45-letni motorniczy z Krakowa walczy o życie po nagłym zatrzymaniu krążenia, do którego doszło podczas pracy. Mężczyzna był reanimowany przez około 45 minut, a dziś jego bliscy i współpracownicy zbierają pieniądze na leczenie oraz rehabilitację.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 28 kwietnia na jednym z krakowskich przystanków. Motorniczy nagle stracił przytomność i upadł na twarz, doznając poważnego urazu twarzoczaszki. Pomocy jako pierwsi udzielili mu przechodnie oraz współpracownicy, którzy rozpoczęli resuscytację jeszcze przed przyjazdem pogotowia. Akcja ratunkowa trwała około 45 minut. Lekarzom udało się przywrócić krążenie, jednak długotrwałe niedotlenienie doprowadziło do poważnych problemów neurologicznych.
Mężczyzna przebywa obecnie w Szpitalu Jana Pawła II w Krakowie. Jest przytomny, ale – jak opisują bliscy – pozostaje bez kontaktu i jest podłączony do respiratora. Lekarze podkreślają, że mózg ma zdolność regeneracji, dlatego rodzina nie traci nadziei – Głęboko wierzę, że kiedy każdego dnia trzymam go za rękę i mówię do niego, Marcin mnie słyszy, a pewnego dnia uśmiechnie się i mi odpowie – napisała jego narzeczona w opisie internetowej zbiórki.
Współpracownicy opisują 45-latka jako spokojnego, życzliwego człowieka i bardzo cenionego motorniczego. Prywatnie jest ojcem 6-letniego chłopca. W tym roku planował ślub, remont mieszkania i wakacje z rodziną.
Dziś najważniejsze stało się znalezienie miejsca w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym lub zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Koszty całodobowej opieki oraz rehabilitacji mogą sięgnąć setek tysięcy złotych rocznie. Dlatego przyjaciele i współpracownicy uruchomili internetową zbiórkę. Pieniądze mają pomóc w dalszym leczeniu oraz zapewnieniu opieki, która może zwiększyć szanse Marcina na odzyskanie świadomości i powrót do rodziny – Do tej pory planowaliśmy ślub, wakacje i remont. Teraz planujemy, jak zapewnić Marcinowi choć cień szansy na to, by wrócił do nas – napisała jego narzeczona.
Link do zbiórki dla Marcina znajduje się TUTAJ





















