Kamil Kociołek, były doradca prawny Aleksandra Miszalskiego, pojawił się na wieczorze wyborczym Moniki Piątkowskiej. Interia opisywała jego trzy umowy z magistratem za 274,5 tys. zł, pytając o nieudostępnione raporty z pracy i realizację obowiązku udziału w spotkaniach prezydenta z mieszkańcami.
Wśród uczestników wieczoru wyborczego Moniki Piątkowskiej był Kamil Kociołek, wcześniej związany z biurem poselskim Aleksandra Miszalskiego, a później świadczący usługi doradztwa prawnego dla prezydenta w magistracie. Współpraca z urzędem zakończyła się w maju, po publikacjach Interii i kontroli radnych. Wątpliwości dotyczyły tego, jakie usługi prawnik wykonał w ramach zawartych umów i jak dokumentowano jego pracę.
Kociołek przez ponad cztery lata pracował w biurze poselskim Miszalskiego. Odpowiadał za obsługę prawną, przygotowywanie interpelacji oraz analizowanie spraw zgłaszanych przez wyborców. Jak opisywała Interia, decyzja o jego współpracy z magistratem zapadła kilkanaście tygodni po objęciu przez Miszalskiego stanowiska prezydenta. Pierwszą umowę podpisano 12 sierpnia 2024 roku na 46,1 tys. zł. Kolejna opiewała na 110,7 tys. zł, a kontrakt na 2026 rok przewidywał 117 tys. zł. Łączna wartość trzech umów wyniosła 274,5 tys. zł. Interia zwracała również uwagę, że działalność gospodarcza Kociołka formalnie przybrała nazwę kancelarii adwokackiej dzień po podpisaniu pierwszej umowy z urzędem.
Magistrat tłumaczył wybór zewnętrznego doradcy jego dyspozycyjnością, w tym możliwością zapewnienia pomocy prawnej podczas popołudniowych spotkań prezydenta z mieszkańcami. W urzędzie pracowało 36 radców prawnych, jednak według wyjaśnień przekazanych dziennikarzom godziny pracy i wewnętrzne regulacje uniemożliwiały im udział w takich spotkaniach po godzinie 16.
Dziennikarze Interii postanowili sprawdzić, w ilu „Ławkach Dialogu” uczestniczył Kociołek. W odpowiedzi magistrat poinformował, że udział w tych spotkaniach nie był objęty jego umową. Prawnik miał otrzymywać notatki, na podstawie których przygotowywano odpowiedzi dla mieszkańców. Portal wskazał jednak, że zapisy kontraktu przewidywały osobiste wykonywanie zadań oraz udział adwokata w spotkaniach prezydenta z mieszkańcami.
Interia pytała także o raporty potwierdzające wykonanie usług. Jak opisywała, umowa przewidywała 100 godzin pracy miesięcznie i przedstawianie sprawozdań. Magistrat początkowo tłumaczył trudności z wyliczeniem opinii i rekomendacji dużą liczbą dokumentów. Później wyjaśniał, że zadaniem Kociołka nie było sporządzanie odrębnych ekspertyz, lecz systemowe wsparcie prezydenta. Ustalenia te przedstawiliśmy również w Pulsie Krakowa 7 maja.
Wcześniej umowy sprawdzali radni Michał Starobrat, Eliza Dydyńska-Czesak i Aleksandra Owca. O zapowiedzi kontroli pisaliśmy 31 marca, a 6 kwietnia opisaliśmy zastrzeżenia kontrolujących. Według ich relacji nie przedstawiono im opinii ani analiz potwierdzających wykonanie usług. Radni wskazywali też, że kancelarię wybrano bez konkursu i zapytań ofertowych do innych podmiotów. Starobrat kwestionował argument dotyczący obecności doradcy na popołudniowych spotkaniach. Według jego relacji Kociołek uczestniczył najwyżej w jednej z wielu „Ławek Dialogu”. Zwracał również uwagę, że informacja o tysiącach rekordów przypisanych prawnikowi w systemie urzędu nie pozwalała ustalić, jakie czynności zostały wykonane.
Radni Krakowa dla Mieszkańców skierowali zawiadomienie do prokuratury, domagając się wyjaśnienia podejrzeń niegospodarności i fikcyjnego wykonywania usług. Miasto broniło współpracy. Podkreślało, że Kociołek analizował dokumenty trafiające do podpisu prezydenta i weryfikował sprawy prowadzone przez urząd, a jego zadania różniły się od obowiązków etatowych radców prawnych.
29 maja Interia poinformowała o zakończeniu współpracy z prawnikiem. W artykule Dawida Serafina „Kontrakt widmo w krakowskim magistracie. Zaufany człowiek Miszalskiego z wypowiedzeniem” przytoczono wypowiedź Stanisława Kracika dla Radia Kraków. Pełniący obowiązki prezydenta mówił o wypowiedzeniu ze skutkiem natychmiastowym. LoveKraków.pl opisał natomiast dwie odpowiedzi magistratu dotyczące zakończenia kontraktu. Początkowo urząd podał, że 27 maja wysłał natychmiastowe wypowiedzenie. Następnie poinformował, że Kociołek wystąpił o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, a magistrat przychylił się do tej prośby i uznał zakończenie współpracy z dniem 26 maja. Kracik nie zamierzał korzystać z usług doradczych adwokata.
Kociołek odrzucał zarzuty dotyczące swojej pracy. Kwestionował sugestie dotyczące koleżeńskich układów oraz braku podstaw do świadczenia usług dla miasta. 11 czerwca sam złożył zawiadomienie do prokuratury dotyczące radnych. Jak relacjonował „Dziennik Polski”, zarzucał im świadome złożenie fałszywego zawiadomienia. Przekonywał, że kontrolujący otrzymali umowy, raporty i wykaz ponad pięciu tysięcy rekordów dotyczących zleconych mu spraw. Według prawnika dokumentacja potwierdzała wykonaną pracę i została również upubliczniona przez miasto.





















