Mer Lwowa zaprasza prezydenta Krakowa na Ukrainę. „Przyjedźcie i zobaczcie miasto w czasie wojny”

źródło: Львівська міська рада

Rosyjski atak dronów na Lwów ponownie zwrócił uwagę na bezpieczeństwo regionu Europy Środkowej. Miasto oddalone o około 320 kilometrów od Krakowa zostało poważnie uszkodzone, a mer Lwowa ostrzega, że w realiach współczesnej wojny dystans przestaje mieć znaczenie. – Rakieta może dolecieć do Krakowa w nieco ponad sześć minut – mówił w rozmowie na antenie Radio Kraków Andrij Sadowy, zapraszając prezydenta Aleksandra Miszalskiego do wizyty w mieście i poznania realiów życia w czasie wojny.

Ostatni atak był jednym z najpoważniejszych, jakie dotknęły Lwów od początku rosyjskiej inwazji. Uderzenia objęły bezpośrednio zabytkową część miasta – obszar, który przez długi czas pozostawał poza zasięgiem zniszczeń, co dodatkowo spotęgowało szok wśród mieszkańców. Jak relacjonował Sadowy, uszkodzone zostały 24 budynki, a siła wybuchów była tak duża, że z okien wyleciało blisko 1200 szyb. Siedem osób trafiło do szpitala, z czego trzy są w stanie ciężkim, a jeden z budynków został całkowicie zniszczony i będzie wymagał odbudowy od podstaw. – „Sytuacja jest ciężka. (…) Jesteśmy emocjonalnie zdruzgotani, bo nasza starówka nie była nigdy – przez te wszystkie dni – celem ataku” – mówił mer.

Choć uderzenie dotknęło obszar o ogromnym znaczeniu historycznym i symbolicznym, udało się ochronić najcenniejsze zbiory archiwalne, które nie ucierpiały w wyniku ataku. Straty ponieśli jednak przede wszystkim mieszkańcy – zniszczonych zostało co najmniej 17 mieszkań, a ich lokatorzy musieli opuścić swoje domy i otrzymali lokale zastępcze. Sadowy podkreślał, że mimo skali zniszczeń najważniejsze jest to, że nie doszło do ofiar śmiertelnych. – „Najważniejsze jednak, że wszyscy żyją” – zaznaczył.

Mer Lwowa zwrócił uwagę, że miasto od początku wojny funkcjonuje w podwójnej rzeczywistości – jako normalnie działający ośrodek miejski, ale jednocześnie zaplecze logistyczne, humanitarne i organizacyjne dla walczącej Ukrainy. To doświadczenie, jak podkreślał, całkowicie zmienia sposób myślenia o bezpieczeństwie i pokazuje, że zagrożenie nie jest już czymś odległym, lecz realnym scenariuszem, na który trzeba się przygotować. – „Musicie rozumieć, że tak samo jak ten dron może dolecieć do Lwowa, tak samo może dolecieć do Krakowa” – mówił na antenie Radio Kraków.

W jego ocenie kluczowe staje się przygotowanie miast na sytuacje masowych, skoordynowanych ataków, które jeszcze niedawno wydawały się abstrakcyjne. Sadowy wskazywał, że obecne systemy bezpieczeństwa nie są gotowe na taką skalę zagrożeń. – „Czy Polska ma dziś możliwości, żeby zlikwidować 1000 dronów, które będą atakować w jedną minutę? Na pewno nie” – mówił, dodając, że równie istotne jest przygotowanie służb medycznych i infrastruktury kryzysowej. – „Szpitale muszą się nauczyć przyjąć w jedną minutę 100, 200 rannych. Zamykanie oczu to nie jest rozwiązanie problemu” – podkreślił.

W tym kontekście mer Lwowa skierował bezpośredni apel do władz Krakowa, zapraszając prezydenta Aleksander Miszalski do wizyty w mieście i poznania realiów funkcjonowania samorządu w warunkach wojny. – „Chciałbym, żeby prezydent Krakowa przyjechał do Lwowa i zobaczył, jak żyje miasto partnerskie w czasach wojny, bo to ważne” – mówił. Jak zaznaczył, taka wizyta miałaby nie tylko symboliczne znaczenie, ale przede wszystkim praktyczny wymiar, pozwalający na wymianę doświadczeń i lepsze przygotowanie się na potencjalne sytuacje kryzysowe. – „Przyjeżdżajcie, podzielimy się naszym doświadczeniem. Trzeba przygotowywać miasta na trudne czasy” – dodał.

Sadowy przypomniał jednocześnie, że Lwów współpracuje już z wieloma polskimi miastami, w tym Warszawą, Gdańskiem i Wrocławiem, i liczy na pogłębienie relacji także z Krakowem. W jego ocenie doświadczenia ukraińskich samorządów mogą w najbliższych latach okazać się szczególnie cenne dla miast w Europie Środkowej, które – choć formalnie nie są objęte wojną – znajdują się w jej bezpośrednim sąsiedztwie.

– „Mamy fantastyczną współpracę z Warszawą, Gdańskiem, z Wrocławiem. Chciałbym, żeby także Kraków z tego skorzystał” – podkreślił mer Lwowa.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry