Nowe biletomaty. Mieszkańcy narzekają: brak gotówki, częste awarie i wykluczenie pasażerów

W krakowskich tramwajach i autobusach nie kupimy już biletu za gotówkę. Nowe biletomaty obsługują wyłącznie płatności kartą lub urządzeniami mobilnymi. Pierwsze z nich pojawiły się pod koniec stycznia w autobusach firmy Mobilis, a obecnie montowane są także w pojazdach MPK. Do końca roku wszystkie krakowskie autobusy i tramwaje mają być wyposażone w nowe urządzenia. Choć urzędnicy przekonują, że to krok w stronę nowoczesności i wygody, pasażerowie coraz głośniej skarżą się na awarie, brak gotówki i wykluczenie części mieszkańców.

Największa zmiana dotyczy nie tylko sposobu płatności, ale także samej formy biletu. Nowe automaty nie drukują już papierowych blankietów – zakup przypisywany jest do karty płatniczej lub innego urządzenia z funkcją płatności, np. telefonu czy zegarka. Podczas kontroli pasażer nie okazuje więc biletu w tradycyjnej formie, ale przykłada do terminala kontrolera to samo urządzenie, którym zapłacił za przejazd. System, jak zapewnia Zarząd Transportu Publicznego, nie zapisuje żadnych danych osobowych – karta czy telefon pełnią jedynie rolę identyfikatora transakcji.

Władze tłumaczą, że rezygnacja z gotówki i papierowych wydruków ma praktyczne uzasadnienie. – Nowe urządzenia są mniej awaryjne, szybsze w obsłudze i nie wymagają dodatkowego serwisowania – podkreślają urzędnicy. Argumentują też, że tradycyjne automaty często się psuły, wciągały banknoty lub wymagały ciągłego uzupełniania biletów i bilonu.

„To absurd” kontra urzędowe zapewnienia

Na facebookowym profilu Platforma Komunikacyjna Krakowa (PKK) mieszkańcy pokazali inne oblicze cyfrowej rewolucji. Jeden z pasażerów opisał swoją podróż z pętli Górka Narodowa: tablica elektroniczna nie działała, biletomat odrzucał wszystkie karty, a w autobusie na trasie do Muzeum Narodowego kolejne urządzenie wyświetlało błąd. „To jest jakiś absurd” – podsumował swoją historię.

I nie był osamotniony. Pod postem pojawiły się setki komentarzy, w większości opisujących podobne problemy: niedziałające automaty, brak możliwości płatności, blokowanie kasowników podczas kontroli. „Próbowałem dwa razy – raz telefonem, raz kartą i ani razu nie zadziałało”, „Stałam z biletem papierowym w ręku, ale nie mogłam go skasować, bo kasowniki były wyłączone”, „Przyjeżdżam kilka razy w roku i zawsze jakaś nowa przeszkoda” – wyliczali pasażerowie. Wielu zwracało uwagę, że system szczególnie uderza w osoby starsze i turystów, którzy nie korzystają z aplikacji ani płatności mobilnych.

Zarząd Transportu Publicznego odpowiada, że automaty w pojazdach są tylko „kanałem uzupełniającym”, a pasażer powinien kupić bilet wcześniej – w aplikacji, kiosku czy automacie stacjonarnym. Urzędnicy wielokrotnie zapewniali, że nowe urządzenia są mniej awaryjne, szybsze i wygodniejsze niż ich papierowe poprzedniki. Jednak skala i treść wpisów pokazują, że dla wielu pasażerów to nie potwierdzenie wygody, ale źródło codziennych problemów.

TYM ŻYJE KRAKÓW: Od dzisiaj podwyżka za śmieci. Sprawdziliśmy jakie ulgi przewidziało miasto?

Nowy system – według pasażerów – nie tyle ułatwia, co wyklucza. – „Kupowanie biletów w apkach jest równoznaczne z obowiązkiem posiadania smartfona. A nie ma przecież prawa nakazującego jego posiadanie. To zabiera wolność wyboru” – pisał jeden z mieszkańców.Inni zwracali uwagę, że dotyczy to szczególnie osób starszych. – Babcia nie poradzi sobie z aplikacją ani z płatnością telefonem, a nie wszyscy mają kartę bankową – tłumaczyła jedna z krakowianek. Kolejna dodawała: – „Powiedz to turystom, którzy przyjeżdżają tu tylko na weekend i nagle dowiadują się, że nie kupią papierowego biletu u kierowcy. Absurd”. ZTP na takie zarzuty odpowiada, że bilety można kupić w kilkunastu aplikacjach mobilnych, a także w automatach stacjonarnych. Problem w tym, że – jak zauważają mieszkańcy – automaty na przystankach również bywają niesprawne, a w wielu kioskach papierowych biletów już nie ma.

Awaria i kontrola – pasażer na przegranej pozycji?

Jeszcze więcej kontrowersji budzi sytuacja awarii biletomatów w pojazdach. – „Wsiadam do autobusu, chcę kupić bilet, a tu komunikat ‘trwa kontrola biletów’. Kasowniki poblokowane, kobieta za mną ma papierowy bilet, ale nie da się go skasować. Awantura gotowa” – opisywał mieszkaniec Krakowa. Co na to władze? Zgodnie z regulaminem, awaria automatu nie uprawnia do bezpłatnego przejazdu. Kontrolerzy mogą więc nałożyć opłatę dodatkową na osobę, która wsiadła bez biletu i nie mogła go kupić w pojeździe. – „Przecież w takiej sytuacji powinno być jasno zapisane, że pasażer nie odpowiada za awarię systemu. To nie my zawiniliśmy” – odpowiadają mieszkańcy. ZTP wskazuje, że pasażer w takiej sytuacji powinien skorzystać z innych kanałów sprzedaży – np. aplikacji bankowej. – „Powiedz to starszej osobie, która nie ma smartfona” – ripostowali internauci.

„Spokojnie, kara za brak biletu będzie wypisana analogowo” – żartował jeden z komentujących. Inny dodawał: – „To nie absurd, a ułatwienia technologiczne, by nam żyło się lepiej”. Wielu porównywało sytuację do filmów Barei, a ktoś podsumował krótko: „ZTP w pigułce”. Nie brakowało też odniesień do innych miast. – „We Lwowie zawsze można kupić bilet u kierowcy, płacąc gotówką. Dlaczego u nas nie?” – pytała jedna z pasażerek. W odpowiedzi inny użytkownik zauważył, że w Krakowie takie rozwiązanie tylko spowodowałoby jeszcze większe opóźnienia.

„Bilety powinny być powszechnie dostępne – teraz są tylko dla wybranych” – stwierdził jeden z mieszkańców, a ta opinia najlepiej zamyka dyskusję.

Tymczasem niedawno Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przyznał, że podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej może być nieunikniona. I choć decyzja jeszcze nie zapadła, ton wypowiedzi nie pozostawia złudzeń: miasto szykuje się na trudne budżetowo miesiące.

.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry