyby trafić budynki, sprzęt i nieruchomości należące obecnie do miasta. Zdaniem Gibały samorząd utraciłby wpływ na przyszłość tych terenów, a ewentualne decyzje dotyczące ich wykorzystania należałyby już do państwa. W petycji podkreślono również, że szpital był rozwijany przez dziesięciolecia ze środków publicznych i stanowi część majątku Krakowa. Jak wskazuje, szpitale wojskowe realizują przede wszystkim zadania związane z zabezpieczeniem potrzeb sił zbrojnych. Jego zdaniem w sytuacji ograniczonych środków finansowych priorytet mogą otrzymać zadania związane z wojskową służbą zdrowia, co może odbić się na części świadczeń realizowanych obecnie dla mieszkańców.

Gibała przypomina, że podczas czerwcowego posiedzenia Komisji Zdrowia prof. Bartłomiej Guzik poinformował radnych, iż po ewentualnym połączeniu nowy podmiot funkcjonowałby z jednym Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Zdaniem lidera Krakowa dla Mieszkańców może to oznaczać likwidację SOR-u działającego obecnie w Szpitalu Narutowicza – Na SOR-ze liczy się każda minuta. Mniej oddziałów ratunkowych w tej części miasta oznacza dłuższe oczekiwanie na pomoc i realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców – czytamy w petycji.

Apeluje również o wstrzymanie wszelkich wiążących decyzji do czasu objęcia urzędu przez nowo wybranego prezydenta Krakowa. Jak argumentuje, o przyszłości jednego z dwóch miejskich szpitali nie powinien decydować komisarz powołany na okres przejściowy, lecz prezydent posiadający mandat uzyskany w wyborach. W petycji znalazł się także postulat przygotowania alternatywnego programu naprawy finansów Szpitala Narutowicza. Gibała proponuje, aby został on wypracowany w otwartej debacie z udziałem mieszkańców, pracowników placówki i samorządowców.

Zdaniem komisarza Krakowa Stanisława Kracika pozostawienie Szpitala Narutowicza poza nowym instytutem może doprowadzić do odpływu lekarzy i personelu medycznego do placówki wojskowej – Jeżeli powstanie instytut, to będzie zasysał kadrę. Jak kadra tu ucieknie, to zostaniemy właściwie na zgliszczach. A jeżeli mamy szansę na to, żeby to był nowoczesny, doposażony szpital, to na tym wygrywają wszyscy.

Pełna treść petycji dostępna jest tutaj.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry