Mieszkańcy Bodzowa wracają do protestów przeciwko planowanej zabudowie tej części Krakowa. Tym razem sprzeciw dotyczy inwestycji mieszkaniowej oraz rozwiązań komunikacyjnych, które – według organizatorów – mogą doprowadzić do znacznego wzrostu ruchu na lokalnych ulicach.
Protest odbędzie się w poniedziałek, 13 lipca, o godz. 19 przy krzyżu na ul. Widłakowej. Organizatorzy zapowiadają, że chcą zwrócić uwagę na problemy komunikacyjne, brak podstawowej infrastruktury oraz – ich zdaniem – niewystarczający dialog z mieszkańcami. Udział w wydarzeniu zapowiedział również Łukasz Balon, przedstawiciel Rady Dzielnicy VIII Dębniki.
Konflikt wokół zabudowy Bodzowa nie jest nowy. Mieszkańcy przypominają, że od ponad dwóch dekad sprzeciwiają się kolejnym planom intensywnej zabudowy tego obszaru. W ich ocenie rozwój nowych inwestycji nie idzie w parze z rozbudową układu drogowego i infrastruktury, z której na co dzień korzystają mieszkańcy. Jednocześnie obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ul. Widłakowej dopuszcza na części tego terenu zabudowę mieszkaniową. W poprzednich latach Urząd Miasta Krakowa informował również, że realizacja zapisów planu będzie wymagała przebudowy układu drogowego. Na zlecenie inwestora opracowano także koncepcję obsługi komunikacyjnej planowanej zabudowy. To właśnie proponowane rozwiązania drogowe są dziś głównym przedmiotem sporu.
– Mieszkańcy są coraz bardziej oburzeni i sfrustrowani sposobem prowadzenia tej sprawy. Od ponad 20 lat sprzeciwiamy się kolejnym planom inwestycyjnym, które mogą doprowadzić do drastycznego pogorszenia jakości życia, bezpieczeństwa oraz warunków komunikacyjnych. Mimo wieloletnich protestów, apeli i prób dialogu problem nieustannie powraca – mówi Rafał Budzyński, przedstawiciel mieszkańców i organizator protestu.
Największe obawy budzi sposób skomunikowania planowanego osiedla. Według informacji przekazywanych mieszkańcom inwestycja może oznaczać około 350 dodatkowych samochodów korzystających każdego dnia z ul. Widłakowej i ul. Wielkanocnej.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że już dziś są to wąskie ulice o ograniczonej przepustowości, z których korzystają piesi, rowerzyści i kierowcy – To ulice, które już dziś nie są przygotowane na tak intensywny ruch. Szczególne obawy budzi możliwość wprowadzenia stałego ruchu wahadłowego. W naszej ocenie nie rozwiąże to problemu, lecz doprowadzi do codziennych korków, większego hałasu i pogorszenia bezpieczeństwa – podkreśla Rafał Budzyński.
Protestujący wskazują również na brak podstawowej infrastruktury w tej części miasta. Ich zdaniem Bodzów od lat pozostaje zaniedbany pod względem inwestycji publicznych. Podkreślają, że w okolicy brakuje chodników, placu zabaw, skweru czy elementów małej architektury. Mieszkańcy codziennie poruszają się wąskimi ulicami, często ustępując miejsca samochodom. W ich ocenie przed realizacją kolejnych inwestycji mieszkaniowych miasto powinno najpierw zapewnić odpowiednią infrastrukturę drogową i poprawić bezpieczeństwo – Nie zgadzamy się, aby powstanie dużego osiedla odbywało się kosztem mieszkańców. Sprawa dotyczy nie tylko Bodzowa, ale również wszystkich korzystających z terenów rekreacyjnych nad Wisłą oraz sąsiedztwa Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego. Natura nie jest na sprzedaż – mówi Rafał Budzyński.





















