Niewidomi mają problem z komunikacją w Krakowie. Dyrektor ZTP: Wszystko jest zgodnie z przepisami

Dyrektor Łukasz Franek fot. Puls Krakowa

Niewidomi w Krakowie mają ogromne trudności z korzystaniem z komunikacji miejskiej. Dyrektor Zarządu Transportu Publicznego twierdzi, że wszystko jest zgodnie z przepisami, ale mieszkańcy domagają się realnych działań i empatii.

W poniedziałek, 29 września 2025 r. odbyła się burzliwa dyskusja na Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Krakowa. Sprawa dotyczyła problemów niewidomych mieszkańców w codziennym korzystaniu z komunikacji miejskiej. Choć Łukasz Franek – dyrektor ZTP stwierdził, że wszystkie procedury są zgodne z przepisami, w oczach radnych obecnych na komisji oraz samych zainteresowanych zabrakło tego, co najważniejsze – zwykłej ludzkiej empatii.

Niewidomy mieszkaniec Krakowa, podzielił się swoim dramatycznym doświadczeniem. Jego skarga nie dotyczyła drobiazgów, ale podstawowych barier, które każdego dnia utrudniają mu życie. Główny problem to brak reakcji kierowców autobusów na obecność osób niewidomych na przystankach. W takiej sytuacji, gdy nie można samodzielnie odczytać numeru linii, jedyną nadzieją pozostaje pomoc kierowcy lub innych pasażerów. Niestety, bardzo często takiej pomocy brakuje. Trudno wyobrazić sobie, jak stresujące jest dla osoby niewidomej ryzyko wejścia do złego autobusu w wielkim mieście. To nie tylko strata czasu, ale także ogromne poczucie zagubienia i zagrożenia. Co więcej, wielu niewidomych pracuje zawodowo, stara się funkcjonować samodzielnie i godnie. Każda bariera, jaką stawia im system, podcina skrzydła i udaremnia ich wysiłek w drodze do samodzielności. W tej sprawie mieszkaniec argumentował, że gmina nie dopełnia ustawowych obowiązków dotyczących ułatwień dla osób z niepełnosprawnościami. Z kolei dyrektor ZTP odpowiedział, że instytucja nie zamierza podejmować dodatkowych działań, skoro Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) nie wymaga konkretnych inwestycji, a kontrole nie wykazały uchybień. Taka odpowiedź, zdaniem zgromadzonych na sali, była chłodna i pozbawiona wrażliwości.

CZYTAJ TAKŻE: Madryt, Dubrownik, Turcja. 54 dni delegacji Łukasza Franka

Czy można więc usprawiedliwiać brak działań tym, że „wszystko jest zgodnie z przepisami”? Pytanie to wybrzmiewało podczas obrad komisji bardzo mocno. Bo tu nie chodzi wyłącznie o przepisy, lecz o człowieka, który potrzebuje wsparcia. Skoro istnieją procedury pomagania osobom na wózkach inwalidzkich – kierowcy schodzą, otwierają podjazd, udzielają pomocy – to dlaczego nie można wprowadzić podobnych standardów dla osób niewidomych? Choćby tak podstawowych, jak informowanie o numerze linii czy upewnianie się, że pasażer wsiada do właściwego pojazdu. Nie chodzi o skomplikowane rozwiązania techniczne, lecz o kulturę empatii i prostą procedurę wsparcia. Wystarczyłoby, aby kierowcy zostali uczuleni na potrzeby osób niewidomych i reagowali w kluczowych momentach.

Co ważne, Komisja Skarg, Wniosków i Petycji nie podzieliła zdania dyrektora ZTP. Radni, wysłuchawszy relacji mieszkańca, podkreślali fakt jak wzruszająca i poruszająca była historia którą mogli usłyszeć od wnioskodawcy, ostatecznie uznali jego skargę za zasadną i przegłosowali uchwałę w tej sprawie. To decyzja, która daje nadzieję na zmianę. Może nie od razu, ale sygnalizuje, że władze miasta nie mogą ignorować problemów osób niewidomych i zasłaniać się wyłącznie literą prawa.

Dla mieszkańca, który od dwóch lat walczy o swoje prawo do godnego korzystania z transportu publicznego, była to pierwsza realna iskra nadziei. Teraz piłka leży po stronie Zarządu Transportu Publicznego i władz miasta – czy wyciągną wnioski i wdrożą rozwiązania, które poprawią życie osób z niepełnosprawnościami, czy też pozostaną przy dotychczasowym podejściu opartym na minimalnych wymaganiach prawnych.

CZYTAJ TAKŻE: Jednokierunkowa Starowiślna. Nadchodzi rewolucja, Dzielnica I mówi „nie”

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry