Nie ma pieniędzy na remont Mostu Kotlarskiego w tym roku

Most Kotlarski miał być kolejną przeprawą przez Wisłę, która po remoncie Mostu Grunwaldzkiego przejdzie modernizację. W ubiegłym roku miasto zapowiadało wymianę dylatacji, naprawę nawierzchni asfaltowej oraz odnowienie ciągów pieszo-rowerowych w 2026 r. Dziś wiadomo jedno: w budżecie nie ma na to pieniędzy.

W połowie ubiegłego roku mieszkańcy okolic mostu Kotlarskiego zaczęli zwracać uwagę na narastający hałas. Jego źródłem nie był sam wzrost ruchu, lecz zużycie elementów przeprawy. Największy problem stanowiły wyeksploatowane dylatacje – koła samochodów uderzające o ich krawędzie powodowały głośne, powtarzalne stuki. Dodatkowo drgania generowane przez tramwaje przejeżdżające po torowisku osadzonym bezpośrednio w konstrukcji mostu przenosiły się na całą przeprawę i były słyszalne w pobliskich budynkach. Problem dotyczył więc zarówno przejazdów tramwajów po torowisku w konstrukcji mostu, jak i odgłosów uderzeń kół samochodów o dylatacje. Z tego powodu miasto zdecydowało się najpierw na zmianę organizacji ruchu. W sierpniu 2025 roku wprowadzono ograniczenie prędkości do 40 km/h na całej przeprawie oraz do 30 km/h przy zjeździe w ul. Podgórską. Pojawiły się również miejscowe zwężenia pasów. Magistrat tłumaczył, że ma to poprawić bezpieczeństwo i ograniczyć hałas, który stał się uciążliwy dla mieszkańców okolicznych budynków.

Most Kotlarski pod lupą policji. Kierowcy zapomnieli o ograniczeniu prędkości – Puls Krakowa

Jesienią ubiegłego roku zapowiedziano właściwy remont w 2026 roku. Zakres prac miał obejmować wymianę dylatacji, naprawę nawierzchni asfaltowej oraz odnowienie nawierzchni żywicznej na chodnikach i ścieżkach rowerowych. Urzędnicy wskazywali, że prace mogą ruszyć dopiero po zakończeniu remontu Mostu Grunwaldzkiego, ponieważ Most Kotlarski pełni funkcję objazdu. Jednocześnie podkreślano, że stan techniczny obiektu nie jest krytyczny, ale elementy eksploatacyjne wymagają wymiany. Zapowiedziano także analizę akustyczną wraz z koncepcją rozwiązań konstrukcyjnych ograniczających hałas tramwajowy. Miała ona odpowiedzieć na pytanie, czy poza wymianą nawierzchni i dylatacji potrzebne są dodatkowe rozwiązania techniczne.

Teraz okazało się jednak, że w aktualnym budżecie miasta nie zabezpieczono środków finansowych ani na remont mostu, ani na planowaną analizę akustyczną. Oznacza to, że zadania zapowiadane kilka miesięcy wcześniej nie zostały wpisane do planu wydatków na ten rok. Miasto wskazało jedynie, że rozważa sfinansowanie części prac ze środków przeznaczonych na bieżące utrzymanie infrastruktury. To jednak rozwiązanie doraźne i ograniczone finansowo – nie daje gwarancji przeprowadzenia kompleksowej modernizacji w zapowiadanym zakresie. W praktyce więc remont, o którym mówiono jesienią jako o planie na 2026 rok, nie ma dziś zabezpieczonego finansowania.

W tle tej decyzji pozostaje sytuacja finansowa miasta – Kraków jest silnie zadłużony, a napięty budżet sprawia, że brakuje środków nie tylko na Most Kotlarski, lecz również na inne kluczowe remonty infrastrukturalne. Nie ma pieniędzy na modernizację lodowiska Cracovii. Nie ma środków na przygotowanie projektu przebudowy torowiska na ul. Westerplatte. Kolejne inwestycje, od lat uznawane za potrzebne, wciąż pozostają na etapie zapowiedzi, koncepcji lub unieważnionych przetargów. Jednocześnie miasto znajduje środki na znaczące zwiększenie skali wydawania miejskiej gazetki „Kraków.pl” – jej nakład ma wzrosnąć z 30 do 220 tysięcy egzemplarzy, a koszt druku i dystrybucji przekroczy 2 miliony złotych. To zestawienie nie jest przypadkowe. Pokazuje bowiem, które wydatki uznawane są dziś za priorytetowe, a które – mimo wieloletnich deklaracji – mogą zostać odsunięte w czasie.

Kiedy władze Krakowa w zeszłym roku ogłaszały, że wiosną ruszy modernizacja lodowiska Cracovii, brzmiało to jak długo wyczekiwany przełom. Po latach odkładania inwestycji zapowiedziano przetarg, wpisano środki do budżetu i przedstawiono plan przebudowy, który miał odmienić zużytą infrastrukturę obiektu na Grzegórzkach. Wydawało się, że proces wreszcie ruszył z miejsca. Dopiero później okazało się, że fundament całej operacji jest bardziej kruchy niż sama konstrukcja hali: po prostu brakuje pieniędzy.

Miasto zapisało w budżecie 8,4 mln zł, ale 3 mln zł z tej kwoty miały pochodzić z dotacji, której w momencie ogłoszenia przetargu jeszcze nie było. O dofinansowanie dopiero się ubiegano. Mimo to przetarg ogłoszono, jakby środki były już zabezpieczone. Gdy otwarto jedyną ofertę – opiewającą na prawie 10 mln zł – cała konstrukcja finansowa się rozsypała. Nawet przy maksymalnym dofinansowaniu brakowałoby ponad 1,5 mln zł. Przetarg trzeba było unieważnić.

Brakuje pieniędzy na modernizacje lodowiska Cracovii – Puls Krakowa

Dla mieszkańca Krakowa oznacza to jedno: modernizacja lodowiska nie rusza, mimo że jeszcze kilka tygodni wcześniej była przedstawiana jako niemal pewna. Obiekt nie grozi katastrofą budowlaną, ale funkcjonuje na granicy współczesnych standardów. Każdy kolejny rok zwłoki oznacza wyższe koszty utrzymania i większe ryzyko, że problem wróci w jeszcze trudniejszym momencie.

Podobny scenariusz rozegrał się przy ul. Westerplatte. Przetarg na przygotowanie koncepcji przebudowy torowiska i węzła Poczta Główna zakończył się fiaskiem, bo jedyna złożona oferta była ponad dwukrotnie wyższa od środków zabezpieczonych w budżecie. Miasto przeznaczyło na projekt nieco ponad 500 tys. zł, oferta opiewała na ponad 1,1 mln zł. Efekt jest prosty: etap projektowy zostaje wstrzymany, a bez projektu nie ma mowy o realnej modernizacji. To oznacza dalsze funkcjonowanie jednego z najbardziej obciążonych odcinków tramwajowych w centrum miasta w stanie, który od lat uznawany jest za niewystarczający.

Torowisko na Westerplatte czeka na remont. Miastu zabrakło pieniędzy na projekt – Puls Krakowa

Dla mieszkańców to kolejne opóźnienie w inwestycji, która miała poprawić punktualność komunikacji, bezpieczeństwo i komfort poruszania się po centrum. Dla miasta – kolejny przykład sytuacji, w której ambicje rozmijają się z realnymi możliwościami finansowymi.

Na tym tle pojawia się trzeci wątek – miejska gazetka „Kraków.pl”. Tu pieniędzy nie zabrakło. Wręcz przeciwnie: skala przedsięwzięcia rośnie gwałtownie. Nakład ma wzrosnąć z około 30 tysięcy do 220 tysięcy egzemplarzy. W krótkim czasie, przy dwunastu wydaniach, oznacza to rozesłanie do skrzynek mieszkańców około 2,6 miliona egzemplarzy. Koszt druku to około 1,5 mln zł. Koszt roznoszenia – od 645 do ponad 700 tys. zł, w zależności od oferty. Łącznie ponad 2,1 mln zł. W tym przypadku nie ma mowy o unieważnionych przetargach ani o brakujących środkach. Pieniądze są, procedury idą naprzód, a harmonogram jest realizowany.

INTERIA ujawnia: Kraków wyda ponad 1,5 mln zł na miejską gazetkę promującą prezydenta Miszalskiego – Puls Krakowa

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry