Jeszcze na jesieni ubiegłego roku prezydent Aleksander Miszalski zapowiadał „koniec z betonową wyspą ciepła” i wielkie zazielenienie ronda Mogilskiego. Mówił o nowych drzewach, odbetonowaniu przestrzeni i zielonej oazie w centrum Krakowa. Teraz prezydent po cichu wycofuje pieniądze z projektu. Powód? Możliwa kolizja z planowaną linią metra.
Projekt „Zielone rondo Mogilskie” był jedną z najbardziej medialnych zapowiedzi prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Prezydent przekonywał, że jedna z najbardziej zabetonowanych przestrzeni w centrum miasta zmieni się w miejsce przyjazne mieszkańcom. Mówiono o nasadzeniu około 50 drzew, odbetonowaniu ponad 600 metrów kwadratowych nawierzchni, małej architekturze i nowej przestrzeni do odpoczynku. Aleksander Miszalski przedstawiał inwestycję jako dowód, że Kraków kończy z wieloletnim „niedasizmem” i zaczyna realizować projekty, które wcześniej zatrzymywały się na wizualizacjach i konsultacjach.
– W Krakowie jest wiele pomysłów, które przez lata krążyły po gabinetach, były przedmiotem debat, konsultacji, wizualizacji – i na tym się kończyło. Mówiono: „Fajne, ale się nie da”. Dziś pokazujemy, że się da – zapewniał jesienią ubiegłego roku Aleksander Miszalski. Szacowany koszt inwestycji określono na około 7,2 mln zł.
Miasto zapowiadało wtedy nie tylko nasadzenia drzew, ale także stworzenie nowej przestrzeni do odpoczynku z małą architekturą i kawiarnią. Projekt miał poprawić mikroklimat w jednym z najbardziej nagrzewających się miejsc w centrum Krakowa, zwiększyć retencję wód opadowych i ograniczyć efekt miejskiej wyspy ciepła. Dodatkowo planowano wyeksponowanie pozostałości dawnej Twierdzy Kraków znajdujących się przy rondzie Mogilskim. Szacowany koszt inwestycji określono na około 7,2 mln zł.
Jednocześnie już wtedy miasto wskazywało, że właśnie okolice ronda Mogilskiego będą jednym z najtrudniejszych miejsc całej inwestycji metra. Podczas prezentacji dotyczących projektu tłumaczono, że największe problemy pojawią się nie pod ziemią, ale na powierzchni — przy stacjach, wejściach, szybach wentylacyjnych i placach budowy. W miejskich analizach podkreślano również, że centralny odcinek metra będzie najtrudniejszy z powodu zabytkowej tkanki miasta oraz lokalizacji planowanych stacji w obszarze objętym ochroną konserwatorską i strefą UNESCO. Problemem mają być nie tylko same tunele, ale również wyjścia ze stacji, wentylatornie, place budowy i cała infrastruktura techniczna potrzebna do obsługi metra.
Teraz temat wraca w zupełnie innym kontekście. W najnowszej autopoprawce do Wieloletniej Prognozy Finansowej miasta Krakowa pojawił się zapis dotyczący „Rewitalizacji ronda Mogilskiego”. Dokument przygotowany przez prezydenta Aleksandra Miszalskiego zakłada „zmniejszenie niezaangażowanych środków w roku 2027”, a jako uzasadnienie podaje „konieczność przeprowadzenia analizy potencjalnej kolizji inwestycji z przebiegiem linii metra, co może skutkować przesunięciem w czasie prac nad opracowaniem dokumentacji projektowej”. To oznacza, że prezydent Aleksander Miszalski oficjalnie przyznaje dziś, iż projekt zazielenienia ronda może kolidować z planowaną budową metra.
Problem polega jednak na tym, że informacje o planowanej stacji metra przy rondzie Mogilskim nie pojawiły się nagle. Prezydent Aleksander Miszalski i jego urzędnicy od miesięcy prezentowali mapy i analizy pokazujące, że właśnie ten rejon będzie jednym z najbardziej problematycznych fragmentów całej inwestycji. Sami tłumaczyli, że największe ingerencje nastąpią nie podczas drążenia tuneli, ale przy budowie infrastruktury na powierzchni: wyjść ze stacji, szybów, wentylatorni i placów budowy.
W praktyce oznacza to, że nawet gdyby dziś rozpoczęto sadzenie kilkudziesięciu drzew i tworzenie nowej zielonej przestrzeni, za kilka lat rondo mogłoby zostać ponownie rozkopane pod budowę stacji metra. Sama budowa oznaczałaby wieloletnie prace, ciężki sprzęt, przebudowę infrastruktury podziemnej i głęboką ingerencję w przestrzeń ronda.
Pojawia się więc pytanie, czy projekt „Zielonego ronda Mogilskiego” od początku miał realne szanse realizacji w zapowiadanym kształcie, skoro równolegle prezydent Aleksander Miszalski przygotowywał jedną z największych inwestycji infrastrukturalnych właśnie w tym miejscu.





















