Prezesi krakowskich spółek miejskich ponownie będą mogli otrzymywać wynagrodzenie zmienne sięgające 25 procent rocznej pensji podstawowej. Decyzje w tej sprawie podjęto podczas nadzwyczajnych walnych zgromadzeń zwołanych po objęciu funkcji komisarza Krakowa przez Stanisława Kracika.
Pod koniec czerwca zmieniono uchwały przyjęte kilka miesięcy wcześniej z inicjatywy Aleksandra Miszalskiego. Były prezydent Krakowa zdecydował wówczas o wyzerowaniu części zmiennej wynagrodzeń członków zarządów miejskich spółek, nazywanej potocznie premią. Po referendum, w którym mieszkańcy odwołali Miszalskiego ze stanowiska, obowiązki prezydenta przejął Stanisław Kracik. To właśnie on w spółkach należących do miasta wykonuje uprawnienia walnego zgromadzenia. Podczas zwołanych w trybie nadzwyczajnym zgromadzeń przywrócono wcześniejsze zasady wynagradzania zarządów. Nowe uchwały weszły w życie z dniem ich podjęcia. Oznacza to, że prezesi i członkowie zarządów miejskich spółek ponownie mogą liczyć na część zmienną wynagrodzenia w wysokości do 25 procent rocznej pensji podstawowej. Pieniądze za realizację celów wyznaczonych w 2026 roku będą mogły zostać wypłacone w kolejnym roku, po zatwierdzeniu sprawozdań spółek i udzieleniu zarządom absolutorium.
Sprawa wynagrodzeń szefów miejskich spółek stała się głośna na początku 2026 roku, jeszcze przed referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego. Ujawniono wówczas wysokość dodatkowych świadczeń wypłaconych za poprzedni rok. Prezesi Wodociągów Miasta Krakowa, Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej oraz Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania otrzymali po niemal 115 tysięcy złotych wynagrodzenia zmiennego. Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Rafał Świerczyński otrzymał około 103 tysięcy złotych. Małgorzata Marcińska, kierująca spółką Arena Kraków, miała otrzymać 93 tysiące złotych, a Katarzyna Olesiak, prezeska Agencji Rozwoju Miasta Krakowa, 84 tysiące złotych. Bogusław Kośmider, prezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego, otrzymał niespełna 25 tysięcy złotych. Niższa kwota wynikała z tego, że funkcję objął dopiero we wrześniu 2024 roku. Z kolei Mariusz Piątkowski, były prezes spółki Trasa Łagiewnicka, otrzymał niespełna 69 tysięcy złotych. W połowie 2025 roku został odwołany, a stanowisko prezesa objął Kajetan d’Obyrn. Łącznie na wynagrodzenia zmienne dla prezesów i wiceprezesów miejskich spółek przeznaczono około 3 milionów złotych. Była to dodatkowa część ich zarobków, ponieważ miesięczne wynagrodzenia podstawowe części szefów spółek sięgają około 40 tysięcy złotych.
Miszalski wyzerował premie przed referendum
Po ujawnieniu wysokości świadczeń Aleksander Miszalski poinformował, że część zmienna wynagrodzeń zarządów miejskich spółek zostanie obniżona do zera. Zapowiedział również zmniejszenie wynagrodzeń członków rad nadzorczych średnio o 20 procent. Decyzję podjęto w czasie, gdy w Krakowie trwała kampania referendalna. Wynagrodzenia w miejskich spółkach były jednym z tematów wykorzystywanych przez przeciwników ówczesnego prezydenta. Miszalski podkreślał jednak, że premie, które wywołały kontrowersje, nie zostały przyznane na podstawie jego decyzji. Przypominał, że został wybrany na prezydenta 21 kwietnia 2024 roku, a urzędowanie rozpoczął 7 maja. Zasady wypłacania części zmiennej miały zostać ustalone jeszcze w czasie rządów Jacka Majchrowskiego.
Uchwały wyzerowujące część zmienną przyjęto pod koniec marca. Dwa miesiące później, 24 maja, Miszalski został odwołany w referendum. Następnie premier Donald Tusk powierzył pełnienie funkcji prezydenta Krakowa Stanisławowi Kracikowi.
Stanisław Kracik tłumaczy, że decyzja poprzednika mogła zostać zakwestionowana przez Regionalną Izbę Obrachunkową albo Najwyższą Izbę Kontroli. Jego zdaniem wyzerowanie wynagrodzenia zmiennego było sprzeczne z kontraktami zawartymi z członkami zarządów spółek. Jak argumentował w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, osoby zarządzające spółkami miały w swoich umowach zagwarantowaną możliwość otrzymania wynagrodzenia zmiennego po realizacji określonych celów. Kracik uznał więc, że po wykonaniu tych zadań miasto powinno dotrzymać warunków kontraktu. Przekonywał również, że całkowita rezygnacja z części zmiennej mogłaby działać demotywująco. W jego ocenie zarządy powinny mieć finansową motywację do realizacji wszystkich celów wskazanych przez właściciela spółki. Kracik zaznaczył, że żaden z prezesów nie zwracał się do niego ze skargą w związku z wcześniejszym odebraniem premii. Decyzję o zmianie uchwał miał podjąć z własnej inicjatywy.
Decyzję Stanisława Kracika skrytykowała Dorota Niedziela, wicemarszałkini Sejmu i komisarz Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce. Po rozwiązaniu regionalnych struktur partii odpowiada ona między innymi za przygotowanie kampanii przed przedterminowymi wyborami prezydenta Krakowa. Niedziela stwierdziła, że na miejscu Kracika nie zdecydowałaby się na przywrócenie wynagrodzeń zmiennych. Jej zdaniem osoby zajmujące najwyższe stanowiska i otrzymujące wysokie pensje nie powinny dostawać dodatkowych premii ani nagród. Zwróciła również uwagę, że Kracik jedynie czasowo wykonuje obowiązki prezydenta miasta. W jej opinii powinien przede wszystkim zapewnić ciągłość funkcjonowania urzędu do czasu wyboru nowego prezydenta, a decyzje wpływające na finanse miasta pozostawić osobie wybranej przez mieszkańców. Kracik odpowiedział, że został powołany do pełnienia funkcji prezydenta i nie nałożono na niego ograniczeń dotyczących zakresu podejmowanych decyzji.
Zgodnie z przepisami część zmienna wynagrodzenia członka zarządu spółki może wynosić maksymalnie połowę jego rocznego wynagrodzenia podstawowego. W krakowskich spółkach przyjęto jednak niższy limit, wynoszący 25 procent rocznej pensji. Wypłata nie następuje automatycznie. Jest uzależniona od wykonania celów zarządczych, zatwierdzenia sprawozdania finansowego i sprawozdania z działalności spółki oraz udzielenia członkom zarządu absolutorium. W praktyce w poprzednich latach część prezesów otrzymywała kwoty zbliżone do maksymalnego limitu obowiązującego w Krakowie.
Informacja o przywróceniu premii pojawiła się równolegle z wynikami kontroli Najwyższej Izby Kontroli w Wodociągach Miasta Krakowa. Kontrola obejmowała lata 2022–2024, czyli końcówkę prezydentury Jacka Majchrowskiego oraz pierwsze miesiące urzędowania Aleksandra Miszalskiego. NIK sprawdzała między innymi wynagrodzenia zarządu i rady nadzorczej spółki. Według ustaleń kontrolerów przy określaniu stałej części wynagrodzenia członków zarządu przekroczono stawki dopuszczone w przepisach. Zdaniem NIK nie występowały wyjątkowe okoliczności związane ze spółką lub rynkiem, które uzasadniałyby zastosowanie wyższych kwot. Kontrolerzy zakwestionowali również część wynagrodzeń członków rady nadzorczej. Ustalili, że w 2022 roku nie uwzględniono ograniczeń wynikających z ustawy okołobudżetowej. W efekcie członkowie rady mieli otrzymać łącznie o 118,8 tysiąca złotych więcej, niż powinni. NIK nakazała władzom spółki podjęcie działań zmierzających do odzyskania pieniędzy.
Izba miała także zastrzeżenia dotyczące umów doradczych, umów zlecenia oraz darowizn przekazywanych przez spółkę. Nieprawidłowości uznano za na tyle poważne, że skierowano do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Kontrolerzy wskazali na możliwość niegospodarności. Jednym z prezesów otrzymujących najwyższe wynagrodzenie zmienne był Piotr Ziętara, kierujący Wodociągami Miasta Krakowa. Za jeden rok miał otrzymać niemal 115 tysięcy złotych dodatkowego wynagrodzenia.
Decyzja o przywróceniu premii dla prezesów miejskich spółek nie jest jedyną personalną decyzją Stanisława Kracika po przejęciu obowiązków komisarza Krakowa. Jak ustalaliśmy, komisarz pozostawił na stanowiskach również pełnomocników powołanych przez Aleksandra Miszalskiego. Co więcej, przyznał im nagrody za II kwartał 2026 roku. O tym, kto otrzymał dodatkowe wynagrodzenie i w jakiej wysokości, piszemy w kolejnym artykule.





















