Każdy, kto padł ofiarą gwałtu, potrzebuje natychmiastowej pomocy – medycznej, psychologicznej i prawnej. Ale w Polsce wciąż nie ma jasnego systemu, który by to gwarantował. Ofiary często trafiają do szpitala, gdzie słyszą, że nie wiadomo, kto zapłaci za badania i leki. W wielu placówkach nie ma też procedur dotyczących zabezpieczenia przed zakażeniem HIV czy HPV. W praktyce oznacza to, że osoba po gwałcie musi sama szukać pomocy i dowiadywać się, gdzie i za co może zapłacić.
Radni Nowej Lewicy chcą to zmienić. Przygotowali projekt rezolucji, w której samorząd apeluje do Ministra Sprawiedliwości o uruchomienie pilotażowego programu pomocy medycznej dla osób doświadczonych przemocy seksualnej. Pomoc miałaby być finansowana z Funduszu Sprawiedliwości – państwowego funduszu, z którego obecnie pokrywa się m.in. wsparcie dla ofiar przestępstw i zakup sprzętu dla służb ratunkowych.
Jak tłumaczy radna Joanna Hańderek, która zgłosiła projekt do porządku obrad, chodzi o elementarną reakcję państwa na dramatyczne sytuacje, które wymagają natychmiastowej pomocy. – Nie możemy udawać, że temat gwałtów nas nie dotyczy. To się dzieje codziennie. Osoba, która doświadcza przemocy seksualnej, nie powinna być zmuszana do szukania pomocy po omacku. Lekarze muszą mieć procedury, a szpitale – pieniądze, żeby działać natychmiast – mówi radna.
Program, o który wnioskuje Nowa Lewica, miałby umożliwić ofiarom gwałtów natychmiastowe otrzymanie leków zapobiegających zakażeniom (m.in. HIV i HPV), wykonanie badań oraz uzyskanie pomocy ginekologicznej – wszystko w jednym miejscu, najlepiej na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. I bez konieczności pytania, kto za to zapłaci.
Zdaniem radnych państwo powinno wziąć odpowiedzialność za podstawowe bezpieczeństwo medyczne osób po gwałcie, a nie zostawiać ich samych z problemem. To – jak tłumaczą – nie kwestia nowych przepisów, tylko praktyki: pomocy, która działa od razu, a nie po tygodniach i po serii formalności.
Propozycja nie jest oderwana od rzeczywistości. W maju 2024 roku Unia Europejska przyjęła nową dyrektywę, która nakazuje wszystkim państwom członkowskim zapewnienie ofiarom przemocy seksualnej bezpłatnej, całodobowej pomocy medycznej. W dokumencie zapisano, że ofiary mają mieć szybki dostęp do lekarza, badań i leczenia – także w zakresie zdrowia reprodukcyjnego – niezależnie od tego, czy są ubezpieczone i czy zgłosiły sprawę policji.
TYLKO U NAS: „Czujemy się odpowiedzialni za to miejsce”. Jak zmieni się Dolnych Młynów (ROZMOWA PULSU)
Polska tej dyrektywy jeszcze nie wdrożyła. Oznacza to, że wciąż nie obowiązują przepisy, które zobowiązywałyby szpitale do udzielania takiej pomocy i refundowania kosztów. Dlatego radni proponują, by zacząć od pilotażu – programu próbnego, który pokaże, jak taki system mógłby działać w praktyce.
W uzasadnieniu projektu podkreślono, że taki program pozwoli sprawdzić, jak unijne przepisy pomagają osobom doświadczającym przemocy i jak można zorganizować opiekę tak, by ograniczyć stres, traumę i biurokrację. W praktyce oznacza to, że ofiara miałaby prawo do kompleksowej pomocy w jednym miejscu – od badań, przez leki, po opiekę ginekologiczną i profilaktykę chorób zakaźnych.
W projekcie znalazły się też konkretne propozycje. Radni chcą, by minister sprawiedliwości ogłosił specjalny nabór dla szpitali, które chciałyby wziąć udział w programie. Placówki mogłyby ubiegać się o finansowanie z Funduszu Sprawiedliwości, a procedury miałyby być uproszczone. Zapisano również, że każdy szpital pełniący dyżur powinien być zobowiązany do pełnego zabezpieczenia osoby pokrzywdzonej przed skutkami zdrowotnymi po gwałcie.
W uzasadnieniu przypomniano, że już dziś obowiązujące prawo daje taką możliwość. Artykuł 43 §8 Kodeksu karnego wykonawczego wprost wskazuje, że środki z Funduszu Sprawiedliwości mogą być przeznaczone na pomoc medyczną dla osób pokrzywdzonych przestępstwem. Nowy program nie wymaga więc zmiany ustawy ani dodatkowych wydatków z budżetu miasta. Zdaniem autorów projektu problem nie leży w braku pieniędzy, tylko w organizacji. System nie działa, bo nikt nie wziął odpowiedzialności za jego uruchomienie. Pilotaż miałby to zmienić – pokazać, że można reagować szybko i skutecznie, bez przerzucania winy między resortami zdrowia i sprawiedliwości.
Po przyjęciu rezolucji przez radnych apel trafi do Ministra Sprawiedliwości





















