„Muzułmański Kraków istnieje i temu nie da się zaprzeczyć”. Dr Karol Wilczyński o islamie i protestach (ROZMOWA PULSU)

Ilu muzułmanów mieszka dziś w Krakowie? Czy przy ul. Dworskiej powstał meczet? Skąd wzięły się protesty przeciwko sali modlitwy i czy obawy mieszkańców mają uzasadnienie? O tym rozmawiamy z dr. Karolem Wilczyńskim z Jagiellońskiego Centrum Studiów Migracyjnych. Ekspert wyjaśnia, ilu wyznawców islamu żyje w Krakowie, czym różni się meczet od sali modlitwy oraz komentuje spór wokół centrum przy ul. Dworskiej. Odnosi się także do zarzutów o brak konsultacji z mieszkańcami i tłumaczy, dlaczego jego zdaniem temat stał się elementem kampanii wyborczej.

Redakcja Puls Krakowa: Ilu mamy muzułmanów w Krakowie? Czy są prowadzone jakieś oficjalne statystyki w tym temacie?

Dr Karol Wilczyński, Jagiellońskie Centrum Studiów Migracyjnych: Trudno to precyzyjnie oszacować. Oficjalnych statystyk właściwie nie ma. Dane gromadzą jedynie związki religijne, ale również one są niepełne, ponieważ wielu muzułmanów nie chce ujawniać swojego wyznania. 

Szacunki opierają się więc na danych pośrednich. Przykładowo, jeśli wiemy, że w Indiach około 15 proc. społeczeństwa stanowią muzułmanie, można przyjąć, że podobny odsetek dotyczy emigrantów z tego kraju mieszkających w Polsce. Z takich wyliczeń wynika, że w Krakowie żyje od 3 do 5 tysięcy wyznawców islamu. Potwierdzeniem tej skali jest również frekwencja podczas modlitw organizowanych w Krakowie z okazji Święta Ofiarowania (Eid al-Adha), jednego z najważniejszych świąt w islamie.

Wspomniał Pan o związkach religijnych. W jakich organizacjach w Polsce i w Krakowie zrzeszają się muzułmanie?

Polska może poszczycić się jednym z najstarszych formalnie zarejestrowanych związków muzułmańskich w Europie. Jeszcze przed wojną powstał Muzułmański Związek Religijny w RP, tradycyjnie związany z polskimi Tatarami i środowiskiem Józefa Piłsudskiego. Niewiele mówi się o tym w szkołach, ale jednym z najbliższych współpracowników Piłsudskiego był muzułmanin, Tatar, Aleksander Sulkiewicz – działacz niepodległościowy, który zginął podczas bitwy pod Sitowiczami. Gdyby przeżył, niewykluczone, że zostałby premierem lub ministrem RP.

Sam Piłsudski był przychylny mniejszościom i osobiście wspierał utworzenie Muzułmańskiego Związku Religijnego, który powstał w 1925 roku. Według ostatnich danych GUS zrzesza on niespełna 500 członków. Największa społeczność związku mieszka na Podlasiu. W Krakowie Muzułmański Związek Religijny nie prowadzi jednak swojej siedziby.

Dr Karol Wilczyński

W naszym mieście działają natomiast dwa centra muzułmańskie prowadzone przez Ligę Muzułmańską w RP. Organizacja ta została założona w 2001 roku przez zagranicznych studentów pochodzenia arabskiego, głównie kierunków medycznych, którzy przyjechali do Polski na studia i zdecydowali się tutaj zostać. Miejsca modlitwy tej organizacji znajdują się przy ul. Sobieskiego i ul. Groszkowej.

Pretekstem do naszej rozmowy są protesty przed salą modlitw przy ul. Dworskiej na osiedlu Podwawelskim.

To trzecie miejsce modlitwy na mapie Krakowa. Prowadzi je Fundacja Al-Fadżr, która nie jest związkiem wyznaniowym. Powstało w lutym tego roku i zgodnie z zapowiedziami będzie funkcjonować przy ul. Dworskiej tylko do końca lipca.

W kontekście fundacji pojawiły się zarzuty o stworzenie „nielegalnego meczetu”. Czy faktycznie mamy w tym przypadku do czynienia z meczetem?

Prorok Muhammad mówił, że cała Ziemia jest meczetem. W tym znaczeniu człowiek może modlić się do Boga w każdym miejscu. W sunnie znajdują się hadisy przypisywane Muhammadowi i jego towarzyszom, z których wynika, że także kościół czy synagoga – jako miejsca modlitwy do jednego Boga – zasługują na taki sam szacunek jak meczet (Koran 22:40).

W ścisłym znaczeniu meczet jest jednak miejscem przeznaczonym wyłącznie do modlitwy i poświęconym jej na zawsze. Takich meczetów w Polsce jest niewiele. Znajdują się m.in. w Białymstoku, Gdańsku i dwa w Warszawie, a także historyczne meczety tatarskie w Kruszynianach i Bohonikach, zbudowane na ziemi podarowanej wyznawcom islamu przez króla Jana III Sobieskiego. W Krakowie nie ma więc meczetu w tym rozumieniu – funkcjonują natomiast sale modlitwy w centrach muzułmańskich.

Czemu powstanie tej trzeciej sali modlitwy przy ul. Dworskiej wzbudziło tak dużo emocji, że doszło do organizacji protestów?

Moim zdaniem wynika to z faktu, że mamy wybory na prezydenta Krakowa i środowiska nacjonalistyczne wykorzystują strach przed islamem, aby łowić lajki, komentarze i wywoływać zamieszanie w mediach społecznościowych. Celem jest przyciągnięcie uwagi, nawet za cenę opowiadania kłamstw o muzułmanach i siania nienawiści. Emocjonalne, budzące lęk i gniew treści będą się “klikać”.

Nigdy wcześniej nie było problemu z tym, że przy ul. Sobieskiego czy ul. Groszkowej działają sale modlitw. Nie było problemu z najstarszym minaretem w Polsce, który jest umieszczony na kamienicy przy ul. Długiej. Zresztą proponowałbym narodowcom przejść się i zobaczyć, w jakich warunkach ludzie muszą modlić się przy ul. Sobieskiego. To jest zapleśniała, zawilgocona piwnica. Nie da się tam spędzać dużo czasu, bo to jest po prostu niezdrowe. Niech sobie porównają to miejsce do kościołów finansowanych przez muzułmańskich władców Kataru, ZEA, Egiptu czy Omanu. 

Mówi Pan o wykorzystywaniu strachu przed islamem. Jak przekonać ludzi, że nie powinni się bać muzułmanów?

Przede wszystkim potrzebna jest edukacja. Władze miasta powinny zorganizować spotkanie z wyznawcami islamu, zaprosićł ich do Rady Miasta, żeby mogli opowiedzieć o sobie i swojej społeczności. Warto też pokazywać dziedzictwo polskich muzułmanów, w tym Tatarów, z którymi bliskie związki ma chociażby pochodzący z Krakowa Robert Makłowicz. Można to robić choćby przy okazji pochodu Lajkonika. 

Nie chodzi bowiem o to, żeby powtarzać retorykę narodową, odpowiadać na nią i budować dalsze podziały i budzić emocje (o co chodzi naszym lokalnym radykałom), ale żeby pozytywnie świętować i budować obecność różnych mniejszości w Krakowie. Symbolem naszego miasta jest otwarta brama – odsyłam tu do herbu. Jak otwierać miasta? Mogłyby temu służyć chociażby warsztaty kulinarne czy inne wydarzenia związane z kulturą danej społeczności. Powinniśmy też pamiętać, że atmosfera wokół mniejszości ma znaczenie dla wizerunku Krakowa. Konflikty i ataki mogą przełożyć się również na mniejsze zainteresowanie wśród turystów.

Wracając do sali modlitewnej przy ul. Dworskiej. Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów jest brak konsultacji z mieszkańcami. Czy w takich sytuacjach powinny one się odbywać?

Jeśli chodzi o wspólnotę mieszkaniową danego bloku, to rozumiem, że mieszkańcy mogą być niezadowoleni z tego powodu, że w piątkowe wczesne popołudnie nagle pojawia się 100 czy 200 osób. Nie wiem, jak wygląda to pod względem prawnym, ale wydaje mi się, że właściwym rozwiązaniem byłoby, gdyby lokatorzy mogli wspólnie decydować o przeznaczeniu lokalu usługowego na parterze budynku – niezależnie od tego, czy mówimy o centrum muzułmańskim, czy na przykład o pubie. Sam mieszkam w centrum i wiem, że tutaj trudnym tematem są ogródki letnie oraz związany z nimi hałas do późnych godzin nocnych.  Natomiast moim zdaniem konsultacje dotyczące powstania centrum muzułmańskiego powinny dotyczyć konkretnej wspólnoty mieszkaniowej, a nie odbywać się na poziomie całego Krakowa. Mamy przecież konstytucję, która zapewnia wolność wyznania.

Piotr Bartosz z Ruchu Narodowego wytknął Panu, że organizuje Pan spacery po muzułmańskim Krakowie. Tymczasem, jak rozumiem, wynika to z Pana wykształcenia i pracy akademickiej?

Zajmuję się badaniem migracji, przede wszystkim z krajów z większością muzułmańską. W zeszłym roku prowadziłem badania dotyczące uchodźców z Sudanu, którzy prowadzą biznesy w Polsce – sprawdzałem między innymi, jak funkcjonują ich przedsiębiorstwa. Zajmuję się także narracjami antyislamskimi i antymigracyjnymi. Piszę o nich na swoim instagramie. Interesuje mnie między innymi to, dlaczego Polacy tak często obawiają się muzułmanów i co sprawia, że pojawia się retoryka narodowa prowadząca do niechęci i nienawiści. Pamiętajmy, że Kraków ma dziedzictwo zarówno żydowskie, muzułmańskie, jak i chrześcijańskie. Obecne są tutaj także inne wyznania i nie ma nic dziwnego w tym, że organizuje się spacery po mieście śladami różnych religii. 

Muzułmański Kraków istnieje i temu nie da się zaprzeczyć. Nie mam jednak potrzeby występować jako pełnomocnik wyznawców islamu – oni powinni mówić za siebie. Musimy im jedynie przekazać głos, a nie ich wykluczać.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry