W tunelu w Zielonkach na obwodnicy Krakowa ruszył odcinkowy pomiar prędkości. Kierowcy, którzy nie zwolnią do przepisowych 80 km/h, mogą spodziewać się „prezentu” w postaci mandatu.
Nowy system działa przez całą dobę i nie sprawdza chwilowej prędkości, jak klasyczne fotoradary. Zamiast tego mierzy czas przejazdu między początkiem a końcem tunelu – i na tej podstawie wylicza średnią prędkość pojazdu. Jeśli przekracza ona dozwolone 80 km/h, system automatycznie generuje zgłoszenie do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
Tunel w Zielonkach to część trasy S52, czyli Północnej Obwodnicy Krakowa. Ma 653 metry długości i – co ciekawe – do tej pory nie był objęty stałym pomiarem prędkości. A to spory wyjątek, biorąc pod uwagę, że od momentu otwarcia tej trasy w 2023 roku przejechało przez tunel już ponad 15,7 miliona pojazdów. Dla porównania: drugi tunel na tej samej trasie – w Dziekanowicach – zanotował w tym czasie nieco ponad 13 milionów przejazdów. Oba obiekty zostały wyposażone w nowoczesne systemy bezpieczeństwa – monitoring wizyjny, kamery termowizyjne, czujniki dymu, automatyczne zraszacze. Ale dopiero teraz wprowadzono to, co wielu kierowców zaboli najbardziej: system odcinkowego pomiaru prędkości.
Skąd ograniczenie do 80 km/h?
Wielu kierowców pyta: dlaczego właśnie 80? Drogowcy odpowiadają – to efekt analizy geometrii trasy, nachylenia, łuków oraz wymogów bezpieczeństwa. W tunelach ryzyko wypadków jest większe niż na otwartej drodze, a przy wyższych prędkościach margines błędu kierowcy znacznie się zmniejsza. W dodatku w przypadku awarii, pożaru lub kolizji – czas reakcji służb ma kluczowe znaczenie. W tunelu w Dziekanowicach obowiązuje to samo ograniczenie – tam jednak na razie system pomiarowy nie został jeszcze wdrożony. Zielonki są pierwsze, ale zapewne nie ostatnie.
W Krakowie pojawiły się strefomaty. Kierowcy zapłacą za wjazd do SCT (Galeria)
Jak podaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, celem wprowadzenia Odcinkowego Pomiaru Prędkości nie jest masowe karanie, ale uspokojenie ruchu i poprawa bezpieczeństwa. Badania z innych odcinków w Polsce potwierdzają, że taki system naprawdę działa: kierowcy częściej przestrzegają przepisów, rzadziej dochodzi do wypadków, a ruch staje się płynniejszy. Wraz z uruchomieniem pomiaru pojawiły się odpowiednie oznaczenia – m.in. charakterystyczny znak D-51a, informujący o odcinkowym pomiarze prędkości. Problem w tym, że wielu kierowców wciąż nie wie, co ten znak oznacza. I choć w teorii każdy powinien znać go z egzaminu na prawo jazdy, w praktyce często jest ignorowany lub mylony z innymi. Efekt? Pierwsze mandaty prawdopodobnie trafią do kierowców już w najbliższych dniach. Bo system nie robi wyjątków – nie działa na zasadzie „ostrzegania”, tylko rejestruje każdy przejazd.
Nowe wątpliwości wokół Strefy Czystego Transportu. Czy miasto będzie gromadzić dane pacjentów?
Montaż kamer i testy trwały od kilku miesięcy. Przetarg ogłoszono w czerwcu, a kierowcy od dawna zauważali pojawiające się urządzenia w obrębie tunelu. Teraz system przeszedł fazę testową i został oficjalnie uruchomiony. Drogowcy nie wykluczają, że podobne rozwiązania pojawią się także w innych częściach Krakowa i Małopolski – zwłaszcza tam, gdzie kierowcy regularnie łamią ograniczenia, a tradycyjne fotoradary nie przynoszą efektów.





















