Z pozoru groźne zaginięcie okazało się rodzinną historią z happy endem. Krakowska policja odnalazła 12-latka z Nowej Huty, który w niedzielny wieczór wyszedł z domu i nie powiedział nikomu, dokąd się udaje. Chłopiec trafił do swoich dziadków w Mistrzejowicach.
Do zdarzenia doszło 1 marca w godzinach wieczornych. Około godziny 20 zdenerwowana kobieta zgłosiła policji, że jej 12-letni syn wyszedł z mieszkania w Nowej Hucie i nie wrócił do domu. Nie poinformował też nikogo, dokąd idzie, a próby skontaktowania się z nim nie przyniosły rezultatu.
Po otrzymaniu zgłoszenia policjanci rozpoczęli poszukiwania chłopca. Do działań zaangażowani zostali funkcjonariusze z Komisariatu Policji VIII w Krakowie. Mundurowi sprawdzali możliwe miejsca, w których mógł przebywać nastolatek. W trakcie prowadzonych działań pojawiła się informacja, że 12-latek może znajdować się u swoich dziadków, którzy mieszkają w rejonie Mistrzejowic. Policjanci natychmiast udali się pod wskazany adres.Na miejscu potwierdzono obecność chłopca. Okazało się, że nastolatek bez wiedzy matki po prostu pojechał do dziadków.
Jak ustalili policjanci, powodem jego wyjścia z domu był konflikt z rodzicem. Chłopiec miał zakaz korzystania z jednej z popularnych aplikacji społecznościowych, co doprowadziło do kłótni i decyzji o opuszczeniu mieszkania. Ostatecznie sytuacja zakończyła się szczęśliwie. Odnaleziony 12-latek został przekazany pod opiekę swojej matki.





















