„O przyszłości naszego szpitala dowiadywaliśmy się z opóźnieniem, często z mediów” (ROZMOWA PULSU)

– Nie jesteśmy przeciwnikami powstania Instytutu. Chcemy jedynie znać zasady, na jakich ma on funkcjonować, i mieć realny wpływ na decyzje dotyczące przyszłości naszego szpitala – podkreślają organizacje związkowe działające w Szpitalu Miejskim Specjalistycznym im. Gabriela Narutowicza w Krakowie, reprezentujące stronę społeczną placówki. W piśmie z 21 lipca pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej poinformował, że dalsze prace nad utworzeniem Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego będą prowadzone w pierwszej kolejności wyłącznie w oparciu o 5 Wojskowy Szpital Kliniczny. W rozmowie z Pulsem Krakowa przedstawiciele strony społecznej opowiadają o kulisach prowadzonych rozmów, swoich postulatach oraz obawach pracowników dotyczących przyszłości placówki.

Redakcja Puls Krakowa: Kiedy i w jaki sposób dowiedzieli się Państwo o planach połączenia obu szpitali? W oświadczeniu wyslanym do mediów wskazują Państwo, że przez blisko pół roku rozmowy toczyły się bez wiedzy pracowników – jak wyglądało to z Państwa perspektywy?

Organizacje związkowe Szpitala im. Gabriela Narutowicza: Pierwsze sygnały o możliwym zacieśnieniu współpracy między naszym Szpitalem a 5 Wojskowym Szpitalem Klinicznym pojawiły się jesienią 2025 r. — w przekazach medialnych, a nieformalnie także w rozmowach na korytarzach. Środowisko medyczne w Krakowie jest ze sobą powiązane, więc nasi pracownicy słyszeli od znajomych ze szpitala wojskowego, że „coś się dzieje”. Nie było w tym jednak żadnych konkretów, a przede wszystkim nie było mowy o tworzeniu nowego podmiotu. 28 stycznia 2026 r. podpisano porozumienie o współdziałaniu obu szpitali.

O konkretach — czyli o planie utworzenia MWIM-PIB — załoga dowiedziała się dopiero 8 czerwca 2026 r., na spotkaniu z władzami miasta i przedstawicielami 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego. Treść Listu intencyjnego z 22 maja 2026 r. poznaliśmy 11–12 czerwca, w znacznej mierze z relacji medialnych; pełny tekst dokumentu otrzymaliśmy od organu tworzącego dopiero po złożeniu formalnego wniosku 15 czerwca 2026 r.

Z perspektywy załogi wygląda to więc tak: o kierunkowych decyzjach dotyczących przyszłości miejsca,w którym pracujemy, dowiadywaliśmy się z opóźnieniem i częściowo z mediów, a nie od organu tworzącego. Nie formułujemy tego jako zarzutu wobec konkretnych osób — opisujemy stan faktyczny, który do dziś utrudnia merytoryczne włączenie się w prace koncepcyjne. Konsultacje mają sens wtedy, gdy prowadzi się je na etapie projektowania rozwiązań, a nie po zapadnięciu decyzji kierunkowych.

Czy w którymkolwiek momencie procesu mieli Państwo poczucie, że strona społeczna ma realny wpływ na kształt planowanego połączenia? Jeśli nie, co o tym zadecydowało?

Na początku słyszeliśmy zapewnienia: że pracownicy będą chronieni, że szpital wojskowy dynamicznie się rozwija i będzie potrzebował więcej kadry, więc nikt nie straci pracy, a ewentualne zmiany zatrudnienia będą wynikać z naturalnych odejść. Odnotowujemy też sygnały, które doceniamy — pisemne zapewnienie p.o. Prezydenta Miasta Krakowa z 18 czerwca 2026 r., że proces nie dojdzie do skutku bez akceptacji pracowników, oraz wezwanie do wskazania naszych przedstawicieli do zespołu opiniującego. Przedstawicieli wskazaliśmy niezwłocznie.

Dokumenty pokazały jednak obraz odmienny od zapewnień. Reakcja na nasze merytoryczne postulaty pokazała jednak, że aktywna rola strony społecznej nie była w tym procesie od początku zakładana. Odnieśliśmy wrażenie, że oczekiwano od nas przede wszystkim akceptacji, a nie merytorycznego udziału w wypracowywaniu rozwiązań.

Najdobitniej pokazuje to pismo z 21 lipca 2026 r., podpisane przez Pełnomocnika Ministra Obrony Narodowej. Czytamy w nim, że MON „mając na względzie wszelkie uwagi, spostrzeżenia i zastrzeżenia Strony Społecznej i radnych Miasta Krakowa (…) zdecydował się na tworzenie Instytutu w pierwszej kolejności tylko w oparciu o zasoby Szpitala Wojskowego”, a także że „nie jest w tej chwili uzasadnione (…) włączanie innychinteresariuszy w proces prac nad ustawą szczególną”. Do tego dochodzi fakt, że zespół opiniujący, do którego wskazaliśmy przedstawicieli, do dziś nie został powołany.

Naszą rolą do tej pory było raczej reagowanie na gotowe rozstrzygnięcia niż współtworzenie ich od podstaw.

W oświadczeniu piszecie, że nie jesteście przeciwnikami powstania Instytutu. Które postulaty są absolutnie kluczowe, a z których byliby Państwo gotowi zrezygnować podczas negocjacji?

Kluczowa i nienegocjowalna jest jedna rzecz: musimy poznać koncepcję organizacyjną planowanego Instytutu oraz treść projektu specustawy. To nie jest postulat płacowy ani przywilej — to warunek jakiejkolwiek świadomej rozmowy. Pytamy, co stanie się z oddziałami, które w obu szpitalach się dublują, oraz z działami administracji. Nie uważamy, by pytanie o to było roszczeniowe.

Drugim elementem, z którego nie zrezygnujemy, jest zapisanie Pakietu Gwarancji Pracowniczych w przepisach przejściowych specustawy. W naszym Szpitalu nie obowiązuje zakładowy układ zbiorowy pracy. Bez zapisu ustawowego pracownicy nie mają realnej ochrony. Natomiast parametry tych gwarancji są i zawsze były negocjowalne. Proponowany pięcioletni okres ochronny zgłosiliśmy wprost jako podlegający negocjacji „od zaraz” — był punktem wyjścia do rozmów, a nie ultimatum. Chcemy to powiedzieć jasno, ponieważ w przestrzeni publicznej pojawiła się sugestia przeciwna: nikt z nas nie postulował zamrożenia struktury Szpitala na pięć lat. Gwarancja zatrudnienia chroni pracownika przed zwolnieniem — nie blokuje reorganizacji, przesunięć ani rozwoju jednostki. To dwie różne rzeczy i ich mieszanie zniekształca nasze stanowisko.

Punktem odniesienia jest dla nas standard, który ustawodawca przyjął już w ustawie o konsolidacji podmiotów leczniczych z 2025 r. Nie oczekujemy więcej niż to, co państwo zagwarantowało pracownikom innych konsolidowanych placówek. Dodamy jedno zastrzeżenie: konkretne zapisy uzgadniamy przy stole, a nie za pośrednictwem mediów. Do tego stołu jednak nikt nas dotąd nie zaprosił.

Co planowane połączenie może oznaczać dla pacjentów? Czy widzą Państwo ryzyko ograniczenia dostępności leczenia lub zmian w funkcjonowaniu poszczególnych oddziałów?

Zastrzegamy uczciwie: jesteśmy organizacjami związkowymi, a nie ekspertami od organizacji ochrony zdrowia. Odpowiadamy z perspektywy personelu, sygnalizując ryzyka, a nie formułując prognozy. Rzetelna ocena nie jest dziś możliwa, ponieważ nie znamy koncepcji organizacyjnej Instytutu — i to jest sedno problemu. Nie zakładamy złych intencji. Gdyby plany przedstawiono otwarcie, można by prowadzić konkretną rozmowę — na przykład o tym, jak zamierza się poukładać oddziały o tym samym profilu i które zakresy świadczeń mogą zostać zmienione lub rozszerzone. Takiej rozmowy zabrakło, a to właśnie ona pozwoliłaby ocenić skutki dla pacjentów.

Musimy jednak zaznaczyć, że przedłużająca się niepewność organizacyjna już teraz obciąża zespoły. Jeśli doświadczeni pracownicy zaczną odchodzić do stabilniejszych podmiotów, odbudowa kadr — przy ogólnokrajowym deficycie personelu medycznego — potrwa lata. To argument za szybkim zawarciem Pakietu Gwarancji Pracowniczych, a nie argument przeciwko Instytutowi. Nie wiemy też, czy oddziały, poradnie oraz Szpitalny Oddział Ratunkowy zachowają dotychczasowy profil, lokalizację i dostępność dla mieszkańców Krakowa. Dlatego wnosimy o wpisanie do specustawy obowiązku utrzymania profilu i dostępności świadczeń przez okres nie krótszy niż pięć lat od dnia połączenia oraz sprawozdawczości wobec Rady Miasta Krakowa.

Ochrona miejsc pracy i ochrona ciągłości leczenia są w tym przypadku tą samą sprawą — szpital to przede wszystkim ludzie, którzy w nim pracują.

W oświadczeniu zwracają Państwo uwagę, że również 5 Wojskowy Szpital ma trudną sytuację finansową. Dlaczego uważają Państwo, że ten argument jest tak istotny?

Nie oceniamy zarządzania 5 Wojskowym Szpitalem Klinicznym — to nie jest nasz mandat i nie zamierzamy w to wchodzić. Przywołujemy wyłącznie dokument urzędowy sporządzony przez sam ten podmiot: Raport o sytuacji ekonomiczno-finansowej za 2025 r., przygotowywany na podstawie art. 53a ustawy o działalności leczniczej. Wynika z niego strata netto w wysokości 25,44 mln zł wobec dodatniego wyniku 269 tys. zł rok wcześniej, przy stracie na sprzedaży pogłębionej do 53,54 mln zł.

Dlaczego to dla nas ważne? Ponieważ w debacie publicznej utrwalił się obraz konsolidacji jako jednostronnego ratunku dla zadłużonego Szpitala Narutowicza. Skoro jednak pod istotną presją finansową funkcjonują obydwa podmioty, teza o „jedynym ratunku” jest uproszczeniem — i rodzi uzasadnione pytanie, w jaki sposób połączenie dwóch obciążonych jednostek ma tę sytuację poprawić. Nie jest to argument przeciwko Instytutowi — przeciwnie. To argument za tym, żeby gwarancje pracownicze, ciągłość świadczeń i zabezpieczenie majątku zapisać wprost wspecustawie, a nie pozostawiać ich praktyce nowego, obciążonego finansowo podmiotu.

Jak dziś wygląda atmosfera w szpitalu? Czego najbardziej boją się lekarze, pielęgniarki i pozostali pracownicy?

Atmosfera jest napięta, ale źródłem tego napięcia nie jest sam Instytut ani obawa przed zmianą. Personel szpitala zna zmiany organizacyjne i potrafi sobie z nimi radzić. Źródłem jest niepewność i sposób prowadzenia komunikacji. Ludzie pytają o rzeczy bardzo konkretne: czy mój oddział będzie istniał, czy moje stanowisko się zdubluje, na jakich warunkach będę zatrudniony po połączeniu, co z moim stażem i uprawnieniami. Na żadne z tych pytań nie mamy dziś odpowiedzi, ponieważ nie mamy dokumentów. Dodatkowym obciążeniem są pojawiające się w przestrzeni publicznej sugestie, jakoby to załoga miała opóźniać projekt — podczas gdy do stołu negocjacyjnego nikt jej dotąd nie zaprosił.

Chcemy jednak wyraźnie powiedzieć jedno: nie przekłada się to na opiekę nad pacjentem. Oddziały pracują normalnie, a personel wykonuje swoją pracę równie rzetelnie jak przed rozpoczęciem tego procesu.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry