Po serii incydentów podczas zbiórki podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa, członkowie komitetu referendalnego złożyli zawiadomienie do prokuratury. Podczas konferencji prasowej przed Prokuraturą Rejonową Kraków–Krowodrza wezwali Aleksandra Miszalskiego do jasnego stanowiska wobec agresji. – Możemy się różnić, ale nie może być przyzwolenia na przemoc – apelował Jan Hoffman.
W poniedziałek, 9 lutego przed wejściem do Prokuratury Rejonowej Kraków–Krowodrza przy ul. Mogilskiej pojawili się przedstawiciele obywatelskiej inicjatywy referendalnej. Złożyli zawiadomienie dotyczące incydentu, który – ich zdaniem – wyczerpuje znamiona przestępstwa przeciwko referendum.
To nie jest sprzeczka sąsiedzka ani kłótnia o poglądy. To realne utrudnianie czynności referendalnych chronionych przez prawo – mówił radca prawny Rafał Zontek, pełnomocnik komitetu.
Zdarzenie miało mieć miejsce dzień wcześniej w parku im. Wincentego à Paulo. Według relacji Marka Stobierskiego, jeden z wolontariuszy został zaatakowany słownie i fizycznie przez starszego mężczyznę w pobliżu kościoła przy ul. Misjonarskiej – Był agresywny, popychał mojego kolegę, później także mnie. Krzyczał na osoby, które chciały się podpisać. Gdy zadzwoniłem na numer 112 i zorientował się, że sytuacja jest nagrywana, oddalił się – relacjonował Stobierski. Pełnomocnik komitetu wskazywał, że zbieranie podpisów pod referendum nie jest zwykłą aktywnością uliczną, lecz formalnym procesem objętym ochroną prawną – To nie jest happening ani akcja towarzyska. To czynność sformalizowana, prowadzona w trybie przewidzianym przez prawo i objęta ochroną – zarówno w aspekcie administracyjnym, jak i karnym – mówił Zontek.
Atak na wolontariusza zbierającego podpisy pod referendum (Video) – Puls Krakowa
Prawnik przytoczył przepisy kodeksu karnego o ochronie wyborów i referendów. – Kto utrudnia przebieg referendum, podlega odpowiedzialności. To nie wymaga prywatnego aktu oskarżenia – to sprawa ścigana z urzędu – zaznaczył. Zontek przyznał też, że nie wszystkie przypadki zgłaszane są do organów ścigania. – Wczoraj pod Arką w Nowej Hucie zostałem zwyzywany. Nie zgłaszam takich rzeczy, bo w przestrzeni publicznej można usłyszeć wiele. Ale jeśli dochodzi do fizycznej agresji, reagujemy – dodał.

Podczas konferencji padł publiczny apel do prezydenta miasta. Jan Hoffman, lider komitetu referendalnego, zwrócił się bezpośrednio do Aleksandra Miszalskiego – Kilka miesięcy temu pan prezydent mówił dużo o hejcie i potrzebie jego powstrzymania. Proszę, by ten apel został powtórzony – i by skierował go pan dziś do swoich zwolenników – Możemy się spierać, nie zgadzać, prowadzić kampanię. Ale nie może być miejsca na agresję wobec ludzi, którzy korzystają z przysługujących im praw obywatelskich – dodał.

Do sprawy odniosła się również Komenda Miejska Policji w Krakowie, która opublikowała komunikat w mediach społecznościowych – Analizujemy już przedmiotowe materiały wideo pod kątem oceny prawnokarnej i ewentualnego podejmowania dalszych czynności – poinformowano. Policja zapewniła, że reaguje na wszystkie zdarzenia mogące nosić znamiona łamania prawa.
Koalicja Obywatelska szuka następcy Miszalskiego. W kuluarach krąży lista nazwisk – Puls Krakowa
Zawiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa oraz Rady Miasta wpłynęło do Komisarza Wyborczego 27 stycznia 2026 roku. Inicjatorzy mają 60 dni na zebranie co najmniej 10 proc. podpisów mieszkańców uprawnionych do głosowania – w Krakowie to 58 356 osób. Termin złożenia wniosku mija 30 marca 2026 roku.





















