Nowy fragment trasy S7 w Krakowie miał być gotowy w poniedziałek rano. Przejazdu jednak nie było – zatrzymała go… policja. Powód? Braki w oznakowaniu. Choć asfalt leży, barierki stoją, a kierowcy od kilku dni zerkają z niecierpliwością na zamknięte wjazdy, droga wciąż czeka na oficjalne otwarcie. Wszystko wskazuje na to, że wreszcie pojedziemy nią we wtorek po południu.
Nowy, 2,6-kilometrowy odcinek S7 między węzłami Nowa Huta i Grębałów miał połączyć gotową już trasę z północną obwodnicą Krakowa. W poniedziałek rano wykonawca, inspektorzy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz policjanci sprawdzali oznakowanie. Kontrola zakończyła się decyzją o wstrzymaniu otwarcia. Jak wyjaśnia Kacper Michna z krakowskiego oddziału GDDKiA, konieczne są poprawki i uzupełnienia znaków poziomych i pionowych. Dopiero po ich wprowadzeniu droga zostanie udostępniona.
Przed każdym udostępnieniem drogi do ruchu przedstawiciele Policji i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad sprawdzają sposób ustawienia oznakowania i pomalowania odpowiednich znaków. Skończyliśmy właśnie weryfikację odcinka S7 między węzłami Grębałów i Nowa Huta i niestety, ale konieczne są w tym zakresie poprawki i uzupełnienia – wyjaśnia Kacper Michna z GDDKiA w Krakowie w rozmowie z Gazetą Krakowską
To już kolejne przesunięcie terminu. Pierwotnie zakładano, że kierowcy pojadą nową trasą w czwartek, 4 grudnia. Następnie termin przesunięto na poniedziałek rano, później na godz. 15. Ostatecznie i ten plan nie został dotrzymany. Po otwarciu kierowcy nie powinni spodziewać się pełnego komfortu jazdy. Początkowo ruch zostanie poprowadzony tylko jednym pasem w każdym kierunku. W wielu miejscach wciąż trwać będą prace wykończeniowe, a przejazd odbywać się będzie po placu budowy. Obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 60 km/h, a w miejscach tzw. przewiązek – do 40 km/h.
– Nie możemy jeszcze wpuścić ruchu na obie jezdnie. Na trasie w kierunku Warszawy, w rejonie zjazdu na ulicę Ujastek Mogilski, trwa układanie ostatnich warstw nawierzchni. Dopiero po ich zakończeniu przywrócimy wyjazd z S7 na tę ulicę. Zjazd z kolei pozostanie zamknięty jeszcze przez kilka miesięcy – informuje GDDKiA w Krakowie.
Nowy fragment to część większego projektu, który ma domknąć północno-wschodni odcinek obwodnicy Krakowa. W grudniu ubiegłego roku otwarto już 13,3 km trasy S7 od węzła Widoma do budowanego węzła Mistrzejowice, a także północną obwodnicę miasta. Wciąż trwa budowa pięciokilometrowego odcinka między Mistrzejowicami a Nową Hutą. To właśnie on połączy wszystkie fragmenty w jeden ciąg komunikacyjny, umożliwiający przejazd z autostrady A4 na północ kraju bez konieczności wjeżdżania do centrum.
Na odcinku Mistrzejowice–Nowa Huta powstaje 29 obiektów inżynierskich – mostów, estakad i wiaduktów. Dla porównania, na wcześniejszym fragmencie o długości 13,3 km jest ich 34. Prace są szczególnie skomplikowane z powodu gęstej sieci infrastruktury podziemnej. Trzeba było przełożyć instalacje wodne, gazowe, teletechniczne i energetyczne, a także dostosować projekt do istniejących torów kolejowych i tramwajowych. W dwóch miejscach powstały nawet wiadukty dla pojazdów komunikacji miejskiej.
GDDKiA zapowiada, że węzeł Mistrzejowice – kluczowy element tej inwestycji – ma zostać otwarty w drugiej połowie 2026 roku. Wtedy krakowski odcinek S7 stanie się częścią pełnego, autostradowego ringu wokół miasta.
Budowa trasy Widoma–Kraków kosztuje prawie 1,7 miliarda złotych. Inwestycję prowadzi konsorcjum firm Gulermak i Mosty Łódź, a projekt uzyskał dofinansowanie w wysokości ponad 950 milionów złotych z programów unijnych.





















