Na Placu Matejki wciąż pozostają wieńce z Narodowego Święta Niepodległości, a w jego przestrzeni pojawiła się już pierwsza świąteczna instalacja — trzy duże, metalowe bombki, zabezpieczone dodatkowo taśmą z nadrukiem „Kurier”. Kontrast między listopadową symboliką a początkiem świątecznych dekoracji jest uderzający, a taśma kurierska nie dodaje powagi całej sytuacji.
Plac Matejki to jedno z najważniejszych miejsc pamięci w Krakowie. To tutaj co roku odbywają się uroczystości 11 listopada, a delegacje państwowe, wojskowe i społeczne składają wieńce pod Pomnikiem Grunwaldzkim. Zazwyczaj pozostają one w przestrzeni przez kilka dni, co wynika z tradycji i szacunku dla wydarzeń.
Jednocześnie miasto rozpoczęło montaż świątecznych iluminacji — tak jak co roku w połowie listopada. Instalacja w formie trzech bombek została już dostarczona, chociaż nadal jest zabezpieczona taśmą kurierską.
Problem polega na tym, że w tej konkretnej przestrzeni wizualne połączenie powagi związanej z 11 listopada i świątecznego klimatu wypada niefortunnie. Wieńce upamiętniające odzyskanie niepodległości nadal tworzą główny akcent tego miejsca, a w tym samym czasie w jego otoczeniu pojawia się już element świątecznej scenografii — jeszcze w stanie „pakietowym”, z taśmą kurierską.
Wielu przechodniów zwraca uwagę, że choć obie rzeczy są standardowe i wynikają z procedur, to zestawione ze sobą sprawiają wrażenie braku wyczucia czasu. Plac Matejki, ze względu na charakter i symbolikę, wymaga szczególnej wrażliwości. Najpierw uporządkowanie przestrzeni po uroczystościach 11 listopada, dopiero później — przygotowania świąteczne.
Oczywiście można z przymrużeniem oka powiedzieć, że kurier dostarczył dekorację wcześniej, bo w grudniu ma już pełne ręce roboty dla Mikołaja. Ale w rzeczywistości sytuacja pokazuje coś bardziej istotnego: potrzebę lepszego skoordynowania działań w tak symbolicznych miejscach.



























