– Starość nie jest chorobą, lecz etapem życia, który można przeżyć aktywnie i z pasją – mówi DJ Wika, najstarsza DJ-ka w Polsce. W rozmowie z nami opowiada o fenomenie krakowskich Senioraliów, swojej pracy z seniorami oraz o tym, dlaczego w wieku 88 lat wciąż regularnie staje za konsoletą i udowadnia, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno.
Puls Krakowa: XIII edycja Senioraliów już za nami. Była Pani jedną z gwiazd wydarzenia. Z jakimi wspomnieniami wyjechała Pani z Krakowa?
Wirginia Szmyt, znana jako DJ Wika: Gram na Senioraliach od samego początku. Co roku wracam do Krakowa i mogę już powiedzieć, że to nasza tradycja. Przyjaźnię się z organizatorem wydarzenia, Łukaszem Salwarowskim, i bardzo podziwiam to, co robi. To nie jest zwykła impreza – to wydarzenie, które podkreśla godność seniorów i pokazuje, że osoby starsze mogą być aktywne, pełne energii i odwagi. Warto też podkreślić, że są to największe Senioralia w Europie. Tym większą przyjemność sprawia mi każdy kolejny występ w Krakowie.
Jest Pani związana z Senioraliami od pierwszej edycji i miała okazję obserwować, jak to wydarzenie się rozwijało. Co najbardziej ceni Pani w nim dziś?
Senioralia z roku na rok są coraz bogatsze i oferują uczestnikom coraz więcej atrakcji. Najpiękniejsze jest jednak to, że seniorzy mogą prezentować tu swoją twórczość i rozwijać artystyczne pasje. Do Krakowa przyjeżdżają osoby starsze z całej Polski, ale także z zagranicy, by dzielić się doświadczeniami i pokazać, że wiek nie jest przeszkodą w realizowaniu marzeń.
Szczególnie cenię ten międzynarodowy wymiar wydarzenia. Możemy zobaczyć, jak do starości podchodzą seniorzy w innych krajach, wymieniać się doświadczeniami i wzajemnie inspirować. Pamiętajmy: starość nie jest chorobą. To etap życia, który można przeżyć dobrze i aktywnie. Wystarczy mieć pasję – do tańca, śpiewu, sportu czy czegokolwiek, co sprawia radość. Każdy może rozwijać swoje zainteresowania na miarę własnych możliwości. Właśnie takie podejście do starości promują Senioralia.
Sprawy seniorów od lat są Pani szczególnie bliskie. Kiedy zaczęła się Pani angażować w działalność na ich rzecz?
Kiedy przeszłam na emeryturę, zaczęłam pracować z seniorami. Miałam poczucie, że w życiu publicznym jest ich zbyt mało. Można powiedzieć, że w pewnym sensie się zbuntowałam. Chciałam pokazać seniorów takimi, jacy naprawdę są, a nie przez pryzmat tego, jak postrzegają ich młodzi ludzie. Dzisiejsi seniorzy to osoby wykształcone, chętne do dalszego rozwoju i obdarzone wieloma talentami. Trzeba je było tylko odkryć i pokazać.
Przez lata zajmowałam się tym jako kierownik ośrodka dla seniorów przy jednym z warszawskich domów kultury. Miałam pod opieką około 450 osób i musiałam stworzyć dla nich program zajęć. Powstał zespół wokalny, kabaret oraz teatrzyk. Zaczęłam też w pewnym sensie przygotowywać seniorów do funkcjonowania w XXI wieku – organizowałam spotkania z politykami oraz przedstawicielami różnych wyznań.
Obecnie jest Pani znana jako najstarsza DJ-ka w Polsce. Kiedy muzyka pojawiła się w Pani życiu?
Przede wszystkim całe życie kochałam muzykę, choć nie jestem muzykiem i nigdy nie uczyłam się gry. Lubię o sobie mówić „Janko Muzykant”. Z wykształcenia jestem pedagogiem specjalnym w zakresie oligofrenopedagogiki, a zawodowo pracowałam w zakładzie poprawczym z chłopcami po wyrokach sądowych. Na emeryturę odeszłam jako dyrektorka zakładu dla mężczyzn.
Muzyka i praca z seniorami pojawiły się później, choć nigdy nie planowałam zostać DJ-ką. Nie kończyłam żadnej szkoły ani kursu w tym kierunku – po prostu chciałam pokazać swój przekaz. Zajmuję się w pewnym sensie badaniem starości i pokazuję, co można robić, będąc osobą starszą, jak można wykorzystać ten czas. Testuję to na sobie. Mam 88 lat i gram od ponad 30.
Jak często Pani obecnie występuje?
Zdarza się, że gram nawet codziennie. Mam bardzo dużo występów i często podróżuję po całym kraju. Występowałam również za granicą – m.in. w Monachium, Paryżu, Londynie, Cannes, Moskwie, Berlinie czy na dużej imprezie senioralnej w Nicei.
Brzmi to jak bardzo intensywna praca.
Tak, to nie jest łatwe zajęcie, wręcz bardzo wymagające. Wymaga dużego skupienia. Trzeba też pamiętać, że stoję po 4–5 godzin podczas grania, a do tego dochodzą wielogodzinne podróże – w jedną i drugą stronę.
Jaki repertuar gra najstarsza DJ-ka w Polsce?
Repertuar zawsze dobieram do konkretnej okazji i publiczności – to parkiet jest wyznacznikiem tego, czego oczekują ludzie. Bazą są tzw. złote przeboje: lata 70., 80. i 90., ale muzyka cały czas się zmienia i idzie do przodu. Coraz większą popularnością cieszą się hity latino, ale gram też techno i technoretro. Dziś na takich imprezach raczej nie usłyszy się już natomiast przebojów np. Mieczysława Fogga, chyba że mówimy o wydarzeniach typowo retro – wtedy w nowych aranżacjach.
Jak ocenia Pani aktywność polskich seniorów? Czy powinniśmy coś robić, by „wyciągać ich z domów”?
Na siłę niczego nie można robić. Jeśli ktoś nie chce, to po prostu nie chce. Są seniorzy, którzy wolą spędzać czas w domu i to jest ich decyzja. Trzeba też pamiętać, że osoby starsze często zmagają się z problemami zdrowotnymi oraz dostępem do opieki medycznej, więc każda sytuacja jest indywidualna.
Z moich obserwacji wynika jednak, że seniorzy stają się coraz bardziej aktywni i bardzo mnie to cieszy. Coraz mniej jest skrępowania i wstydu. Wiek dojrzały powinien być czasem mądrości, wyciągniętych wniosków i wewnętrznej stabilizacji. Człowiek jest szczęśliwy wtedy, gdy nie żyje przeszłością, tylko dniem dzisiejszym i patrzy w przyszłość, dostosowując się do zmieniającego się świata. Tego można wszystkim seniorom życzyć. Żeby mieli też w sobie więcej empatii niż nienawiści, bo nie muszą się niczego bać. Można okazywać miłość, być przykładem dla innych, akceptować swoją mądrość i dzielić się wiedzą. Trzeba po prostu patrzeć sercem.





















