Brak wymaganej liczby ważnych podpisów pod kandydaturą Bartosza Bocheńczaka wywołał personalne trzęsienie ziemi w krakowskiej Konfederacji. Sławomir Mentzen odwołał go z funkcji prezesa okręgu, zawiesił osoby kierujące lokalnymi strukturami i skierował ich sprawy do sądu partyjnego.
Bartosz Bocheńczak nie został zarejestrowany jako kandydat na prezydenta Krakowa. Jego komitet zebrał niemal 5 tys. podpisów, jednak ponad 2 tys. z nich miało zostać zakwestionowanych. Do udziału w przedterminowych wyborach potrzeba co najmniej 3 tys. ważnych podpisów poparcia.
Sam Bocheńczak wziął odpowiedzialność za niepowodzenie. Przyznał, że był przekonany, iż liczba zebranych podpisów zapewni komitetowi wystarczający margines bezpieczeństwa – Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało – pomyliłem się – napisał.
Polityk przeprosił mieszkańców, którzy poparli jego kandydaturę, oraz ponad stu wolontariuszy pracujących przy kampanii. Podkreślił, że to on powinien dopilnować zebrania większej liczby podpisów i ich dokładniejszego sprawdzenia przed przekazaniem dokumentów komisji – Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Zawaliłem – przyznał Bocheńczak.
Na reakcję Sławomira Mentzena nie trzeba było długo czekać. Lider Nowej Nadziei uznał brak rejestracji kandydata Konfederacji w Krakowie za kompromitację i wyciągnął konsekwencje wobec lokalnych działaczy – Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę – ogłosił Mentzen. Według niego przyczyną problemów były błędy w wykazach poparcia. Jak przekazał, część mieszkańców miała wpisać niewłaściwy adres – Przyczyną braku rejestracji było to, że spośród około 5000 zebranych podpisów ponad 2000 było błędnych. Podpisujący mylili adres zamieszkania z adresem zameldowania – wyjaśnił lider Nowej Nadziei.
Decyzja oznacza, że Bocheńczak stracił funkcję szefa krakowskiego okręgu partii, a osoby kierujące lokalnymi strukturami zostały zawieszone do czasu rozpatrzenia ich spraw przez sąd partyjny. Na razie nie podano nazwisk wszystkich działaczy objętych tą decyzją ani terminu zakończenia postępowania.
Sytuacja wyborcza Bocheńczaka może się jeszcze zmienić. Polityk poinformował, że podpisy mają zostać ponownie przeliczone. Zastrzegł jednak, że nie zamierza obecnie szukać winnych ani podważać zasad, na podstawie których komisja sprawdzała dokumenty – System jest, jaki jest. Zasady były znane, a naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej zweryfikować je przed złożeniem – podkreślił.





















