Pod petycją przeciwko planowanym podwyżkom cen biletów komunikacji miejskiej w Krakowie podpisało się już ponad 20 tysięcy mieszkańców. Dokument został złożony w magistracie przed dzisiejszą sesją Rady Miasta, podczas której radni mają zdecydować o przyjęciu nowego cennika. Proponowane zmiany są elementem projektu przedstawionego przez prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.
Zgodnie z propozycją prezydenta, nowe ceny biletów miałyby wejść w życie 2 marca 2026 roku. Projekt zakłada podwyżki zarówno biletów okresowych, jak i czasowych. Największe zmiany dotyczą biletów mieszkańca. Miesięczny bilet na wszystkie linie ma kosztować 109 zł zamiast obecnych 90 zł, natomiast bilet na jedną linię – 90 zł zamiast 64 zł. Droższy ma być także bilet półroczny, którego cena ma wzrosnąć z 470 do 565 zł.
. Jak już wcześniej opisywaliśmy na naszych łamach przy okazji projektu budżetu miasta na 2026 rok, zaplanowane środki na transport publiczny – nieco ponad miliard złotych – od początku budziły wątpliwości co do możliwości utrzymania dotychczasowej oferty przewozowej. Eksperci zwracali uwagę, że przy rosnących kosztach energii, paliwa, pracy kierowców i utrzymania taboru miasto stanie przed prostym wyborem: ograniczyć liczbę kursów albo podnieść ceny biletów. Dziś widać już wyraźnie, że wybrano drugą opcję.
TYLKO U NAS: Mniej tramwajów, więcej długu. Kraków tnie kursy, bo zaczyna brakować pieniędzy?
Pierwsze propozycje prezydenta dotyczyły przede wszystkim biletów jednorazowych i miesięcznych, czyli tych, z których korzysta największa grupa pasażerów. W przypadku biletów czasowych zaproponowano nowy układ taryfowy: 15-minutowy za 4 zł, 30-minutowy za 6 zł, 60-minutowy za 8 zł oraz 90-minutowy za 9 zł. Oznaczało to wyraźny wzrost kosztów dłuższych przejazdów – bilet 60-minutowy miał zdrożeć z 6 do 8 zł, a 90-minutowy z 8 do 9 zł. Najmocniejsza podwyżka dotyczyła jednak biletu wspólnego KMK i Kolei Małopolskich, którego cena miała wzrosnąć z 7 do 10 zł.
Jeszcze bardziej odczuwalne zmiany zaproponowano w segmencie biletów miesięcznych, szczególnie metropolitalnych. Miesięczny bilet na I strefę miał zdrożeć z 159 do 193 zł, w II i III strefie z 109 do 132 zł, a najdroższy bilet obejmujący wszystkie trzy strefy – z 199 do 241 zł. W przypadku biletów ulgowych podwyżki były proporcjonalne: miesięczny ulgowy na I+II+III strefę miał kosztować 120,50 zł zamiast 99,50 zł. Dla osób regularnie korzystających z komunikacji miejskiej oznaczało to realny wzrost kosztów dojazdów – w skali roku nawet o kilkaset złotych.
TYLKO U NAS: „Nie wpłynie to na ceny biletów”. Prezes MPK o nowych tramwajach
Teraz do tego zestawu dołączają papierowe bilety krótkookresowe, które dotąd pozostawały na uboczu największych podwyżek. Zgodnie z propozycją prezydenta papierowy bilet 24-godzinny w I strefie ma kosztować 20 zł, a w strefach I–III 25 zł. Bilet 48-godzinny zdrożeje do 40 zł, 72-godzinny do 55 zł, a tygodniowy – do 65 zł w I strefie i aż 80 zł w pełnym układzie strefowym. To wyraźny sygnał, że podwyżki obejmują już nie tylko pasażerów regularnych, ale także osoby korzystające z komunikacji miejskiej okazjonalnie – turystów, gości miasta czy mieszkańców sięgających po bilety papierowe sporadycznie.
Uzasadniając dodatkowe podwyżki papierowych biletów krótkookresowych, Aleksander Miszalski wskazuje na konieczność dofinansowania budżetu miasta i zabezpieczenia stabilnych dochodów. W dokumentach podkreślono, że korekty dotyczą wyłącznie biletów, których ceny nie zmieniały się od 1 lutego 2021 roku, a ich aktualizacja ma dostosować taryfę do obecnych warunków ekonomicznych i realnych kosztów funkcjonowania transportu publicznego.
158 tysięcy złotych nagród dla wiceprezydentów Krakowa. Kolejne w drodze? – Puls Krakowa
Zmiany w cenach biletów krótkookresowych automatycznie pociągają za sobą korektę cen Krakowskiej Karty Turystycznej. Prezydent proponuje, by stawki kart 1-, 2- i 3-dniowych zostały dostosowane do nowych cen biletów dobowych i kilkudniowych. W praktyce oznacza to, że karta 1-dniowa ma kosztować 20 zł, 2-dniowa 40 zł, a 3-dniowa 55 zł, co pozbawia ją cenowej przewagi, jaką miała dotychczas.
Jedyną zmianą działającą w przeciwną stronę jest obniżenie ceny miesięcznego papierowego biletu imiennego Mieszkańca na jedną linię z 90 do 80 zł. To jednak wyjątek, który nie zmienia ogólnego obrazu proponowanych zmian. Całość układa się w spójny scenariusz stopniowego przerzucania coraz większej części kosztów funkcjonowania transportu publicznego na pasażerów.
TYLKO U NAS: Mniej tramwajów, więcej długu. Kraków tnie kursy, bo zaczyna brakować pieniędzy?
O złożeniu podpisów w magistracie poinformował Łukasz Gibała. Jak przekazał, petycja trafiła do urzędu jeszcze przed głosowaniem Rady Miasta – Ponad 20 tysięcy mieszkańców podpisało się pod petycją przeciwko podniesieniu cen biletów i cięciom w komunikacji miejskiej. To oczywiście nie koniec, bo kolejne podpisy wciąż do nas spływają – przekazał radny. W treści petycji oraz w komentarzach mieszkańców powtarzają się zarzuty dotyczące jakości usług transportu publicznego. Wskazywane są przepełnione autobusy i tramwaje, opóźnienia, ograniczanie liczby kursów oraz brak realnej alternatywy dla samochodu. Dla wielu krakowian komunikacja miejska jest podstawowym środkiem codziennego transportu – do pracy, szkoły czy na uczelnię – dlatego planowane przez prezydenta podwyżki postrzegane są jako szczególnie dotkliwe.
Prezydent Aleksander Miszalski uzasadnia konieczność podwyżek rosnącymi kosztami funkcjonowania transportu zbiorowego oraz potrzebą jego dalszego finansowania. Według dyrektora Zarządu Transportu Publicznego nowe ceny mają przynieść miastu dodatkowe wpływy sięgające blisko 66 mln zł rocznie. Obecnie – jak wskazuje miasto – Kraków pokrywa niemal 65 proc. kosztów transportu publicznego ze środków własnych.
158 tysięcy złotych nagród dla wiceprezydentów Krakowa. Kolejne w drodze? – Puls Krakowa
Krytycy propozycji prezydenta zwracają jednak uwagę na udział wydatków na transport zbiorowy w budżecie miasta. Według danych Platformy Komunikacyjnej Krakowa na 2026 rok ma on wynosić 9,32 proc., co – w porównaniu z innymi dużymi miastami – jest poziomem niższym. Dla przeciwników podwyżek jest to argument przeciwko dalszemu przerzucaniu kosztów na pasażerów.
Dodatkowe kontrowersje wzbudza zaproponowana przez prezydenta cena rocznego biletu dla studentów. W projekcie wpisano kwotę 470 zł, mimo wcześniejszych zapowiedzi dotyczących biletu w cenie 365 zł. W kampanii wyborczej Aleksander Miszalski zapowiadał, że studenci będą mogli kupić roczny bilet za 365 złotych – symboliczną i przystępną formę wsparcia dla młodych ludzi mieszkających i studiujących w Krakowie. W jego oficjalnym programie wyborczym, wciąż dostępnym w miejskim serwisie internetowym, zapisano:
Bilet roczny dla studentów za 365 złotych. Wiele osób studiujących w Krakowie ponosi znaczne wydatki związane m.in. z edukacją, zakwaterowaniem, wyżywieniem oraz transportem. Umożliwienie studentom dostępu do komunikacji publicznej poprzez tanie bilety zredukuje częściowo obciążenia finansowe związane z dojazdami”.
Po siedemnastu miesiącach od tamtej zapowiedzi obietnica ma szansę się zrealizować – choć w zmienionej formie. W przekazanym Radzie Miasta Krakowa projekcie uchwały prezydent Miszalski zaproponował wprowadzenie biletu Mieszkańca Studenckiego Rocznego, ważnego przez 12 miesięcy w I strefie biletowej. Cena – 470 złotych, czyli o 105 zł więcej niż zapowiadał jako kandydat. Radni opozycji zapowiedzieli poprawki mające przywrócić niższą cenę, wskazując, że studenci są jedną z grup najczęściej korzystających z komunikacji miejskiej.
Ostateczna decyzja w sprawie podwyżek zaproponowanych przez prezydenta Aleksandra Miszalskiego zapadnie podczas sesji Rady Miasta Krakowa.





















