Patriotyzm na parkometrze

W Krakowie wszystko ma swoją cenę – nawet miłość do ojczyzny. 11 listopada, w dzień, gdy Polacy przypinają kotyliony i śpiewają „Mazurka Dąbrowskiego”, kierowcy w stolicy Małopolski będą mogli uczcić Święto Niepodległości w sposób wyjątkowo krakowski: wrzucając monetę do parkometru.

Zarząd Dróg Miasta Krakowa przypomina, że tego dnia Obszar Płatnego Parkowania działa jak w każdy zwykły wtorek. Patriotyzm patriotyzmem, ale porządek finansowy musi być zachowany. Wolne od opłat są co prawda niedziele i kilka innych dni, w których – jak wynika z rozporządzenia – samochody mogą odpocząć. Wśród nich znajdziemy Boże Narodzenie, Wszystkich Świętych i Wielkanoc. Ale Święto Niepodległości? Nie, to zbyt świeckie, zbyt ruchliwe i – najwyraźniej – zbyt dobre, by oddać je kierowcom za darmo.

Trudno się dziwić. Kraków to miasto tradycji, a jedną z nich jest konsekwentne utrzymywanie płatnych parkingów w sytuacjach, gdy większość Polaków świętuje coś zupełnie innego. Można by powiedzieć, że to przejaw miejskiego pragmatyzmu: skoro w tym dniu wielu wyruszy do centrum na uroczystości, defilady i marsze, dlaczego nie połączyć ducha narodowego z duchem budżetowym?

Bo przecież budżet miasta też potrzebuje niepodległości – od deficytu. Zwłaszcza że finanse Krakowa wyglądają coraz mniej romantycznie. Puls Krakowa podaje, że na koniec 2024 roku zadłużenie miasta sięgnęło 6,84 mld zł, a w 2025 roku – wskazuje prognozy – ma przekroczyć 7,5 mld zł. Koszt obsługi tego długu to już setki milionów złotych rocznie, środki które „mogłyby trafić na inwestycje, lecz pochłaniają je odsetki”.

TYLKO U NAS: Co się stanie, gdy dług Krakowa przekroczy 9,5 miliarda złotych?
Niektórzy kierowcy zapewne zapomną o obowiązujących opłatach, uznając, że dzień z biało-czerwonymi flagami to automatycznie dzień wolny od wszystkiego. A potem zdziwią się, widząc na szybie żółty bilecik przypominający, że patriotyzm w Krakowie nie zwalnia z obowiązku uiszczania należności.

Warto więc pamiętać: gdy 11 listopada o 11:11 ruszy hymn na Rynku Głównym, a tłum zaśpiewa o „ziemi, skąd nasz ród”, parkometry również będą czujnie stały na straży miejskiego interesu. One też, można powiedzieć, służą Polsce – choć raczej tej samorządowej, lokalnej, opartej na twardym rachunku ekonomicznym.

Nie ma w tym złośliwości – w końcu krakowska władza po prostu dba, by duch niepodległości nie przysłonił ducha rachunkowości. Można więc spokojnie świętować, tylko nie zapomnijcie: bilecik parkingowy to także symbol obywatelskiego obowiązku.

TYLKO U NAS: Trzynasty pełnomocnik Aleksandra Miszalskiego. Kraków mnoży etaty

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry