Jeszcze kilka tygodni temu społecznicy apelowali o utrzymanie ochrony dawnego Hotelu Forum. Teraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego uchyliło decyzję o wpisaniu budynku do rejestru zabytków. Spór o jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów Krakowa trwa dalej.
Chodzi o decyzję Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z października 2025 roku. Ochroną objęto wtedy bryłę i elewację dawnego hotelu przy ul. Konopnickiej, zaprojektowanego przez Janusza Ingardena. Już wtedy było jednak jasne, że sprawa nie zakończy się na jednym podpisie konserwatora. Do ministerstwa wpłynęło odwołanie, a wokół budynku ponownie rozpoczęła się dyskusja o tym, czy Kraków chce chronić architekturę końcówki PRL, czy raczej zostawić inwestorom większą swobodę.
W marcu tego roku Komitet Ochrony Zabytków i Dóbr Kultury rozpoczął akcję społeczną w obronie Forum. Do resortu trafiła petycja podpisana przez społecznych opiekunów zabytków i osoby zajmujące się ochroną modernistycznej architektury. Wsparcie dla utrzymania wpisu deklarowała też Komisja Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miasta Krakowa.
Autorzy petycji przekonywali, że Hotel Forum to jeden z najbardziej rozpoznawalnych przykładów późnego modernizmu i brutalizmu w Polsce oraz ważny element panoramy Krakowa. Podkreślali też, że ochrona konserwatorska nie blokuje modernizacji budynku, ale ma pilnować, by ewentualne zmiany nie zniszczyły jego charakterystycznej formy.
Ministerstwo zdecydowało jednak inaczej. Jak poinformował Komitet Ochrony Zabytków i Dóbr Kultury, resort uchylił decyzję konserwatora w całości i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Powodem mają być błędy proceduralne. W piśmie wskazano m.in. na niewystarczające ustalenie stanu faktycznego nieruchomości oraz nieprecyzyjne określenie zakresu ochrony konserwatorskiej.
Decyzja została podpisana 13 maja, a do społeczników dotarła 25 maja. To oznacza, że postępowanie wraca do Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i będzie prowadzone ponownie.
Dawny Hotel Forum od lat dzielił krakowian. Jedni widzieli w nim architektoniczny koszmar i przykład nieudanej modernizacji, inni – wyjątkowe dzieło odważnego modernizmu, który w Polsce został przerwany przez transformację ustrojową. Budynek został zaprojektowany przez Janusza Ingardena, a budowa trwała od 1978 do 1988 roku. W momencie otwarcia obiekt uchodził za jeden z najnowocześniejszych i najbardziej luksusowych hoteli w kraju. Miał być wizytówką Krakowa i dowodem, że miasto potrafi dorównać europejskim standardom. W latach 90. budynek popadał w ruinę, a z biegiem czasu zyskał status kontrowersyjnego symbolu miasta. Stał się tłem dla klubów, imprez i wielkoformatowych reklam, które coraz bardziej zasłaniały oryginalną formę. Mimo to wielu historyków architektury uważało, że właśnie w tej surowości i konsekwencji projektu tkwi jego wartość.
Właścicielem dawnego hotelu jest Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Amathus. Zarząd firmy nie krył obaw, że decyzja konserwatora zablokuje możliwość większych inwestycji w budynek – Wpis do rejestru zabytków będzie skutkował istnieniem obecnego stanu i obecnego sposobu gospodarowania budynkiem na następne co najmniej kilkadziesiąt lat – mówił w marcu Dominik Koza, prezes zarządu TFI Amathus, w rozmowie z Gazetą Krakowską.
Oznaczało to, że właściciel nie może przeprowadzić rozbiórki ani zasadniczej przebudowy bryły. Każdy remont czy adaptacja musiał być konsultowane z urzędem konserwatorskim.





















