Mental Bus, darmowe rozmowy ze specjalistami i warsztaty o zdrowiu psychicznym – tak wyglądał Mental Fest, który odbył się w Krakowie. Wydarzenie organizowane przez Fundację The Presja przy wsparciu Fundacji Zróbmy Sobie Kraków miało pokazać, że pomoc psychologiczna może być dostępna bliżej ludzi, bez barier, zapisów i poczucia wstydu. Przy okazji wydarzenia rozmawialiśmy z Magdaleną Szyjką z Fundacji Depresja o tym, jak działa Mental Bus, dlaczego pierwszy krok po pomoc bywa najtrudniejszy i czemu po pierwszej rozmowie nie wolno zostawić człowieka samego.
Mental Fest to wydarzenie, które od początku buduje wrażenie czegoś więcej niż tylko festiwalu z wykładami. Co się tutaj dzieje ?
Magdalena Szyjka: Dzisiaj realizujemy warsztaty przedfestiwalowe – trzy spotkania skierowane do bardzo konkretnych grup. Pierwsze z nich są przeznaczone dla HR-owców, managerów i wszystkich osób, które pracują z ludźmi. Drugie dedykujemy rodzicom, opiekunom i osobom zainteresowanym cyberbezpieczeństwem, zwłaszcza bezpieczeństwem dzieci w sieci. Trzeci warsztat jest skierowany do szeroko rozumianych pomocowców – psychologów, psychoterapeutów, terapeutów zajęciowych, osób uczących się psychoterapii i wszystkich tych, którzy zawodowo wspierają innych.
Jedno z tych spotkań nosi nazwę „Antysuperwizja”. To dość przewrotne określenie.
Bo zależało nam na stworzeniu przestrzeni, w której osoby pomagające innym mogą też przyjrzeć się własnym trudnościom. W procesach terapeutycznych również zdarzają się błędy, wątpliwości i momenty, o których warto mówić otwarcie. Ta nazwa jest trochę przewrotna, ale właśnie o to chodzi – żeby dać miejsce na autentyczność, a nie na budowanie wizerunku zawodowej nieomylności.
A jak wygląda główny dzień Mental Festu?
Od rana ruszają wykłady – startujemy o dziesiątej. Na jednym piętrze odbywają się wystąpienia, a na drugim cały czas trwają warsztaty. Bardzo ważną częścią jest też Przestrzeń Rozmów, gdzie uczestnicy mogą zapisać się na spotkania jeden na jeden z wybranymi specjalistami.
To chyba jedna z najbardziej potrzebnych części tego wydarzenia.
Zdecydowanie. Udało nam się zgromadzić 16 specjalistów z różnych dziedzin – seksuologii, psychotraumatologii, psychologii, rozwoju osobistego. Tworzymy przestrzeń, w której można bezpiecznie, komfortowo i całkowicie bezpłatnie porozmawiać ze specjalistą. Dla jednych będzie to temat, który ich interesuje, dla innych – własna trudność, z którą być może pierwszy raz decydują się wyjść do drugiego człowieka.
Mental Fest pokazuje, że za takimi wydarzeniami musi stać nie tylko idea, ale też konkretne zaplecze. Jak ważne jest wsparcie partnerów przy budowaniu takich działań?
Bez tego byłoby bardzo trudno. Projekty związane ze zdrowiem psychicznym wymagają uważności, odpowiedzialności i współpracy wielu środowisk. Żeby stworzyć miejsce naprawdę dostępne i bezpieczne dla ludzi, potrzebne jest zaangażowanie tych, którzy widzą w tym realną społeczną wartość. Tylko wtedy można budować działania, które nie kończą się na jednym wydarzeniu, ale mają szansę zostawić po sobie coś trwałego.
To wsparcie widać też przy samym Mental Busie.
Tak, i to bardzo konkretnie. Mental Bus to projekt, który pokazuje, jak ważne są partnerstwa pomiędzy organizacjami, samorządem i środowiskami społecznymi. Dzięki takiemu wsparciu można nie tylko mówić o zdrowiu psychicznym, ale też tworzyć narzędzia realnej pomocy.
Mental Bus działa już od pewnego czasu. Jakie są wasze pierwsze doświadczenia?
Fenomenalne. Niedawno byliśmy w Warszawie na Distinguished Gentleman’s Ride – wydarzeniu poświęconym profilaktyce zdrowia mężczyzn. Zostaliśmy tam zaproszeni także po to, żeby mówić o zdrowiu psychicznym. I właśnie tam bardzo mocno wybrzmiało, że ten projekt naprawdę działa.
Co było dla was najmocniejszym sygnałem, że to ma sens?
To, że mężczyźni przychodzili do Mental Busa na konsultację po prostu z ulicy, bez zapisów, bez wcześniejszego umawiania się. I niektórzy mówili nam wprost: gdyby nie to, że stoimy tutaj, nie poszliby nigdy do specjalisty. To najlepiej pokazuje, jak duże znaczenie ma zmniejszenie bariery wejścia.
Czyli czasem najważniejsze jest to, żeby pomoc była po prostu bliżej człowieka.
Dokładnie. Pierwszy krok bardzo często rozgrywa się nie na poziomie decyzji o terapii, tylko na poziomie przełamania wstydu, obawy, lęku czy oporu. Jeśli człowiek może wejść bez formalności, bez zapisów, bez poczucia, że przekracza jakiś wielki próg – wtedy łatwiej mu zacząć.
Ale sam pierwszy kontakt to jeszcze nie wszystko. Co dzieje się później?
I właśnie to jest kluczowe. Od początku planowaliśmy ten proces tak, żeby osoba po pierwszej rozmowie nie została sama z myślą: „dobrze, autobus odjechał, a co teraz?”. Dlatego poza terapeutą w Mental Busie działa także konsultant – psycholog albo student psychologii – który pomaga ułożyć dalszą ścieżkę działania.
Czyli człowiek wychodzi nie tylko z rozmową, ale też z konkretem.
Tak. Taka osoba dostaje informację, gdzie może się skierować, jakie są możliwości dalszego wsparcia, co może zrobić w swoim kolejnym kroku. To jest bardzo ważne, bo w pomaganiu podstawowa zasada brzmi: przede wszystkim nie szkodzić. A żeby nie szkodzić, nie można zostawić człowieka samego po wykonaniu tego najtrudniejszego pierwszego ruchu.
To właściwie zmienia myślenie o pomocy psychologicznej – z jednorazowej interwencji na początek procesu.
Dokładnie tak. My nie chcemy tworzyć jedynie symbolicznego kontaktu. Chcemy, żeby ta pierwsza rozmowa była początkiem czegoś dalej – planu, kierunku, możliwości. Czasami ktoś potrzebuje właśnie tego: żeby podać mu rękę i pokazać, co może zrobić następnie.
Mental Bus nie zatrzymuje się jednak tylko na Mental Feście. Gdzie ruszacie dalej?
Przed nami między innymi rajd maluchów w Bielsku-Białej, a nasz kalendarz jest już wypełniony do września i października. Na przełomie lipca i sierpnia planujemy też obecność na Pol’and’Rock Festival. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy tam 185 konsultacji w ciągu czterech dni, więc skala potrzeb jest ogromna.
Brzmi tak, jakby ten projekt bardzo szybko urósł.
Bo potrzeba jest ogromna. I być może za chwilę okaże się, że jeden bus to za mało. Niewykluczone, że potrzebny będzie kolejny i jeszcze więcej specjalistów. Jeśli tak się stanie, będzie to najlepszy dowód na to, że naprawdę docieramy tam, gdzie ta pomoc jest potrzebna.
Mental Fest pokazuje, że rozmowa o zdrowiu psychicznym nie musi zaczynać się dopiero w gabinecie.
Tak – i to jest jedna z najważniejszych rzeczy. Czasem wystarczy stworzyć człowiekowi warunki, w których poczuje się bezpiecznie. Bez oceniania, bez presji, bez sztuczności. Jeśli uda się zrobić ten pierwszy krok, to bardzo często otwiera się przestrzeń na coś dużo większego.





















