158 tysięcy złotych brutto – tyle w tym roku trafiło w formie nagród do czterech wiceprezydentów Krakowa. Informację jako pierwsza ujawniła Interia. Decyzja prezydenta Aleksandra Miszalskiego zapadła w czasie, gdy miasto mierzy się z jedną z najtrudniejszych sytuacji finansowych od lat, a prognozowane zadłużenie Krakowa zbliża się do 8 miliardów złotych. Mieszkańcy odczuwają to w portfelach – rosną opłaty, podatki i koszty usług publicznych. Prezydent nie widzi jednak sprzeczności.
Jak pisaliśmy w tym tygodniu każdy z czterech zastępców prezydenta otrzymał w 2025 roku po 38,5 tys. zł brutto w ramach tzw. nagród kwartalnych. Łącznie daje to 158 tys. zł brutto dodatkowych środków, niezależnych od zasadniczego wynagrodzenia. Jak podkreślono, nie są to jednorazowe premie, lecz element regularnego systemu wynagradzania. Co więcej, w magistracie planowane są kolejne nagrody – za czwarty kwartał. Choć biuro prasowe miasta informuje, że decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły, sam fakt dalszych gratyfikacji pojawia się w momencie, gdy miasto jednocześnie uzasadnia kolejne podwyżki koniecznością ratowania budżetu.
TYLKO U NAS: 116 nowych etatów w krakowskim magistracie. Prezydent Miszalski przekonuje, że to nie rozrost urzędu
Do sprawy nagród Aleksander Miszalski odniósł się podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Krakowa. Prezydent przekonywał, że system premiowania obejmuje cały urząd, a wyłączenie z niego wiceprezydentów byłoby – w jego ocenie – niesprawiedliwe. Jak mówił, premie w urzędzie są przyznawane raz na kwartał wszystkim pracownikom, zgodnie z regulaminem, a decyzje zależą od oceny wykonywanej pracy. W tym kontekście argumentował, że nie widzi podstaw, by akurat jego zastępców „wycinać z systemu premiowania”, skoro – jak twierdził – realizują swoje zadania i pracują ponad standardowy wymiar czasu, często po 10–12 godzin dziennie, również w weekendy
Ile zarabia wiceprezydent? 17 brutto. Czy to jest sprawiedliwe, czy to jest okej, biorąc pod uwagę dziesięciomiliardowy budżet, który musimy zarządzać?” – pytał prezydent z mównicy

W dalszej części wypowiedzi prezydent sięgnął po argumenty płacowe. Wskazywał na średnie wynagrodzenie w Krakowie, które – według jego słów – wynosi około 13 tys. zł brutto, oraz na zarobki dyrektorów w dużych korporacjach, sięgające 20–25 tys. zł brutto. Na tym tle wynagrodzenie wiceprezydenta miasta – około 17 tys. zł brutto – miało nie wyglądać wygórowanie, zwłaszcza w kontekście odpowiedzialności za budżet liczony w miliardach złotych Prezydent sugerował również, że krytyka nagród ma charakter polityczny i jest „graniem pod publiczkę”, a nie rzetelną oceną zasad wynagradzania w urzędzie.
Moim zdaniem byłoby to może pod publiczkę dobre, ale totalnie niesprawiedliwe” – dodał prezydent Krakowa





















