Prawnik prezydenta za 274 tys. zł. Radni sprawdzają, czy w magistracie doszło do „kolesiostwa”

źródło: Puls Krakowa

Prawie 300 tys. zł z miejskiej kasy trafiło do prawnika związanego z prezydentem Aleksander Miszalski. Jak ustaliła Interia.pl, chodzi o trzy umowy zawarte z Kamilem Kociołkiem. Sprawą zajęli się radni, którzy podczas kontroli nie otrzymali dokumentów potwierdzających wykonanie usług i zapowiadają jej dalszy ciąg.

Wracamy do sprawy, którą opisalismy w zeszłym tygodniu: Będzie kontrola w magistracie. W tle umowy doradcy prezydenta za 274,5 tys. zł . Sprawę nagłośniła Interia.pl, która opisała współpracę miasta z Kamilem Kociołkiem – prawnikiem i byłym pracownikiem biura poselskiego Miszalskiego. Jak ustalono, po objęciu urzędu przez prezydenta został on jego zewnętrznym konsultantem prawnym.

Z informacji przedstawionych przez portal wynika, że w latach 2024–2026 zawarto trzy umowy na świadczenie usług prawnych o łącznej wartości 274,5 tys. zł. Pierwszą podpisano 12 sierpnia 2024 roku na kwotę 46,1 tys. zł. Dzień później działalność gospodarcza Kociołka została formalnie zarejestrowana jako kancelaria adwokacka. Kolejne umowy opiewały na 110,7 tys. zł oraz 117 tys. zł. Łącznie daje to kwotę blisko 300 tys. zł za doradztwo prawne świadczone dla magistratu.

Jak przekazywał urząd, o wyborze prawnika zdecydowały wcześniejsza współpraca oraz jego dyspozycyjność, w tym możliwość udziału w popołudniowych spotkaniach z mieszkańcami. Wśród zadań wskazywano m.in. bieżące doradztwo, analizę postulatów mieszkańców, opiniowanie umów oraz wsparcie przy decyzjach podejmowanych przez prezydenta.

Jednocześnie – jak wynika z odpowiedzi udzielonych Interii – urząd nie wskazał liczby przygotowanych opinii, analiz ani raportów. Wyjaśniono, że ze względu na dużą liczbę dokumentów nie jest możliwe ich dokładne wyliczenie. Sam Kociołek nie odniósł się do sprawy, powołując się na tajemnicę adwokacką.

Do sprawy wrócili radni: Michał Starobrat, Eliza Dydyńska-Czesak oraz Aleksandra Owca, którzy przeprowadzili kontrolę w Urzędzie Miasta Krakowa. W ich ocenie wątpliwości budzi fakt, że Kociołek został zatrudniony dwa lata temu, bezpośrednio po ukończeniu aplikacji adwokackiej, mimo że w Urzędzie Miasta Krakowa pracuje na co dzień 36 radców prawnych. Zastrzeżenia radnych dotyczą nie tylko skali wydatków na usługi zewnętrzne, ale również informacji, że dokumenty opracowywane przez kancelarię Kamila Kociołka miały być następnie korygowane przez prawników zatrudnionych w magistracie.

Hojny jak prezydent Miszalski. 13 pełnomocników, ponad 350 tysięcy zł nagród i milionowe koszty

Jak relacjonują, w trakcie kontroli nie otrzymali dokumentów potwierdzających wykonanie usług – Nie dostaliśmy nawet jednej opinii, analizy prawnej czy innego dokumentu wykonanego, podpisanego czy podbitego przez mecenasa Kociołka jako dowód wykonanej pracy dla urzędu – mówi Michał Starobrat. Radny odniósł się także do samego sposobu zawarcia umów i wysokości wydatków – Kwota trzystu tysięcy złotych, biorąc pod uwagę, że Urząd Miasta Krakowa zatrudnia trzydziestu sześciu radców prawnych, może budzić pewne wątpliwości i może świadczyć o kolejnym przykładzie kolesiostwa – podkreśla Michał Starobrat.

Radni wskazują również, że umowy miały zostać zawarte bez konkursu, bez procedury zamówień publicznych i bez zapytań ofertowych kierowanych do innych kancelarii. Do sytuacji odniosła się także Aleksandra Owca – Kiedy pojawia się osoba tak naprawdę znikąd, która ma powiązania towarzyskie i nagle przejmuje budżet, który wcześniej przysługiwał na całą jednostkę czy na kilku pracowników, to jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialne i niesprawiedliwe w stosunku do wieloletnich pracowników Urzędu Miasta Krakowa – mówi.

Radni odnieśli się także do wyjaśnień przekazywanych wcześniej przez urząd na łamach Interia.pl. Jak wskazuje Michał Starobrat, argument o „pełnej dyspozycyjności” nie znajduje potwierdzenia w ustaleniach kontroli – Wypowiedź rzeczniczki prezydenta, że kluczowa była pełna dyspozycyjność oraz potrzeba obecności na popołudniowych spotkaniach z mieszkańcami, nie ma przełożenia w rzeczywistość. Spośród wielu ławeczek dialogu pan Kociołek uczestniczył może w jednej – mówi radny.

Zastrzeżenia dotyczą również samych umów oraz sposobu rozliczania pracy. Radni wskazują, że dokumenty nie zawierają szczegółowego opisu obowiązków, a wynagrodzenie ma charakter ryczałtowy i jest wypłacane w całości – niezależnie od efektów i czasu pracy. Ustalono jedynie maksymalny limit godzin miesięcznie – Powiedziano nam o 5,5 tysiąca rekordów w elektronicznym systemie urzędu przypisanych do pana Kociołka, ale nie można z tego wyciągnąć żadnych wniosków poza tym, że miał do nich dostęp – podkreśla Michał Starobrat.

Radni zwracają także uwagę, że charakter tej pracy – w tym dostęp do systemów urzędu – wskazywałby raczej na potrzebę zatrudnienia w strukturach magistratu, po przeprowadzeniu odpowiedniej procedury naboru. Z ich ustaleń wynika również, że deklarowane godziny pracy były weryfikowane przez prezydenta Aleksander Miszalski lub osoby z nim wcześniej współpracujące.

Kamil Kociołek przez cztery lata był związany z biurem poselskim Aleksandra Miszalskiego. Startował również – z poparciem Koalicji Obywatelskiej – w wyborach na radnego dzielnicy oraz radnego Wieliczki, jednak bez powodzenia.

Nie przegap najważniejszych informacji z Krakowa. Zapisz się do naszego newslettera już teraz!

Przewijanie do góry