Mimo apelu władz Krakowa i wcześniejszych zapowiedzi interwencji, w niedzielny wieczór na Rynku Głównym odbyło się wydarzenie reklamowane jako „Największe Wesele w Polsce”. Organizatorzy nie zrezygnowali z planów, a zgromadzenie rozpoczęło się zgodnie z harmonogramem. Jego przebieg okazał się jednak inny, niż sugerowały wcześniejsze zapowiedzi.
Spór wokół wydarzeń organizowanych pod pomnikiem Adama Mickiewicza trwa od wielu miesięcy. Od połowy ubiegłego roku regularnie odbywają się tam zgromadzenia, które z czasem zaczęły przypominać imprezy taneczne z wykorzystaniem profesjonalnego nagłośnienia. Jedni traktują je jako nietypową atrakcję dla turystów odwiedzających Kraków, inni zwracają uwagę na hałas i uciążliwości dla mieszkańców Starego Miasta.
W ostatnich tygodniach konflikt wyraźnie się zaostrzył. Magistrat zaczął otwarcie przekonywać, że zgromadzenia w praktyce przybierają formę wydarzeń rozrywkowych i zapowiedział działania zmierzające do ograniczenia podobnych inicjatyw. Przed niedzielnym wydarzeniem Urząd Miasta Krakowa opublikował komunikat, w którym prosił mieszkańców i turystów o nieuczestniczenie w zgromadzeniu. Miasto argumentowało, że organizatorzy wykorzystują przepisy dotyczące zgromadzeń publicznych do organizowania imprez rozrywkowych w reprezentacyjnej przestrzeni Krakowa.
Jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia na Rynku Głównym pojawili się przedstawiciel magistratu oraz policjanci. Doszło do rozmowy z organizatorami. Zgromadzenie nie zostało jednak rozwiązane i rozpoczęło się zgodnie z planem.
Pierwsze minuty wydarzenia mogły zaskoczyć osoby, które spodziewały się kolejnej ulicznej dyskoteki. Organizatorzy przygotowali bowiem zupełnie inny scenariusz. Po oficjalnym rozpoczęciu zgromadzenia uczestnicy wspólnie odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego. Chwilę później na Rynku Głównym zabrzmiała również „Bogurodzica”. Dopiero po tej części programu rozpoczęły się kolejne elementy wydarzenia. Na płycie Rynku pojawiła się para młoda oraz zakonnik. W obecności zgromadzonych uczestników odbyło się symboliczne odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Nie był to ślub ani uroczystość wywołująca skutki prawne czy kościelne, lecz przygotowany przez organizatorów element programu. Po zakończeniu symbolicznej ceremonii para zatańczyła pierwszy taniec.
Organizatorzy wydzielili miejsce zgromadzenia przy pomocy słupków i lin. Do wyznaczonej strefy wchodziły osoby chcące uczestniczyć w tańcach. Wokół gromadzili się pozostali uczestnicy wydarzenia oraz przypadkowi przechodnie, którzy obserwowali przebieg zgromadzenia. W przeciwieństwie do wcześniejszych wydarzeń organizowanych pod pomnikiem Adama Mickiewicza, tym razem nie doszło do masowej ulicznej dyskoteki obejmującej znaczną część Rynku. Przez cały czas wykorzystywano nagłośnienie, jednak większość uczestników pozostawała w wyznaczonej strefie. Frekwencja była wyraźnie niższa niż podczas poprzednich zgromadzeń. Jednym z powodów mogła być burza, która przeszła nad Krakowem krótko przed rozpoczęciem wydarzenia.
Niedzielne wydarzenie jest kolejną odsłoną sporu pomiędzy organizatorami a władzami Krakowa. Magistrat od kilku tygodni podkreśla, że zgromadzenia odbywające się pod pomnikiem Adama Mickiewicza coraz częściej przypominają imprezy rozrywkowe z profesjonalnym nagłośnieniem, co – zdaniem urzędników – zakłóca spokój mieszkańców i funkcjonowanie historycznego centrum miasta. Miasto zapowiedziało już działania zmierzające do zmian przepisów dotyczących zgromadzeń publicznych. W ocenie magistratu obecne regulacje nie pozwalają skutecznie reagować w sytuacji, gdy zgromadzenie w praktyce zmienia się w wydarzenie rozrywkowe.





















