Od 1 stycznia 2026 roku w Krakowie obowiązuje Strefa Czystego Transportu. I od tego momentu – praktycznie pod każdym postem w mediach społecznościowych prezydenta Aleksandra Miszalskiego – pojawia się to samo pytanie: „Gdzie te badania, które pokazują, że to spaliny są głównym źródłem zanieczyszczeń w mieście?”. Do tej pory nie padła jasna odpowiedź ze strony władz. Aż do dzisiejszej konferencji prasowej.
„Proszę odnieść się do informacji, że w 2025 roku średnie stężenie dla NO₂ na alei Krasińskiego spadło już do 39,62 µg/m³. Limit zalecany przez UE do wprowadzenia SCT to 40 µg/m³. Jaka wobec tego jest zasadność istnienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie na dzień dzisiejszy? Poza wyłudzaniem pieniędzy od obywateli na spłatę zadłużenia miasta powstałą za pana kadencji?”
To pytanie, w niemal identycznym brzmieniu, pojawiło się po raz pierwszy na kilku miejskich forach i profilach społecznościowych zaraz po ogłoszeniu startu SCT w Krakowie. Następnie zaczęło krążyć w komentarzach, z czasem stając się mantrą przeciwników strefy. Gdy prezydent Aleksander Miszalski nie reagował, internauci zaczęli wklejać je pod niemal każdym jego postem, niezależnie od tematu. Bez odpowiedzi. Aż do dziś.
Podczas piątkowej konferencji prasowej do tego pytania odniósł się wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk. Jak wyjaśnił, dane przytaczane w pytaniu pochodzą z automatycznych stacji pomiarowych, jednak nie są jeszcze oficjalnymi wskaźnikami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Oficjalne dane zostaną opublikowane w najbliższych miesiącach i dopiero wtedy będzie można jednoznacznie określić, czy poziom 40 µg/m³ został przekroczony czy nie.
Wiceprezydent zwrócił również uwagę, że podstawą prawną do wprowadzenia SCT były wyniki z roku 2024, w którym Kraków przekroczył dopuszczalne normy stężenia NO₂. Zgodnie z ustawą o elektromobilności i przepisami wykonawczymi, przekroczenia w danym roku obligują samorząd do wprowadzenia strefy najpóźniej do końca roku następnego – w przypadku Krakowa do 31 grudnia 2025 roku. Uchwała w sprawie SCT została przyjęta w czerwcu i weszła w życie od stycznia 2026 r., zgodnie z tym harmonogramem.
– Przekroczenie z roku 2024 spowodowało, że Kraków do końca roku 2025 musiał przyjąć przepisy Strefy Czystego Transportu – powiedział Sęk podczas konferencji prasowej
Jednocześnie Sęk przypomniał, że od 2030 roku wchodzą w życie nowe normy unijne, które znacznie zaostrzają dopuszczalne poziomy zanieczyszczeń – w przypadku NO₂ z obecnych 40 do 20 µg/m³ średniorocznie. Jego zdaniem to wystarczający powód, by działać z wyprzedzeniem i już teraz ograniczać emisję z transportu, nawet jeśli bieżące dane są niższe niż wcześniej. Wypowiedź miała więc charakter nie tyle odpowiedzi na aktualny stan, ile uzasadnienia szerszej polityki klimatyczno-transportowej miasta.
W kontekście zarzutu o wyłudzanie pieniędzy od mieszkańców, wiceprezydent zareagował zdecydowanie. Powiedział, że „żadna złotówka ze Strefy Czystego Transportu nie łata dziury budżetowej miasta Krakowa”. Zapewnił, że wpływy z opłat są przeznaczane wyłącznie na działania związane ze zrównoważonym transportem – głównie na zakup ekologicznego taboru tramwajowego i autobusowego – oraz na działania edukacyjne w gminach Metropolii Krakowskiej. Zapowiedział też, że po pierwszym kwartale zostanie przedstawione podsumowanie finansowe funkcjonowania SCT, w którym miasto pokaże, ile pieniędzy wpłynęło, ile kosztuje obsługa systemu i jakie są realne wydatki.
W przestrzeni publicznej pojawiały się sugestie, że wpływy z SCT mogą służyć łagodzeniu problemów budżetowych miasta. W odpowiedzi na to Sęk zapewnił, że wszystkie środki pochodzące z opłat w ramach SCT są przeznaczane wyłącznie na działania związane z rozwojem zrównoważonego transportu – takie jak zakup ekologicznego taboru autobusowego i tramwajowego – oraz na działania edukacyjne w gminach Metropolii Krakowskiej. Miasto zapowiedziało, że podsumowanie wpływów i kosztów działania SCT zostanie opublikowane po pierwszym kwartale 2026 roku.
Wiceprezydent przypomniał również, że od 2030 roku w Unii Europejskiej będą obowiązywać nowe, znacznie bardziej rygorystyczne normy dotyczące jakości powietrza – średnioroczne stężenie NO₂ nie będzie mogło przekraczać 20 µg/m³. Jak zaznaczył, już dziś warto podejmować działania, które umożliwią miastu dostosowanie się do przyszłych regulacji.





















