Przeciwko planom budowy drogi ekspresowej S7 z Krakowa do Myślenic protestują mieszkańcy całego południa Krakowa oraz gmin Mogilany, Siepraw, Świątniki Górne i Myślenice. W sobotę i niedzielę, 22 i 23 listopada, planują blokady Zakopianki – to kolejny etap walki z inwestycją, którą nazywają „planistycznym absurdem”. O tym, dlaczego społeczności południa mówią „dość”, opowiada pani Katarzyna, mieszkanka Swoszowic, zaangażowana w protest przeciwko S7. (nazwisko do wiadomości redakcji)
W sobotę i niedzielę znów protest. Tym razem blokady Zakopianki – w Gaju i Głogoczowie. Co chcecie dziś powiedzieć decydentom?
Katarzyna: Że mamy dość traktowania południowych dzielnic Krakowa i sąsiednich gmin jak pustych miejsc na mapie. Proponowane warianty drogi ekspresowej S7 wjeżdżają ludziom do ogródków, przechodzą przez osiedla, przez uzdrowisko Swoszowice, przez centra wsi. To nie jest inwestycja, to jest demolka. My nie jesteśmy przeciwni rozwojowi dróg, ale nie zgodzimy się na niszczenie domów, terenów zielonych i uzdrowiska, które jest częścią tożsamości tej części Krakowa.
Nowa „zakopianka” S7 z Krakowa do Myślenic. Ile domów pójdzie pod wyburzenia?
GDDKiA mówi, że celem jest odciążenie Zakopianki i poprawa bezpieczeństwa.
I właśnie w tym tkwi absurd. Gmina Mogilany już dziś jest przecięta Zakopianką – na pół. Teraz planuje się jej rozbudowę za ponad 600 milionów złotych, a dodatkowo dokładnie przez te same tereny chce się wcisnąć nową, sześciopasmową S7. Jakby tego było mało, trwa też procedowanie projektu nowej linii kolejowej Kraków–Myślenice, również przez Mogilany. Mamy więc drogę, kolej, obwodnicę i ekspresówkę – wszystko na jednym obszarze. To urbanistyczny koszmar, nie planowanie.
Mieszkańcy podkreślają, że to nie tylko problem hałasu czy spalin.
Tak, bo chodzi o coś więcej – o bezpieczeństwo, o życie codzienne. Warianty S7 przebiegają w bezpośrednim sąsiedztwie domów, szkół, kościołów. W Rzeszotarach, gdzie też toczy się protest, droga ma biec przy szkole podstawowej i przy cmentarzu. Wyobraża Pan sobie ciężarówki i tiry przejeżdżające pod oknami klas? W dodatku nikt nie mówi, co stanie się z ludźmi, którzy zostaną tuż przy trasie – ich domów może nie zburzą, ale będą warunki nie do życia. Ekrany, spaliny, hałas, spadek wartości nieruchomości. To wszystko odbierze sens życia w spokojnej okolicy.
Swoszowice są przecież uzdrowiskiem. Czy inwestycja rzeczywiście może zagrozić jego statusowi?
Może – i to realnie. Trzy z sześciu zaproponowanych wariantów przecinają strefy ochronne Uzdrowiska Swoszowice. Każdy z nich oznacza w praktyce utratę statusu uzdrowiska, bo przepisy są jasne: hałas, emisje, drgania, roboty ziemne – to wszystko przekreśla możliwość prowadzenia działalności leczniczej. Co więcej, geolodzy ostrzegają, że prace w tym rejonie mogą prowadzić do osuwisk i odwodnień, szczególnie w terenach pogórniczych. To nie są histerie mieszkańców, tylko konkretne opinie specjalistów.
Brzmi jak przykład chaosu inwestycyjnego.
Dokładnie. Kiedy się popatrzy na mapę, to trudno uwierzyć, że ktoś naprawdę uważa te warianty za realne. Wystarczy spojrzeć na Włosań – ma 2,5 kilometra szerokości i 4 długości. A ma przebiegać tam Zakopianka, kolej, S7 i jeszcze łącznik do trasy S52, tzw. Beskidzkiej Drogi Integracyjnej. Co zostanie z tej miejscowości? Pomnik absurdu. A przecież ten teren jest osuwiskowy – co oznacza ogromne koszty stabilizacji gruntu, które w analizach GDDKiA w ogóle nie są uwzględnione.
A jak wygląda kwestia konsultacji społecznych?
Bardzo źle. Właściwie trudno mówić o konsultacjach – GDDKiA organizuje spotkania informacyjne, w małych, trzydziestoosobowych grupach. Dla Swoszowic wyznaczono salę… kilkanaście kilometrów dalej. To jest kpina. Mieszkańcy mają miesiąc, żeby zapoznać się z dokumentacją, którą eksperci opracowywali półtora roku. Jak mamy przygotować rzetelne uwagi, jeśli nie mamy dostępu do pełnych danych ani czasu, żeby skonsultować je z niezależnymi specjalistami?
Miasto Kraków też jest przeciw.
Tak, i to od dawna. Rada Miasta już trzy razy przyjęła uchwałę sprzeciwiającą się prowadzeniu S7 przez południowe dzielnice. Gminy Mogilany, Siepraw, Świątniki Górne i Myślenice też powiedziały „nie”. To rzadki przypadek, że samorządy mówią jednym głosem. A mimo to GDDKiA idzie dalej, jakby nic się nie działo.
„S7 przez Kraków to absurd”. Mieszkańcy zarzucają prezydentowi Miszalskiemu pozory działania
Co Państwo proponują w zamian?
Najrozsądniejsze rozwiązanie to modernizacja istniejącej Zakopianki. Dobudowa pasów włączania i wyłączania, przebudowa skrzyżowań, inteligentne sterowanie ruchem. To rozwiązania stosowane w całej Europie. Tańsze, szybsze, bez potrzeby wyburzania setek domów. My nie walczymy z rozwojem, tylko z bezmyślnością.
Jakie są kolejne kroki protestu?
Dziś, 22 listopada, o godzinie 12.00 wychodzimy na przejście dla pieszych w Gaju, przy skrzyżowaniu DK7 z ulicą Wąwozową. Blokada potrwa godzinę. Jutro, w niedzielę 23 listopada, między 13.00 a 15.00 protest odbędzie się w Głogoczowie, przy restauracji La Gondola. Chcemy pokazać, że potrafimy mówić jednym głosem – Kraków, Mogilany, Świątniki, Myślenice. Bo to nie jest sprawa jednej wsi. To walka o przyszłość całego południa Krakowa.
Czego oczekujecie od władz centralnych?
Szacunku. Chcemy, by ktoś w końcu potraktował nas poważnie. Oczekujemy wycofania wariantów przebiegających przez południowe dzielnice Krakowa i gminy zamieszkałe przez tysiące ludzi. I prawdziwych konsultacji, nie spotkań dla trzydziestu osób w przypadkowych miejscach. My tu mieszkamy, płacimy podatki, wychowujemy dzieci. Dla GDDKiA to linia na mapie, dla nas – linia życia.
A jeśli te konsultacje nie przyniosą żadnego rozstrzygnięcia? Jeśli mimo sprzeciwu mieszkańców GDDKiA będzie dalej forsować swoje warianty?
Wtedy będziemy protestować dalej, coraz mocniej i coraz głośniej. Nie zatrzymamy się na blokadach. Jeśli nie zostaniemy wysłuchani, wyjdziemy z Zakopianki na A4, na rondo Matecznego, pod siedzibę GDDKiA i pod Urząd Wojewódzki. To nie jest pusta deklaracja. Mieszkańcy są zdeterminowani, bo walczą o swoje domy i o przyszłość całego południa Krakowa. Nie ma już odwrotu – jeśli państwo nie ustąpi, będziemy bronić się sami.





















