„Pacjent wybiera”. W Szpitalu Uniwersyteckim pacjent decyduje o swoim menu (ROZMOWA PULSU)

Jeszcze kilka lat temu szpitalne jedzenie było tematem żartów i narzekań. Dziś w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim pacjenci mogą wybierać między dwiema wersjami obiadu, a w planach są też śniadania i kolacje do samodzielnego komponowania. Na talerzach pojawiają się nie tylko klasyczne kotlety i zrazy, ale też tapioka, bataty czy pasztety warzywne. Czy to oznacza, że szpital w Prokocimiu staje się wzorem dla innych placówek w Polsce? O programie „Pacjent wybiera” opowiada rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, Maria Włodkowska.

Skąd wziął się pomysł, aby pacjenci mogli sami wybierać posiłki podczas pobytu w szpitalu?

Maria Włodkowska: Program „Pacjent wybiera” to wyraz nowych możliwości, trendów w ochronie zdrowia i potrzeb Pacjentów. Szpital Uniwersytecki w Krakowie to pierwszy szpital w Małopolsce i tak naprawdę jeden z zaledwie dwóch w całym kraju, który bierze udział w tym pilotażowym programie. To inicjatywa, która zmienia sposób myślenia o żywieniu szpitalnym i nie tylko daje możliwość wyboru posiłków, ale w rzeczywistości daje pacjentowi poczucie wpływu, sprawczości i podmiotowości. Pacjent przez to, że może wybrać to, co zje w danym dniu na obiad, odzyskuje poczucie głosu, prawo do wypowiedzenia swoich preferencji, poczucie sprawczości. Czuje, że jego zdanie jest ważne, że ktoś bierze pod uwagę to, co on lubi, czego by chciał. Zdecydowanie poprawia się jego samopoczucie w tym mocno zinstytucjonalizowanym systemie ochrony zdrowia.

Jak wygląda to w praktyce – w jaki sposób pacjent decyduje, co zje następnego dnia?

Program polega na wyborze przez pacjenta jednej z dwóch proponowanych w danym dniu opcji obiadowych. Te opcje są serwowane w ramach przepisanej przez lekarza przy przyjęciu do szpitala dla pacjenta diety. A takich diet w Szpitalu Uniwersyteckim mamy aż trzynaście – są diety ubogoresztkowe, lekkostrawne, wegetariańskie, bez laktozy, z łatwo przyswajalnymi węglowodanami czy podstawowe.

Pacjent dokonuje wyboru pisemnie,  na specjalnej ankiecie, którą otrzymuje od oddziałowego dietetyka. W momencie, gdy jest to pobyt tygodniowy, pacjent otrzymuje ankietę na cały tydzień i wybiera, co w danym dniu chciałby zjeść. A jeżeli pobyt jest krótszy, wówczas każdego dnia wybiera z ankiety jednodniowej.

Burgery roślinne, pasztety warzywne czy tapioka – to brzmi naprawdę nowocześnie. Jak pacjenci reagują na takie propozycje?

Staramy się, aby jedzenie dla pacjentów było nie tylko odżywcze i pełnowartościowe, ale żeby było również ciekawe, zachęcało do jedzenia, pobudzało apetyt i po prostu było smaczne. I to nie jest tak, że stawiamy tylko na nowości – czyli bataty, tapiokę czy egzotyczne owoce jak awokado i figi. Myślimy natomiast, że takie nowinki kulinarne wprowadzają nieco urozmaicenia do diety naszych pacjentów, a może skłonią ich do poszukiwania później własnych smaków.

Pacjenci reagują bardzo dobrze – coraz częściej słyszymy, że jedzą tutaj jak w restauracji albo na wczasach, a niektórzy pytają nawet, co zrobić, żeby taką dietę zabrać ze sobą do domu. To dla nas najlepsza rekomendacja.

A co z osobami, które wolą tradycyjne smaki – czy w menu znajdą się też dobrze znane dania, jak kotlet schabowy czy zrazy?

To oczywiście nie jest tak, że odchodzimy całkowicie od tradycyjnej kuchni polskiej, bo absolutnie nie. Stawiamy jak najbardziej na kuchnię polską, na polskie smaki – więc mamy i kotlety, i zrazy, i rosół, i tradycyjny krupnik. Mamy nadzieję, że każdy z pacjentów, zarówno ten poszukujący nowości w jadłospisie, jak i ten ceniący sobie tradycję, będzie zadowolony.

Dzienna stawka na wyżywienie to 54 zł. Jak udaje się w tej kwocie przygotować coś jednocześnie smacznego i zdrowego?

Jak najbardziej jest to kwota, która pozwala – czego jesteśmy żywym dowodem – gotować smacznie, zdrowo, kolorowo, pełnowartościowo i przede wszystkim inaczej niż pacjenci byli przyzwyczajeni przez ostatnich kilkanaście lat.

Jedzenie szpitalne zawsze było stawiane jako wzór negatywny: „tak nie jemy, tak nie gotujemy”. My chcemy przełamać ten pogląd i myślę, że już teraz się nam to udało. Nasze posiłki są smaczne, pacjenci są zadowoleni i często mówią, że niechętnie będą wychodzić, bo jedzą tutaj jak w restauracji.

W jakim stopniu wybór posiłków może poprawić samopoczucie pacjenta i ułatwić mu powrót do zdrowia?

To poczucie, że ktoś bierze pod uwagę nasze preferencje, ma duże znaczenie psychologiczne. Pacjent, który może wybrać, co zje, czuje się traktowany podmiotowo, a nie przedmiotowo. Dzięki temu ma lepsze samopoczucie, czuje się bardziej „u siebie” i z większym zaufaniem podchodzi do całego procesu leczenia.

Czy można powiedzieć, że Szpital Uniwersytecki wyznacza teraz nowy standard, który może zostać wprowadzony w innych placówkach w Polsce?

Zdecydowanie możemy powiedzieć, że Szpital Uniwersytecki wyznacza nowe standardy – i to nie tylko w żywieniu. Skoro chcemy być liderem, to również wzięliśmy się za żywienie i mamy nadzieję, że inne placówki pójdą naszym śladem.

Jakie kolejne zmiany w zakresie żywienia planują Państwo w najbliższych latach?

W ciągu najbliższych miesięcy będziemy chcieli, by pacjent wybierał już nie tylko opcję obiadową, tak jak to jest do tej pory, ale również śniadania i kolacje. Chcemy, aby pacjent miał jeszcze większy wpływ na to, co je – bo wierzymy, że to po prostu działa na jego korzyść.

WARTO PRZECZYTAĆ: Fotowoltaika na torach tramwajowych w Nowej Hucie (ROZMOWA PULSU)

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry