Mieszkańcy Krakowa do późnej nocy przychodzili oddawać podpisy. Gibała: „Jeszcze po godz. 23 była kolejka”

Po zakwestionowaniu większości podpisów poparcia mieszkańcy zmobilizowali się, by pomóc Łukaszowi Gibale w rejestracji kandydatury. Do jego biura przychodzili aż do północy, a jeszcze po godz. 23 przed siedzibą komitetu ustawiła się kolejka. W ciągu siedmiu godzin podpisało się ponad 200 osób.

Jak informowaliśmy w poniedziałek, na części list poparcia Łukasza Gibały zabrakło słowa „Kraków”. Na formularzach przygotowanych przez komitet nie wydrukowano nazwy miasta w polu przeznaczonym na adres. Nie wszyscy mieszkańcy dopisali ją samodzielnie, dlatego Miejska Komisja Wyborcza zakwestionowała znaczną część podpisów. W ubiegłym tygodniu komitet przekazał około 5,4 tys. podpisów. Ustawowe minimum potrzebne do rejestracji kandydata na prezydenta Krakowa wynosi 3 tys. Początkowo wydawało się więc, że zgromadzona nadwyżka będzie wystarczająca. Komisja zakwestionowała ponad 3,8 tys. podpisów. Za ważne uznano około 1,6 tys., dlatego do osiągnięcia wymaganego minimum komitetowi brakuje przynajmniej 1,4 tys. podpisów. W praktyce konieczne jest zebranie większej liczby, aby pozostawić zapas na wypadek odrzucenia kolejnych wpisów.

Po ujawnieniu problemów formalnych komitet rozpoczął ponowną zbiórkę. Gibała poinformował w Radiu Kraków, że reakcja mieszkańców była większa niż podczas wcześniejszych organizowanych przez niego akcji – Takiego odzewu jeszcze nie widziałem. Naprawdę. Nawet w styczniu czy w lutym, kiedy zbieraliśmy podpisy pod referendum, takiego nie było. Wczoraj do północy ludzie przychodzili do naszego biura, jeszcze po godz. 23 była kolejka. Między godz. 17 a północą przyszło ponad 200 osób się podpisać – powiedział Łukasz Gibała w rozmowie z Jackiem Bańką.

Kandydat ocenił, że mobilizacja mieszkańców jest „bardzo pozytywna”. Po zakończeniu porannych rozmów medialnych sam zamierzał ruszyć na ulice i włączyć się w zbieranie brakujących podpisów – Jak skończymy rozmowę, najpierw mam krótkie nagranie dla telewizji, a później idę zbierać podpisy. Jeżeli ktoś chce się podpisać albo ze mną porozmawiać, to zapraszam – mówił na antenie.

Brakowało słowa „Kraków”

Problem dotyczy list, na których mieszkańcy podawali ulicę oraz numer domu lub mieszkania, ale nie wpisywali nazwy miejscowości. Mimo że numer PESEL pozwala sprawdzić, czy dana osoba znajduje się w krakowskim rejestrze wyborców, takie podpisy zostały zakwestionowane z powodów formalnych. Gibała tłumaczył wcześniej, że nie chodzi o sfałszowane podpisy ani poparcie udzielone przez osoby nieuprawnione do głosowania w Krakowie – Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa „Kraków”. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, komisja odrzucała taki podpis – wyjaśniał w poniedziałek.

We wtorek kandydat ponownie przekonywał, że obecne przepisy są zbyt restrykcyjne – Urzędnik jest w stanie na podstawie nazwiska, numeru PESEL i ulicy stwierdzić, czy dana osoba jest w rejestrze wyborców, czy nie. Niestety te przepisy są bardzo restrykcyjne – powiedział w Radiu Kraków. Zaapelował również do osób, które podpisały się wcześniej, ale nie pamiętają, czy w adresie umieściły słowo „Kraków”, aby zrobiły to ponownie. Podpisy można przynosić między innymi do siedziby Krakowa dla Mieszkańców przy ul. Królewskiej 67 na pierwszym piętrze.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry