Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest referendalny złożony przez Edwarda Nowaka. Autor wniosku przekonywał, że publikacje pojawiające się w internecie podczas ciszy referendalnej mogły mieć wpływ na wynik głosowania, które doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. Sąd nie podzielił tej argumentacji.
Autor protestu przekonywał, że wynik referendum powinien zostać unieważniony. Edward Nowak twierdził, że podczas ciszy referendalnej prowadzono w internecie działania zachęcające mieszkańców do udziału w głosowaniu. Według niego skala tych publikacji mogła mieć wpływ na frekwencję, która przesądziła o ważności referendum. Podczas rozprawy jego pełnomocnicy przedstawili obszerny materiał dowodowy. Jak przekonywali, w czasie ciszy referendalnej w mediach społecznościowych publikowano treści zachęcające mieszkańców do udziału w referendum. Chodziło m.in. o wpisy dotyczące frekwencji, informacje o progu ważności referendum, materiały przypominające o głosowaniu oraz publikacje polityków i osób publicznych.
– Materiał pokazuje wezwania do udziału w referendum, informacje o frekwencji i komunikaty publikowane szczególnie w końcowych godzinach głosowania, kiedy każdy dodatkowy wyborca mógł mieć znaczenie dla wyniku – argumentowała jedna z pełnomocniczek autora protestu.
Według autorów protestu nie były to pojedyncze przypadki. W sądzie mówiono o wielomilionowych zasięgach części materiałów publikowanych w internecie. Wśród dowodów znalazły się także płatne reklamy w serwisach Meta, wpisy z platformy X, nagrania wideo oraz zrzuty ekranów. Pełnomocnicy Edwarda Nowaka przekonywali, że zgromadzone materiały pokazują skalę działań prowadzonych w trakcie ciszy referendalnej. Przedstawiono również analizę, z której miało wynikać, że same reklamy publikowane za pośrednictwem systemu Meta mogły przełożyć się na udział w referendum blisko 19 tysięcy dodatkowych osób – Publikacje osiągały ogromne zasięgi. W naszej ocenie nie były przypadkowe i miały służyć mobilizacji mieszkańców do udziału w referendum – argumentowała strona składająca protest.
Sam Edward Nowak przekonywał, że skala naruszeń mogła mieć znaczenie dla końcowego wyniku głosowania – Uważam, że podczas ciszy referendalnej dochodziło do działań, które mogły wpłynąć na frekwencję. Bez tej aktywności wynik referendum mógł wyglądać inaczej – mówił przed sądem.
Podczas rozprawy odtwarzano także część materiałów stanowiących podstawę protestu. Na sali sądowej wyświetlano publikacje zamieszczane w mediach społecznościowych przez polityków oraz osoby zaangażowane w życie publiczne. Wśród nich znalazły się między innymi nagrania z udziałem Łukasza Gibały czy Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Strona składająca protest wskazywała również na publikacje dotyczące organizowania transportu do lokali referendalnych oraz komunikaty przypominające mieszkańcom o trwającym głosowaniu.
Komisarz wyborcza Dagmara Daniec-Cisło wnosiła jednak o oddalenie protestu. W trakcie rozprawy podkreślała, że przedstawiony materiał nie pozwala wykazać, jaki rzeczywisty wpływ miały wskazywane publikacje na wynik referendum – Nie przedstawiono dowodów pozwalających stwierdzić, że konkretne publikacje spowodowały udział konkretnych osób w referendum – argumentowała. Zwracała również uwagę, że część materiałów miała charakter informacyjny, a część dowodów powtarzała te same publikacje przedstawiane w różnych zestawieniach.
Kluczowy spór dotyczył więc nie samego istnienia publikacji, ale ich wpływu na wynik głosowania. Pełnomocnicy Edwarda Nowaka przekonywali, że ich zadaniem jest wykazanie prawdopodobieństwa takiego wpływu. Komisarz wyborcza stała natomiast na stanowisku, że do podważenia wyniku referendum konieczne byłoby wykazanie realnego związku pomiędzy publikacjami a frekwencją.
Po przeanalizowaniu materiału dowodowego sąd przychylił się do stanowiska komisarz wyborczej – Sąd Okręgowy w Krakowie postanawia oddalić protest referendalny Edwarda Nowaka – ogłosił sędzia Piotr Maziarz. Orzeczenie nie jest prawomocne. Strony postępowania mają siedem dni na wniesienie odwołania.
Do Sądu Okręgowego w Krakowie wpłynęły łącznie cztery protesty referendalne. Dwa zostały wcześniej pozostawione bez dalszego biegu z powodów formalnych, ponieważ złożono je po terminie. Prawomocne zakończenie wszystkich postępowań związanych z protestami referendalnymi jest jednym z elementów poprzedzających wyznaczenie terminu przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa.





















