Poseł KO nie wyklucza powrotu Aleksandra Miszalskiego na stanowisko prezydenta Krakowa

Aleksander Miszalski może ponownie zostać prezydentem Krakowa mimo przegranego referendum – taki scenariusz przedstawił poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz. Jego zdaniem wszystko zależy od tego, jak sąd oceni protesty złożone po referendum odwoławczym.

W porannej rozmowie Radia Kraków poseł KO odniósł się do protestów dotyczących działań prowadzonych w mediach społecznościowych podczas ciszy referendalnej. Według niego sprawa jest poważna, a zgromadzony materiał może mieć znaczenie dla oceny ważności głosowania – Różnica w głosowaniu to około 3 proc. Jeżeli sąd uzna, że działania przeciwników Miszalskiego i inicjatorów referendum miały duży wpływ na wynik głosowania, referendum może zostać uznane za nieważne. Wtedy Aleksander Miszalski może wrócić do urzędu – powiedział Jerzy Meysztowicz.

Poseł przekonywał, że protest jest szeroko udokumentowany. Jak podkreślał, konieczne będzie ustalenie, jaki wpływ na wynik referendum miały reklamy i treści publikowane w internecie przez przeciwników byłego prezydenta oraz osoby zaangażowane w organizację referendum – To było działanie w ramach ciszy wyborczej. Sąd może uznać, że te działania miały wpływ na wynik. Różnica to około 3 proc. Jeżeli sąd uzna, że te działania – o tak dużym zasięgu – miały duży wpływ na wynik głosowania, referendum może zostać uznane za nieważne – argumentował.

W ocenie Meysztowicza rozpatrywanie protestów może potrwać dłużej, niż początkowo zakładano. To z kolei może wpłynąć na termin przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa – Wszystko zależy od postępowania z protestem. Jak sąd będzie chciał się głęboko nad tym pochylić, powinna być analiza fachowców. Kwestia działania w mediach społecznościowych to wąska specjalizacja – mówił poseł.

Jerzy Meysztowicz nie ukrywał również, że sam nie był zwolennikiem referendum – Referendum uważam za nieporozumienie. Działania prezydenta Miszalskiego nie wywoływały tak silnego sprzeciwu społecznego, by uzasadniać referendum – stwierdził.

Poseł KO poruszył także temat finansowania kampanii referendalnej. Jego zdaniem należy dokładnie przeanalizować źródła środków przeznaczonych na działania promujące referendum – Trzeba się pochylić nad kodeksem wyborczym. Komitet referendalny powinien przedstawić sprawozdanie finansowe, trzeba przeanalizować zaangażowane w to środki. Kampania kosztowała 7–9 milionów. Może się okazać, że finansowanie kampanii było nielegalne – powiedział.

W referendum przeprowadzonym 24 maja udział wzięło 175 539 mieszkańców Krakowa, co przełożyło się na frekwencję wynoszącą 29,99 proc. Spośród nich 171 581 osób opowiedziało się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta miasta, a 3 631 było przeciw.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry