Po rozmowach z motorniczymi i kierowcami miejskich autobusów w Krakowie powstała mapa miejsc, w których komunikacja publiczna codziennie traci cenne minuty. Zaznaczono na niej już ponad 30 punktów, gdzie tramwaje i autobusy spowalniają przez źle ustawioną sygnalizację, przestarzałe rozwiązania lub nieprzemyślaną organizację ruchu.
Autorem inicjatywy „Można szybciej!” jest Krzysztof Kwarciak, przewodniczący stowarzyszenia Ulepszamy Kraków. Jak podkreśla, chodzi o pokazanie miejsc, w których nawet niewielkie korekty mogłyby realnie poprawić funkcjonowanie transportu zbiorowego, bez czekania na wielkie i odległe inwestycje. „W Krakowie jest wiele miejsc, gdzie wystarczyłyby proste zmiany, aby autobusy i tramwaje kursowały dużo szybciej. Pasażerowie często bezsensownie tracą czas, przez nieprzemyślane rozwiązania komunikacyjne” – zaznacza.
W ramach akcji uruchomiono internetową mapę, na której nanoszone są „wąskie gardła” miejskiego transportu wraz z propozycjami zmian. Jak informuje inicjator, obecnie zaznaczonych jest już ponad 30 problematycznych miejsc, ale to dopiero początek. „Po kliknięciu na znacznik rozwija się opis problemu i można przeczytać propozycje zmian. Punkty, które obecnie się wyświetlają zostały naniesione po rozmowach z kilkunastoma motorniczymi i kierowcami autobusów MPK. Teraz każdy mieszkaniec może jednak dodać coś od siebie. Wystarczy tylko kilka kliknięć, żeby przesłać zgłoszenie” – podkreśla Kwarciak.
Organizator akcji zaznacza przy tym, że mapa nie ma być zamkniętym katalogiem gotowych recept. Przeciwnie – ma służyć także do zbierania uwag krytycznych i korygowania pomysłów. „Jak ktoś ma krytyczne uwagi do zamieszczonych propozycji to również będę wdzięczny za ich przesyłanie. Celem akcji nie jest forsowanie na siłę jakiś konkretnych rozwiązań, a chodzi o to, żeby spróbować wymyśleć jak można łatwym sposobem chociaż trochę przyspieszyć działanie transportu publicznego” – pisze.
Jak dodaje, wszystkie zgłoszenia, również te polemiczne, mają ostatecznie trafić do miejskich urzędników. „Jesteśmy otwarci na przeciwstawne głosy, a wszystkie krytyczne uwagi, wraz z propozycjami modyfikacji zostaną przekazane miejskim urzędnikom. Mam nadzieję, że może uda się merytorycznie porozmawiać o zmianach, bez polityki, która coraz mocniej wdziera się w kolejne sfery życia” – zaznacza. I przekonuje, że sprawny transport zbiorowy leży w interesie wszystkich użytkowników miasta: „Im komunikacja miejska działa sprawniej, tym więcej ludzi wybiera tramwaje i autobusy, co przyczynia się do zmniejszenia korków, na czym korzystają wszyscy mieszkańcy, w tym również osoby, które z różnych względów wybierają samochód”.
Z opisu inicjatywy wynika, że lista problemów jest długa i nie sprowadza się do jednego typu błędu. Chodzi zarówno o organizację ruchu, jak i sygnalizację świetlną, stan infrastruktury torowej czy zachowania kierowców. „Nieprzemyślana organizacja ruchu i źle ustawiona sygnalizacja świetlna, niesforni kierowcy blokujący buspasy, przestarzałe rozjazdy spowalniające tramwaje, samochody niepotrzebnie wjeżdżające na torowiska to tylko początek długiej listy problemów” – wylicza Kwarciak. I dodaje obrazowo: „Patrząc, jak działa komunikacja miejska, czasem można odnieść wrażenie jakby się oglądało film odtwarzany w zwolnionym tempie”.
W tym właśnie, jak przekonuje, tkwi sedno całej akcji. Zamiast ograniczać debatę do wielkich projektów, warto przyjrzeć się temu, co można poprawić tu i teraz. „Dużo mówi się o wielkich inwestycjach, ale to jest odległa przyszłość, na którą mieszkańcy nie powinni czekać stojąc w korku. Wydaje mi się, że warto więcej myśleć o teraźniejszości i trzeba się zastanowić jak lepiej można wykorzystać już istniejącą infrastrukturę” – argumentuje.
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów wskazanych na mapie jest Rondo Grzegórzeckie. Według autora akcji to miejsce dobrze pokazuje, jak bardzo źle działający układ sygnalizacji może spowalniać tramwaje. „Najlepszym przykładem problemów z systemem sygnalizacji świetlnej jest Rondo Grzegórzeckie, gdzie tramwaje czasem muszą stawać nawet trzykrotnie. Najpierw trzeba bardzo długo czekać, żeby wjechać na skrzyżowanie, potem czasem zdarza się, że problem stanowią blokujące się nawzajem składy na centralnej wyspie, a na koniec należy jeszcze odstać swoje przy wyjeździe. W efekcie pokonanie jednego z najważniejszych węzłów komunikacyjnych może zająć parę ładnych minut” – opisuje.
Drugi z problemów dotyczy infrastruktury torowej, a konkretnie rozjazdów. Zdaniem inicjatorów akcji w Krakowie wciąż montowane są rozwiązania, które z góry wymuszają powolną jazdę tramwajów przez skrzyżowania. „W naszym mieście montuje się na skrzyżowaniach rozjazdy o przestarzałej konstrukcji, które przez swoją płytkość wymuszają hamowanie tramwaju do zawrotnych 10 km/h” – pisze Kwarciak. W tym kontekście powołuje się też na postulaty aktywistów związanych z profilem Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK. „Aktywiści skupieni wokół popularnego profilu na Facebooku ‘Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK’ od dawna postulują, żeby wzorem innych miast zacząć montować bardziej zaawansowane konstrukcje pozwalające pokonać skrzyżowanie z prędkością nawet 50 km/h. Choć rozwiązanie jest trochę droższe to pozwala oszczędzić w każdym miejscu nawet pół minuty, co jak się pomnoży przez bardzo dużą liczbę rozjazdów jakie tramwaj mija to skrócenie czasu przejazdu jest spore”.
Osobna grupa zastrzeżeń dotyczy buspasów, które z założenia mają przyspieszać autobusy, ale w praktyce coraz częściej są współdzielone z kolejnymi kategoriami pojazdów. „Po buspasach jeździ coraz więcej samochodów, które spowalniają przejazdy autobusów. Ciągle wydłużająca się lista wyjątków jest tak długa, że prościej jest napisać kto nie może korzystać z tej części drogi. W efekcie powstał swoisty ‘multipas’” – ocenia autor akcji. Jak wskazuje, szczególnie widoczne jest to na alejach Trzech Wieszczów, „po których jeździ prawie 30 linii autobusowych wykonujących codziennie ponad 1000 kursów”. W jego ocenie warto rozważyć dalsze ograniczenia wjazdu na buspasy, a także ich wydłużanie tam, gdzie dziś kończą się zbyt wcześnie.
Na mapie pojawia się też problem blokowania buspasów przez kierowców, którzy wjeżdżają na nie mimo braku możliwości dalszej jazdy. Chodzi o sytuacje, w których samochody zostają na skrzyżowaniu i zagradzają przejazd autobusom. „Zdarza się, że niesforni kierowcy wjeżdżają na buspas pomimo, że przez korek nie są wstanie zjechać na część drogi, która jest przeznaczona dla ruchu ogólnego. Sytuacja jest szczególnie zauważalna na skrzyżowaniu ul. Kamieńskiego z ul. Czyżówka i al. Mickiewicza z ul. Królewską. Potem takie auta stojące w poprzek jezdni blokują autobusy, co nieraz trwa dłuższą chwilę” – czytamy w opisie.
W tym przypadku Kwarciak proponuje najpierw działania informacyjne, a jeśli to nie pomoże – sięgnięcie po egzekwowanie przepisów. „Być może warto pomyśleć o jakiś znakach informacyjnych, które przestrzegałyby kierowców przed blokowaniem buspasa. Jeżeli edukacja jednak nie pomoże to trzeba chyba sięgnąć po radykalniejsze środki. Gdy nie ma miejsca, żeby kontynuować jazdę to wtedy wjazd na skrzyżowanie stanowi wykroczenie. Wszystkie miejskie autobusy mają monitoring. Może warto zrobić z niego użytek do ścigania kierowców, którzy blokują buspasy?” – proponuje. Jak dodaje, taki system mógłby działać także prewencyjnie. „Pewnie wymagałoby to wysiłku ze strony miejskiego przewoźnika, ale korzyści byłyby spore. Jak by się rozeszła wieść, że łatwo można dostać mandat za blokowanie buspasa to pewnie liczba takich sytuacji szybko by się zmniejszyła”.
Wśród przykładów pojawia się także kwestia dopuszczalnych prędkości tramwajów. Autor akcji zwraca uwagę, że same pojazdy są przygotowane do szybszej jazdy, ale w praktyce sieć jest obwarowana ograniczeniami, które trudno uznać za wyraz ambicji miasta stawiającego na transport szynowy. „Tramwaje są technicznie przystosowane do jazdy z maksymalną prędkością 70 km/h i zgodnie z przepisami na wydzielonych torowiskach zarządzający transportem mogą określić taki limit. W całym Krakowie nie ma jednak żadnego odcinka torów, gdzie zezwolono na najwyższą, dopuszczalną szybkość przejazdu, a w wielu miejscach limity wynoszą skromne 20 km/h” – wskazuje.
Szczególnie mocno wybrzmiewa tu przykład tunelu Krakowskiego Szybkiego Tramwaju. „W Tunelu Krakowskiego Szybkiego Tramwaju składy mogą jeździć tylko z prędkością 40 kilometrów na godzinę, co jest efektem braku systemów bezpieczeństwa, które umożliwiłby podniesienie ograniczenia. W tym wypadku nazwa trasy dosyć mocno rozmija się z rzeczywistością. Szybkość jest jednak pojęciem dosyć względnym. Być może punktem odniesienia były krakowskie dorożki” – pisze Kwarciak.
Nie wszystkie problemy sprowadzają się jednak do świateł, torów i znaków. Na mapie znalazł się też przykład przystanku Bonarka w stronę centrum, gdzie – według autora akcji – czas przejazdu wydłuża sama organizacja przestrzeni dla pasażerów. „Przy przystanku Bonarka w stronę centrum często gromadzi się duża liczba ludzi, którzy przez wąskich chodnik, muszą się tłoczyć na bardzo małej przestrzeni. W godzinach szczytu pasażerowie, żeby wsiąść lub wysiąść z autobusu przeciskają się przez gęsty tłum, co nieraz zajmuje sporo czasu. Zdarza się, że autobusy stoją nawet kilka minut w oczekiwaniu, aż wszyscy chętni zdołają się przedostać” – opisuje. W tym przypadku proponowane rozwiązanie nie jest skomplikowane, ale od dawna pozostaje tylko na papierze. „Bardzo potrzebne jest poszerzenie chodnika przy przystanku. Miejsca jest wystarczająco dużo, aby przeprowadzić inwestycje. Przedsięwzięcie jest zresztą od dawna planowane, ale na razie nie doczekało się ono realizacji” – zaznacza Kwarciak.
Mapa jest dostępna na stronie: www.moznaszybciej.pl





















