Opublikowano film z prezydentem Krakowa w pubie

źródło: Puls Krakowa

W internecie pojawiło się nagranie przedstawiające Aleksandra Miszalskiego myjącego podłogę mopem w jednym z krakowskich pubów. Film został opublikowany przez dziennikarza Janusza Życzkowskiego.

Nagranie zostało opublikowane w czwartek o godzinie 9 przez Janusza Życzkowskiego, dziennikarza Telewizji Republika. We wpisie w mediach społecznościowych poinformował, że zajmuje się tematem referendum w Krakowie i w związku z tym otrzymał nagranie przedstawiające prezydenta w pubie. „Zajmuję się referendum w Krakowie. Odzywają się ludzie. Dostałem taki film. Po tańcu na dachu, teraz pan Aleksander z mopem w knajpie. Godna podziwu konsekwencja” – napisał. Na wideo widać Aleksandra Miszalskiego, który myje mopem podłogę, a w tle słychać kobiecy głos żartobliwie oferujący „15 złotych za godzinę i dwa darmowe piwa” oraz komentujący: „ale sprząta pięknie”.

Nagranie udostępnił również radny Michał Drewnicki. Pod filmem radny napisał: „MUSICIE TO ZOBACZYĆ. Dziennikarz Janusz Życzkowski zamieścił na portalu X film, w którym pijana osoba zamiata mopem podłogę. Problem w tym, że z wyglądu przypomina prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Nosi również takie same buty (zdjęcie w komentarzu). Co Wy myślicie?” Sam radny po kilku godzinach usunął swój wpis. Wyjaśnił, że nie chciał dalej podtrzymywać sporu wywołanego wokół nagrania i woli prowadzić kampanię referendalną w oparciu o argumenty dotyczące działań prezydenta.

– Przekonaliście mnie po prostu. Może był śmieszny, może dotyczył osoby publicznej, ale jednak była to sfera prywatna, która nie oddziałuje na publiczną, więc nie będę tego publikował – napisał radny.

Po południu o nagranie zapytano Aleksandra Miszalskiego podczas konferencji prasowej. Prezydent stwierdził, że filmu nie widział i nie zamierza go oglądać. Dodał, że jeśli jest to nagranie z jego czasu prywatnego, nie uważa za właściwe komentowanie go publicznie. Podkreślił również, że nie wie, czy materiał jest prawdziwy, a wykorzystywanie prywatnych nagrań w sporze politycznym – jak powiedział – nie powinno być elementem rozmowy o sprawach miasta.

Od materiału zdystansował się natomiast inicjator referendum, Jan Hoffman. W rozmowie z krakowską „Wyborczą” powiedział: „Nie mam z tą publikacją nic wspólnego. Nie umieszczałem tego filmiku. Nie podoba mi się to, co na nim widzę, ani to, że trafił on do sieci. Wystarczającym uzasadnieniem do przeprowadzenia referendum jest to, co prezydent robi w godzinach pracy, w ramach wykonywania swoich obowiązków – mówi Jan Hoffman dla „Wyborczej”.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry