Puls Krakowa dotarł do zestawienia delegacji Łukasza Franka, dyrektora Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie. Dokument obejmuje okres od kwietnia 2024 do czerwca 2025 roku i pokazuje skalę jego służbowych wyjazdów: 23 delegacje, 54 dni spędzone poza Krakowem i 37 208,99 zł kosztów pokrytych z miejskiej kasy. Każdy z wyjazdów zatwierdzał zastępca prezydenta Krakowa lub dyrektor magistratu.
Z zestawienia wynika, że Franek lubi podróżować. W ciągu piętnastu miesięcy odwiedził nie tylko stolice transportowe Europy, jak Berlin, Paryż czy Budapeszt, ale również miejsca, które dla przeciętnego Polaka brzmią jak wakacyjne kierunki: Chorwację, Grecję, Portugalię, Hiszpanię czy Turcję.
Najczęściej były to krótkie, 2–3 dniowe delegacje, choć zdarzały się też dłuższe wyjazdy, trwające do 5 dni. W sumie zebrało się 54 dni poza Krakowem, co oznacza, że mniej więcej co dziesiąty dzień pracy dyrektor ZTP spędzał w podróży.
Warto przeczytać: Fajerwerki w Krakowie: ostatnie dni ankiety i pytania o konsekwencję prezydenta
Koszty wyjazdów były bardzo zróżnicowane. Najtańsza delegacja do Gliwic kosztowała 84,40 zł, a najdroższa – do Wielkiej Brytanii – 4 445,29 zł. W zestawieniu są m.in. Dubrownik za 3 091,45 zł, Turcja za 3 578,79 zł, Portugalia za 595,83 zł, Grecja za 1 867,45 zł, Madryt za 758,89 zł czy Kopenhaga za 681,95 zł. Obok nich znalazły się też podróże krajowe – głównie do Warszawy, Olsztyna, Gliwic i Gdańska.
Łącznie 23 delegacje pochłonęły 37 tys. zł, co daje średnio ponad 1,6 tys. zł na wyjazd. Najwięcej środków pochłaniały podróże zagraniczne, ale to one budują też najbardziej sugestywną mapę: od Dubrownika przez Ateny po Stambuł, od Madrytu po Berlin i Kopenhagę. W ciągu piętnastu miesięcy kalendarz dyrektora ZTP bardziej przypominał mapę turystyczną Europy niż harmonogram urzędnika pracującego wyłącznie zza biurka.
Tym żyje Kraków: Prezydent Krakowa tańczy na dachu pod polską flagą. Podkład muzyczny z wulgarnym tekstem (VIDEO)





















